Nowy numer 47/2022 Archiwum

Polska wysyła noty ws. reparacji do blisko 50 państw: UE, NATO i Rady Europy

Polska prześle noty dyplomatyczne do blisko 50 państw należących do UE, NATO i Rady Europy, w których poinformuje o podstawach prawnych, faktycznych i moralnych wystąpienia o odszkodowania wojenne od Niemiec - poinformował w środę wiceszef MSZ Arkadiusz Mularczyk.

Na konferencji prasowej wiceszef MSZ wskazywał, że Polska wciąż nie otrzymała odpowiedzi na wystosowaną na początku października notę dyplomatyczna do Niemiec ws. odszkodowań za II wojnę światową.

"W związku z powyższym podejmujemy działania, których celem jest informowanie naszych partnerów międzynarodowych o podstawach prawnych, przyczynach wystąpienia z notą dyplomatyczną" - oświadczył Mularczyk.

Poinformował, że Polska prześle noty dyplomatyczne do blisko 50 państw należących do UE, NATO i Rady Europy, w których poinformuje o przesłankach polskich żądań i podstawach "prawnych, faktycznych i moralnych" wysłania noty dyplomatycznej do Niemiec.

Wiceszef MSZ podkreślił, że brak wypłaty zadośćuczynienia dla polskich obywateli za krzywdy II wojny światowej i brak sądowej możliwości ich dochodzenia narusza szereg elementarnych standardów prawa międzynarodowego. "W sytuacji, gdy Niemcy odmawiają zawarcia jakiejkolwiek umowy bilateralnej, to ta sytuacja w sposób trwały łamie prawo międzynarodowe" - powiedział.

Jego zdaniem państwo niemieckie powinno oficjalnie odnieść się do polskiej noty dyplomatycznej z 3 października. Jak dodał, w notach wysłanych w środę do kilkudziesięciu państw UE, NATO i Rady Europy poinformowano o powołaniu w Polsce pełnomocnika rządu ds. odszkodowań za szkody wywołane przez okupację niemiecką.

"Działania polskiego rządu są bardzo konsekwentne. Są nakierowane na informowanie opinii międzynarodowej o nocie dyplomatycznej (skierowanej do Niemiec - PAP). Nie jest to wyraz eskalacji w relacjach z Niemcami, ale domaganie się o elementarną uczciwość, sprawiedliwość i partnerskie traktowanie Polski w relacjach polsko-niemieckich" - dodał.

Wyraził przekonanie, że wysłane noty dyplomatyczne będą podstawą do otwartej debaty o przestrzeganiu praw człowieka i zadośćuczynieniu. Jak zaznaczył, jeśli nie będzie woli dialogu ze strony Niemiec, to polski rząd podejmie konkretne działania w organizacjach międzynarodowych, informując o tym, że ta sprawa musi zostać uregulowana.

Mularczyk poinformował też, że wybiera się na początku grudnia do Berlina i "ma nadzieję, że ten okres będzie czasem intensywnych spotkań z przedstawicielami rządu Niemiec, ale też parlamentu".

"Po naszej stronie jest pełne przekonanie o słuszności naszych racji. Dziś też musimy przekonać naszych partnerów po stronie niemieckiej, aby zrewidowali swoje stanowisko, jeżeli chodzi o historię, zapoznali się z raportem" - mówił wiceminister. "Będziemy przekazywać naszym kolegom, partnerom niemieckim z rządu Niemiec, parlamentu niemieckiego raport i będziemy prosili ich o zapoznanie się z tym raportem" - dodał.

Jak podkreślał Mularczyk, raport dotyczący strat wojennych Polski będzie niebawem opublikowana w wersji niemieckiej. "Zamierzamy tę wersję niemiecką raportu bardzo szeroko kolportować w Niemczech, w Berlinie, wśród elit niemieckich, mediów niemieckich, think tanków. Liczymy na powolną zmianę stanowiska państwa niemieckiego i niemieckich elit" - mówił.

Poinformował, że nota dyplomatyczna, jaką Polska wyśle w środę do kilkudziesięciu państw, ma charakter informacyjny.

"Tą notą informujemy jasno - państwo niemieckie, ale też naszych partnerów europejskich, że tylko i wyłącznie słowa o moralnej odpowiedzialności nie zastąpią uczciwego i partnerskiego porozumienia, które musi się wiązać po pierwsze z zapłatą odszkodowania, zadośćuczynienia oraz zwrotem zrabowanych Polsce zasobów dóbr kultury, dzieł sztuki oraz zasobów bankowych. Tylko taka sytuacja może w przyszłości skutkować tym, że nasze relacje będą oparte na uczciwych relacjach i to pojednanie będzie rzeczywiście faktyczne, a nie tylko i wyłącznie fasadowe" - wskazał polityk.

Mularczyk ocenił, że "nieprzejednane stanowisko rządu niemieckiego, który zamyka się na wszelkie argumenty, nie chce podejmować dialogu, nie odpowiada na notę dyplomatyczną" spowodowało, że polski rząd podejmuje "bardzo konkretne i efektywne działania na arenie międzynarodowej". "Pierwszym elementem tych działań jest dzisiaj wysłanie noty dyplomatycznej do naszych partnerów europejskich, a także na świecie" - dodał.

"Liczymy tutaj przede wszystkim na zrozumienie ze strony naszych partnerów, że ta sprawa wymaga uregulowania w relacjach polsko-niemieckich. Ta sprawa nie jest wyrazem jakiejś eskalacji czy próby eskalacji naszych relacji polsko-niemieckich, ale jest próbą uregulowania naszych relacji na partnerskich zasadach" - podkreślił polityk.

Mularczyk ocenił, że nie może być sytuacji, w której kraj tak dotknięty skutkami drugiej wojny światowej jak Polska "nie dostał nigdy żadnego odszkodowania czy też zadośćuczynienia".

1 września zaprezentowano raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej, z którego wynika, że ogólna kwota strat to ponad 6 bilionów 220 miliardów zł 609 mln zł. Raport przygotował działający w poprzedniej kadencji parlamentu zespół, którym kierował poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.

3 października minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podpisał notę dyplomatyczną do strony niemieckiej, dotyczącą odszkodowań wojennych. Polska domaga się w niej m.in. odszkodowania za straty materialne i niematerialne w wysokości 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych i zrekompensowania szkód.

Szefowa MSZ Niemiec Annalena Baerbock, odnosząc się do wystosowanej przez Polskę noty oświadczyła podczas ostatniej wizyty w Warszawie na początku października, że "kwestia reparacji z punktu widzenia rządu federalnego jest kwestią zamkniętą".

Wcześniej także kanclerz Niemiec Olaf Scholz odrzucił polskie żądania naprawienia szkód wyrządzonych przez Niemcy w Polsce w czasie II wojny światowej. W wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" na poczatku września powiedział: "Mogę zaznaczyć, podobnie jak wszystkie poprzednie rządy federalne, że kwestia ta została ostatecznie rozstrzygnięta w prawie międzynarodowym". Rząd federalny powołuje się m.in. na porozumienie dwa plus cztery z 1990 r., dotyczące niemieckiej jedności w polityce zagranicznej.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama