Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dzieli i rządzi

Od rozpadu ZSRR w sierpniu 1991 r. Rosja wykorzystuje bądź prowokuje konflikty narodowościowe na obszarze postsowieckim, aby utrzymać kontrolę nad terenami należącymi do innych, suwerennych państw.

Uderzenie wojsk rosyjskich na Gruzję jest ostatnim z przykładów, realizowanej od początku lat 90., polityki zachowania dominacji w strategicznych regionach. Przede wszystkim w punktach kluczowych ze względu na swe położenie geograficzne, układ linii komunikacyjnych oraz energetycznych. Moskwa wykorzystuje w tym celu konflikty narodowościowe, lokalne separatyzmy oraz słabość państw, które od 1991 r. próbują wybić się na niepodległość.

Wojna w raju
Abchazja to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, ze wspaniałymi morskimi plażami, urwistymi górami oraz dziką, niespotykaną gdzie indziej egzotyczną przyrodą. Abchazi są narodem o starej kulturze, niewiele mającym wspólnego z Gruzinami. W czasach sowieckich Abchazja otrzymała początkowo status suwerennej republiki, podobnie jak Gruzja. Zmieniło się to w 1931 r., kiedy Stalin i Beria zadecydowali o jej włączeniu w skład Gruzji. Wówczas rozpoczęła się masowa kolonizacja Abchazji przez Gruzinów, którzy miejscowych traktowali jak ludzi drugiej kategorii. Nienawiść, która niedawno wybuchła, długo odkładała się w kościach Abchazów, i o tym nie możemy zapominać przy ocenie współczesnych wydarzeń w tamtym regionie.

Kiedy rozpadł się Związek Sowiecki i Gruzja ogłosiła niepodległość, podobnie postąpiła Abchazja. W odpowiedzi na to ówczesny prezydent Gruzji Zwiad Gamsachurdia, pod hasłem „Gruzja dla Gruzinów”, zlikwidował autonomię Abchazji, co tylko wzmogło tam ducha oporu. Wkrótce jednak w Gruzji wybuchła wojna domowa, która zakończyła się upadkiem i śmiercią Gamsachurdii. Zastąpił go sowiecki aparatczyk Eduard Szewardnadze, który w sierpniu 1992 r. skierował wojska do Abchazji. Gruzini szybko zajęli Suchumi, stolicę Abchazji, i większość jej terytorium. Separatystyczne władze i oddziały samoobrony schroniły się w górskim rejonie Gudauty. Gruzini zachowywali się w Abchazji fatalnie, likwidując wszelkie ślady autonomii, także kulturalnej i językowej, dopuszczając się wielu zbrodni na ludności cywilnej. Nie przypuszczali, że Abchazi otrzymają silne wsparcie ze strony Rosji.

Wiosną 1993 r. słabo uzbrojone oddziały gruzińskie zostały rozjechane przez nowoczesne rosyjskie czołgi, kierowane przez „ochotników”, którzy przybyli przez góry tzw. Wojenną Drogą Suchumską od strony Rosji, aby walczyć po stronie Abchazów. W walkach m.in. o Suchumi uczestniczyło także rosyjskie lotnictwo. Gruzini ponieśli klęskę. We wrześniu 1993 r. do ostatniego żołnierza bili się Gruzini już tylko w gmachu byłego parlamentu w Suchumi. Wojna była zakończona, a odwet Abchazów okrutny. W ciągu kilku tygodni wygnali ponad 200 tys. Gruzinów, niszcząc bądź zajmując ich domy, położone często w najbardziej luksusowych rejonach kraju. Do dzisiaj powrót uchodźców jest jednym z głównych punktów spornych, uniemożliwiających rozpoczęcie rokowań pokojowych.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się