GN 48/2020 Archiwum

Jak sprzeda(wa)ć mieszkanie

Na rynku kryzys, konkurencja rośnie, ale to nie oznacza, że sprzedający mieszkanie czy dom jest bez szans.

Kuchnia i łazienka sprzedają
Miejscem szczególnej troski jest kuchnia. W czasie pokazu mieszkania musi być ona jasna,
czysta i pełna życia. Nie ma mowy o kipiących zupach, bałaganie, niepozmywanych naczyniach, cieknącym zlewie czy poluzowanych kranach. Innym, równie newralgicznym miejscem jest łazienka. W Stanach Zjednoczonych uważa się, że „kuchnia i łazienka sprzedają dom”. Jeśli wymiana kafelków czy wanny jest zbyt kosztowna, trzeba je przynajmniej dokładnie umyć, pomalować i udekorować.
Jednym z kluczowych problemów domu czy mieszkania są piwnice, garaże, pawlacze i inne schowki. Powinny być uprzątnięte, a zbyteczne przedmioty z nich usunięte, aby stworzyć wrażenie schludności i większej przestrzeni. Należy też wymienić pęknięte lub wadliwe kontakty, uchwyty okienne, karnisze, zawiasy czy zamki. Diabeł tkwi w szczegółach. Dbałość o detale jest przejawem należytej troski. Troska właściciela domu (mieszkania) przekłada się w świadomości strony kupującej na lepszy stan techniczny nieruchomości. Przed wizytą potencjalnych kupujących dobrze jest mieszkanie wywietrzyć, a także dyskretnie i delikatnie „wyperfumować”. Zimą podkręcić kaloryfery, w upalne lato włączyć wiatrak lub – jeżeli jest – klimatyzację. Jej obecność bardzo uatrakcyjnia ofertę, więc można się zastanowić, czy jej nie kupić. Pies czy kot są przyjaciółmi człowieka, ale na czas pokazu domu czy mieszkania lepiej wyprowadzić je na dłuższy spacer. Lepiej wyłączyć radio i telewizor. Powinniśmy unikać czynników, które rozpraszają uwagę.

Dom otwarty
Potencjalnemu kupującemu należy okazać szacunek, jednakże bez przesady. Nie proponować kawy, herbaty czy – broń Boże – piwa, nie zapraszać do stołu, nie spoufalać się. Trzeba natomiast być gotowym do pokazania domu niemal w każdej chwili. W czasie pokazywania nie wyjaśniać powodu sprzedaży, nie opowiadać o sobie, nie zachwalać domu oraz, tym bardziej, nie krytykować go. Najlepiej w ogóle nic nie mówić. Chyba że nas kupujący o coś zapyta. W czasie pokazywania domu czy mieszkania zarówno właściciel, jak i pośrednik powinni trzymać się od potencjalnych nabywców z daleka, najlepiej w ogóle wyjść z domu.

Skuteczną formą sprzedaży nieruchomości jest organizowanie tzw. domów otwartych. Agent, pośrednik czy inna osoba (w ostateczności niech to będzie sam właściciel) – najlepiej w weekend między 13.00 a 17.00 – udostępnia nieruchomość chętnym do jej obejrzenia. Mają wtedy czas, spokój, komfort, by bez nacisków przyjrzeć się oferowanemu „produktowi”. W Stanach Zjednoczonych ponad 45 proc. nieruchomości sprzedaje się poprzez instytucję „domów otwartych”! W trakcie pokazów pod żadnym pozorem nie wolno dyskutować warunków sprzedaży. A już absolutnie nie wolno się z kupującym spierać czy kłócić. Bardzo dobrym pomysłem jest przygotowanie kartki z wypisanymi danymi odnośnie do: ceny, ilości i wielkości pomieszczeń, wieku domu, pobliskich szkół, środków transportu, kosztów ogrzewania, podatków, opłat czynszowych itp. Informacje te potencjalny nabywca powinien otrzymać w momencie wejścia do naszego domu (mieszkania). Nie koloryzować, nie kłamać – podać wszystko tak, jak jest naprawdę. Ludzie wolą złą prawdę niż nieprawdę!

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama