Nowy numer 5/2023 Archiwum

Tak wygląda wierność

To zdjęcie tak wiele mówi. Tym bardziej szkoda, że nie zobaczymy go w mediach, które bezpardonowo atakują najbliższe otoczenie Jana Pawła II.

Niezwykle wzruszające zdjęcie odnalazłam w sieci w te listopadowe dni (zamieściłam je od razu na Instagramie, Twitterze i Facebooku). Widnieje na nim oświetlony czerwonymi płomieniami palących się zniczy i ozdobiony biało-żółtymi różami grób rodziców i brata św. Jana Pawła II, obok stoi – pełna skupienia i powagi, wyraźnie zamyślona – „rodzina papieska”. Tą „rodziną” są kard. Stanisław Dziwisz i cztery zakonnice sercanki, m.in. s. Tobiana Sobótka. To właśnie ona, obok księdza kardynała, była na co dzień najbliżej papieża. Przez cały pontyfikat w papieskich apartamentach przygotowywała posiłki, podawała do stołu, także wtedy, gdy siedzieli przy nim goście (i ci znamienici, jak przywódcy państw, i ci bardziej „zwyczajni”, jak szkolni koledzy Ojca Świętego), cerowała sutannę, prasowała koszule. A kiedy Jan Paweł II był coraz bardziej chory, dbała, by regularnie przyjmował leki, i towarzyszyła mu we wszystkich pielgrzymkach zagranicznych, również w ostatniej do Polski w 2002 roku. To właśnie do siostry Tobiany papież skierował swe ostatnie na ziemi słowa: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Ona jednak, szalenie dyskretna, poza tym jednym zdaniem nie wyjawiła żadnego szczegółu z czasu pełnienia swej służby przez 27 lat. Mimo że po śmierci Jana Pawła II prosili ją o to dziennikarze z całego świata. Tej wielkiej dyskrecji i wielkiej klasy sercanki mogłam doświadczyć i ja, kiedy poprosiłam o udzielenie wywiadu. Siostra zgodziła się jedynie na pokazanie maleńkiej szkatułki z pamiątkowymi zdjęciami oraz srebrnej, oksydowanej torebki należącej kiedyś do Emilii Wojtyłowej…

To zdjęcie tak wiele mówi. Właściwie mówi wszystko. Tym bardziej szkoda, że nie znajdziemy go na stronicach popularnych gazet, na opiniotwórczych portalach internetowych, na ekranach telewizorów. Nie zobaczymy go w mediach, które bezpardonowo atakują najbliższe otoczenie Jana Pawła II.

Kardynał Dziwisz i siostra Tobiana nie opuszczali papieża za życia. Towarzyszyli mu w cierpieniu, modlili się przy nim, gdy odchodził. Byli przy jego śmierci. Teraz przyszli na grób jego najbliższych: matki, ojca, brata Edmunda, by odmówić za nich modlitwę. Dać wyraz pamięci. I wdzięczności. Tak wygląda wierność.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się