Nowy numer 47/2020 Archiwum

Centrowi ekstremiści

Miło jest w centrum, gdzie poglądy są uładzone i zamiast sporów trwa utwierdzanie w zgodzie

Rozumiem, a nawet czuję więź duchową z ludźmi, którzy nawołują do wzmocnienia centrum politycznego. W sennym koszmarze staję bowiem na rozdrożu i mam wybierać: w prawo lub w lewo. Problemy z podejmowaniem decyzji mogą zaburzyć wypoczynek i stanowią groźbę dla zdrowia psychicznego, więc wcale się nie dziwię, że wielu, a może nawet większość, chciałoby ich uniknąć. Niestety, choć to bardzo smutne, unikanie jednych problemów natychmiast rodzi inne.

Po pierwsze, nie ma środka bez końców. Końce określają środek, to między nimi zawarte jest pozornie bezpieczne i spokojne wnętrze. W rzeczywistości środek czasem bywa zabójczy: jeździmy prawą, chodzimy lewą, jeśli oczywiście jesteśmy trzeźwi. Mądrości ludowe mówią o prawdzie leżącej pośrodku, ale prawda w stanie spoczynku łatwo może być rozjechana. Czasem w środku w zasadzie nie ma niczego, podobnie jak być może nie istnieje konkretny egzemplarz uśrednionego, przeciętnego obywatela. Po drugie, otacza nas świat trójwymiarowy, a myślenie polityczne nawet nie jest płaskie, ono jest przerażająco liniowe.

Gdyby glob ziemski metodą walcowania przerobić na drut, to byłby on bardzo długi, ale już nie taki ładny – ani w środku, ani na krańcach. Zwalcowanie poglądów oraz ich klasyfikacja od prawej do lewej jest bardzo myląca. W rezultacie po lewej mamy dzikich kapitalistów, a z prawej wojujących bolszewików. W środku zaś oglądamy jakieś hybrydy, coś w rodzaju praworęcznego mańkuta. W środku mamy ludzi, którzy całą młodość walczyli z czymś, co się podawało za lewicę, więc głupio im się przyznać, że tak naprawdę są lewicowcami. Inni boją się posądzenia o prawicowość, bo w świecie mediów ,,prawica” zbyt często wiąże się z ,,ekstremalna”, a nawet imputuje się jej pokrewieństwo z faszyzmem, choć ruch Mussoliniego był ludowy, zaś ,,nazi” oznacza partię, w nazwie której był i socjalizm, i robotnicy.

Po trzecie, bardzo miło jest w centrum, gdzie poglądy są uładzone i zamiast sporów trwa utwierdzanie w zgodzie. Niestety, nikczemna natura ludzka na spokój reaguje sennością i bezruchem. Poeta wołał o skrzydła, a nie o środek nasenny. Życie jest jak droga w Republice Czeskiej: rzadko proste i równe, najczęściej w prawo, w lewo, w górę lub w dół. Tylko tak można dojechać do celu. Można próbować po austriacku: tam po latach zgodnych rządów wielkiej prawicowo-lewicowej koalicji nagle pojawił się Hai- der, bo ludziom ten spokój się znudził. Po czwarte, gdy wszyscy już będą w centrum, to rządzić będzie chyba Komitet Centralny, a tośmy już brali.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama