Nowy numer 2/2021 Archiwum

Liczenie kasy

Budżet w potrzebie - kończy się więc eldorado dla lekarzy. Obyśmy nie musieli zapłacić za to wszyscy.

Od nowego roku lekarze będą musieli zaopatrzyć się w kasy fiskalne. Formalnie każdy przedsiębiorca, który sprzedaje towary albo usługi osobie prywatnej powinien dokonywać rejestracji wszystkich transakcji za pomocą tego urządzenia. Jednak co roku minister finansów stosuje zwolnienia z tego obowiązku. Niektóre usługi bowiem z uwagi na warunki, w jakich są wykonywane, trudno w ten sposób ewidencjonować (na przykład flisacy organizujący spływ łodziami na Dunajcu). Dotychczas lekarze „załapywali” się na zwolnienie. Od przyszłego roku ma to się jednak zmienić. Przeciwko zmianom są branżowe organizacje skupiające lekarzy. Protestuje przede wszystkim Naczelna Izba Lekarska. Brak zwolnienia, zdaniem Izby, nie przyniesie spodziewanych korzyści dla budżetu. Może natomiast spowodować wzrost cen usług lekarskich. – Będzie z tego więcej szkody niż pożytku – ocenia Katarzyna Strzałkowska z Naczelnej Izby Lekarskiej. – Liczymy na to, że w ostatniej chwili rozporządzenie zostanie jednak zmienione na naszą korzyść. W Polsce w zakładach opieki zdrowotnej pracuje prawie 117 tys. lekarzy. Ilu z nich wykonuje pracę w ramach prywatnej praktyki – tego nie wiadomo.

Uderzyć w szarą strefę
Tajemnicą poliszynela jest fakt, że pewna część obrotu odbywa się w tzw. szarej strefie. Lekarze nie wystawiają za usługę faktury i wynagrodzenie za poradę zabierają „do kieszeni”. Z prywatnej praktyki rozliczają się z fiskusem tak jak wszyscy obywatele. Usługi lekarskie zwolnione są z podatku VAT. Pozostałe rozliczenia odbywają się przez ryczałt albo na tzw. zasadach ogólnych. Im mniejszy zatem lekarze wykażą obrót, tym mniejszy płacą podatek. Dlatego jak tylko mogą, uciekają od ewidencjonowania dochodu. Celem rozporządzenia, jak można się domyślać, jest „wyciągnięcie” tej grupy zawodowej z szarej strefy. Kasę używać trzeba przy każdej transakcji. Dzięki niej fiskus wie, ile i jaki obrót w danym okresie miał miejsce. Choć formalnie kasa należy do właściciela, to informacje zawarte w jej pamięci są – można powiedzieć – własnością państwa. Nie wolno ingerować w pamięć kasy ani jej nawet otwierać. Osoby, które nie używają urządzenia, narażają się na mandat lub grzywnę w wysokości kilku tysięcy złotych. – Nie widzimy powodu, dla którego jedną wybraną grupę zawodową mielibyśmy dalej zwalniać z obowiązku posiadania kasy – twierdzi Magdalena Kobos, rzecznik resortu finansów. Nieoficjalnie wiadomo, że fiskus szuka dodatkowych dochodów dla budżetu. Z tego bowiem jest rozliczany. A dodatkowe dochody z tytułu podatków od lekarzy mogą wynieść nawet kilkaset milionów złotych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama