Nowy numer 2/2021 Archiwum

Jaki będzie ten Dom

Kilku historyków z różnych krajów Europy pracuje nad projektem wspólnego Domu Historii Europejskiej. Przedsięwzięciu patronuje przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Na razie projekt nie wygląda zbyt dobrze.

Wedle „Założeń”, podział na chrześcijaństwo wschodnie i zachodnie dokonał się przed 1000 r. Nie wymieniają daty 1054 r., gdy doszło do ostatecznego rozłamu. Omawiając podział wyznaniowy Europy w epoce nowożytnej, eksperci PE nie zauważyli, że poza wymienionymi w tekście krajami katolicyzm dominował także w Austrii, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii oraz że Biblię tłumaczono na języki narodowe nie tylko w krajach protestanckich, ale także katolickich. Wśród krajów, których kultura została zdominowana przez kulturę szlachecką wymieniają Francję i Polskę, a zapominają o Węgrzech. Wspominając wojny Austrii i Węgier z Turcją w XVII w., nie pamiętają o Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jej wojnach z Turcją i jej wkładzie w obronę Wiednia w 1683 r. Dyskusyjna jest teza o tym, że „zasada narodowości” rozwinęła się w XIX w. Na temat wcześniejszych etapów powstawania narodów europejskich istnieje wiele teorii i nie można ich pominąć milczeniem.

Druga liga europejska
Kraje Europy Wschodniej zajmują w projekcie drugorzędne miejsce. Dobitnym tego przykładem jest akcent na to, że powstanie nowych państw w tym rejonie po I wojnie światowej wywołało problemy z mniejszościami narodowymi. W tym kontekście autorzy wyróżnili Polskę. Najwyraźniej nie chcą pamiętać, że w XIX w. Austro-Węgry, Prusy i Niemcy, Rosja i Turcja, a nawet Wielka Brytania, były państwami wieloetnicznymi i że ich struktury były rozsadzane przez ruchy narodowowyzwoleńcze Irlandczyków, Finów, Greków, Polaków, Czechów, Słowaków, Serbów, Chorwatów i Słoweńców, Litwinów, Łotyszy i Estończyków, a więc narodów obecnie zasiadających w UE.

Wyróżniony został rok 1917 jako początek ery bolszewickiej. Nie znajdziemy jednak wzmianki o bolszewickich mordach podczas wojny domowej i o masowym terrorze stalinowskim, np. o Gułagu lub sztucznym głodzie na Ukrainie. Nie można też opowiedzieć historii Europy I połowy XX w. bez wzmianki o ofensywie Armii Czerwonej na zachód, która rozpoczęła się w listopadzie 1918 r. i doprowadziła do wojny z Polską. Politykę appeasementu lat 30. XX w. eksperci przypisują Wielkiej Brytanii, zapominając o Francji, gdzie głoszono słynną wątpliwość, czy warto umierać za Gdańsk. W tekście angielskim „Założeń” znajduje się sformułowanie: „Hitlerowi udało się wywołać II wojnę światową”. Dziwny powód do dumy. W tym miejscu autorzy odnotowują (i słusznie) „czwarty rozbiór Polski” przez Niemcy i ZSRR w 1939 r. Nie wspominają jednak o trzech pierwszych rozbiorach, więc kto zrozumie, o co chodzi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama