Nowy numer 44/2020 Archiwum

Problem jedynaków

Jest mi ciężko pogodzić się z myślą, że córka nigdy nie będzie miała rodzeństwa. W mojej świadomości rodzina z jednym dzieckiem to rodzina niepełna.

W dodatku wszelkie wypowiedzi na temat jedynaków przedstawiają ich doświadczenie w ciemnych barwach. Są samotni, nie umieją wchodzić w bliskie relacje, ranią innych egoizmem. Już teraz obserwuję u córki silne przywiązanie do swoich rzeczy, brak umiejętności rozwiązywania konfliktów z dziećmi, brak umiejętności przegrywania. W jaki sposób wychować jedynaczkę, aby potrafiła żyć i być z ludźmi? Obawiam się, że jest za mało samodzielna.
Mama


Najpierw proszę wymazać z pamięci czarne scenariusze, opisujące jedynaków. Poza tym nie trzeba tak bardzo sugerować się słowami lekarzy. U Boga nie ma nic niemożliwego. No i należy pamiętać, że Święta Rodzina też była trzyosobowa. Dobrze by było pozbyć się kompleksów z powodu jedynactwa córki i kierować się sercem oraz rozumem jednocześnie. A to wszystko okraszone sporą dawką radości życia oraz humoru. Córka już chodzi do przedszkola, gdzie uczy się życia w grupie, co wcale nie jest takie proste. Wiele cennych informacji uzyska Pani od nauczycielki. Może jej obserwacje są zupełnie inne niż Pani? Może zmęczona relacjami i walką o pozycję w grupie córka odreagowuje różne stresy, gdy wraca do domu? Przedszkolak ma w sobie spore pokłady empatii, chętnie pomaga, lubi być dobry i cieszy się, gdy inni to doceniają – warto to wykorzystać. Opieka nad zwierzątkiem też ma spore walory wychowawcze i jeśli tylko jest możliwość, warto z niej skorzystać.

Należy pamiętać, czego jedynakowi najbardziej brakuje. Na przykład możliwości kłótni i wyrażenia złego humoru, rozładowania złych emocji przez dokuczanie rodzeństwu, przez męczące dla rodziców sprzeczki, nawet bójki. Gdy zauważy Pani u córki złość, proszę jej nie zawstydzać. Można zrobić kącik złości z jakąś poduszką, kocem, w który będzie uderzać. Gdy napięcie będzie spore, można zaproponować szybkie wyjście z domu i ruch – piłka, rowerek, bieganie itd. Warto zapewnić częste kontakty z innymi dziećmi. W zabawy jak najmniej ingerować. Słuchać, przyglądać się, a potem wyjaśniać, tłumaczyć, doradzać. Uczyć, że wszyscy są koleżankami i kolegami, ale jednych lubi się bardziej, innych mniej. Ważne, by wyjaśnienia i rady były na miarę dziecka, by nie stały się nużącymi kazaniami.

Skłonności przywódcze mają też dzieci z rodzin wielodzietnych, więc nie należy z każdego zachowania dziecka robić problemu. Jeśli ma Pani taką możliwość, to można proponować innym mamom, że urządzi Pani dzieciom wyprawę lub zabawę. Można wtedy podsuwać im różne zajęcia i szybko się wycofywać. Przypominać sobie swoje dzieciństwo i nie wyolbrzymiać problemu. Nic w tym złego, że córka chce być wciąż z Panią, to naturalne i niedługo się skończy, szybciej niż się Pani wydaje. Jeszcze Pani za Waszą bliskością zatęskni. Przypomina mi się zaraz wielu podobnych przedszkolaków, których mamy stresowano, że dzieci są za bardzo do nich przywiązane. Wszystkie wyrosły na samodzielne i energiczne osoby, tylko w swoim tempie osiągnęły dojrzałość szkolną. Proszę się cieszyć tym etapem rozwoju, na którym córka akurat jest.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama