Nowy numer 49/2020 Archiwum

Futbolowe gwiezdne wojny

Walka o władzę w polskim futbolu jest równie zacięta jak ta między Jasną i Ciemną Stroną Mocy.

Jeszcze w ostatnich dniach września rozluźniony prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Michał Listkiewicz mówił, że jedzie na posiedzenie Komitetu Wykonawczego UEFA w Bordeaux, żeby... napić się wina. Dziennikarze radośnie depeszowali potem z Francji, że europejska unia piłkarska potwierdziła przyznanie Polsce i Ukrainie organizacji mistrzostw Starego Kontynentu w 2012 r. Tuż po zakończeniu spotkania w Bordeaux minister sportu Mirosław Drzewiecki przechadzał się z szefem PZPN po budowie Stadionu Narodowego, aż tu nagle – kilka godzin przed zamknięciem listy kandydatów na nowego prezesa PZPN – gruchnęła wieść, że zarząd PZPN został zawieszony!

Nowa nadzieja
Rozwój wydarzeń jest następujący: minister Drzewiecki wnioskuje do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim o zawieszenie głównych organów PZPN i ustanowienie kuratora. Blisko 40-stronicowe pismo zawiera zarzuty łamania prawa w PZPN. Chodzi m.in. o niezrealizowanie przez zarząd antykorupcyjnej uchwały walnego zgromadzenia, brak wewnętrznej kontroli związku przez jego Komisję Rewizyjną, a także przekroczenie przez zarząd kompetencji przez wybór firmy audytorskiej do badania sprawozdania finansowego PZPN, co jest statutowo zastrzeżone dla walnego zgromadzenia. Zastrzeżenia budziła także liczebność zarządu oraz niezgodność Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN z Kodeksem Dyscyplinarnym FIFA. Trybunał zgadza się z wnioskiem ministra i powołuje na kuratora byłego wiceprzewodniczącego Wydziału Dyscypliny PZPN Roberta Zawłockiego, 37-letniego prawnika z Poznania, doktora habilitowanego o specjalnościach: prawo karne gospodarcze, dyscyplinarne i sportowe. Kurator natychmiast zawiesza zarząd PZPN i odwołuje zbliżające się wybory nowego prezesa. Przeciwnicy futbolowego establishmentu otwierają szampana. Za wcześnie.

Imperium kontratakuje
Władze PZPN nie podporządkowują się decyzji trybunału. Także UEFA i FIFA odmawiają uznania kuratora i oświadczają, że będą rozmawiać tylko z dotychczasowym zarządem. To niespodzianka, bo w przeciwieństwie do wcześniejszych starań o obalenie zarządu PZPN, tym razem wprowadzenie kuratora nie odbyło się decyzją ministra, ale Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, czyli przez organ niezależny od władz państwowych. To ważne, bo UEFA i FIFA nie uznają ingerencji tych władz w sprawy federacji krajowych pod groźbą wykluczenia drużyn klubowych i reprezentacji z rozgrywek międzynarodowych. Minister Drzewiecki dziwi się, że międzynarodowe federacje zareagowały tak ostro, nie znając pełnej dokumentacji. Zapowiada, że pojedzie do Szwajcarii i tam ją przedstawi. Sprawa toczy się także na forum ruchu olimpijskiego, bo FIFA i UEFA poskarżyły się na polski Trybunał Arbitrażowy do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama