Nowy numer 48/2022 Archiwum

Tańczący z grzechami

Myśl wyrachowana: Chrześcijanie mają być ubodzy w duchu, a nie nędzni w duchu.

Kardynał Josef De Kesel, prymas Belgii, podczas spotkania z flamandzkimi ideologami LGBT stwierdził, że Kościół powinien bardziej respektować ich sposób przeżywania seksualności. Wraz z innymi biskupami Belgii poparł też projekt ceremonii kościelnej dla par tej samej płci, zastrzegł tylko, że należy uniknąć skojarzenia z ceremonią ślubu. Zapewnił, że w ostatnich latach stosunek Kościoła do homoseksualizmu bardzo się zmienił. Co prawda nie podał konkretów, przyznał za to, że wciąż „problemem” pozostają Afryka, Azja i nade wszystko pozostające w tyle niektóre kraje Europy Wschodniej.

Cóż, kardynał pominął jeszcze całkiem sporo miejsc na świecie, które „pozostają w tyle”, z Watykanem na czele, wydającym oświadczenia zupełnie niepasujące do tego, co on mówi. Ba, nawet na sąsiada, kard. Willema Eijka, prymasa Holandii, nie może liczyć, ten bowiem inicjatywę belgijskich hierarchów ocenił jako radykalnie sprzeczną „z nauczaniem Kościoła, opartym na Piśmie Świętym”. To, co dzieje się w Belgii, a także w Niemczech, prymas Holandii wiąże z zapisem w Katechizmie o ostatniej próbie Kościoła, która „odsłoni »tajemnicę bezbożności« pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy” (675).

Nie ma sensu zastanawiać się, czy to już ta próba, bo po prawdzie zawsze trafiają się przewodnicy, którzy próbują przejąć rolę Boga, ogłaszając w Jego imię własne prawa.

Czy to jednak nie dziwne, że na temat uzdrowienia Kościoła najwięcej do powiedzenia mają akurat ci pasterze, którym praktycznie wszystkie owce już uciekły? Czy to nie symptomatyczne, że źdźbło Kościołowi w Afryce wytyka ktoś, kto w swoim oku Belgii nie widzi?

Jakaś ślepota musi ogarniać tych awangardowych duchownych, skoro nie widzą, że nadskakiwanie wszystkim i schlebianie ich grzeszności od lat przynosi efekt odwrotny. Ludzie ze swoją duchową nędzą wcale się dobrze nie czują, tylko nie wiedzą, jak z niej wyjść. A ci, zamiast skontaktować ich ze Zbawicielem, sugerują, że żadne zbawienie nie jest potrzebne, ewentualnie że już są zbawieni, a jeśli przyjdą do kościoła na „ceremonię”, to będą zbawieni jeszcze lepiej.

Akurat. Jeśli jacyś przyjdą, to tylko dla szumu w mediach, że „Kościół się otwiera”. Ale ogólnie tylko bardziej takimi urzędnikami kultu gardzą i niestety także Bogiem, którego tamci przedstawili im jako wszechtolerancyjną energię do użycia wedle potrzeb. Dlatego coraz dalej odchodzą, bo takiego boga to oni widzą co dnia w lustrze i już mu tyle hołdów oddali, że ich mdli. Oni mają gdzieś jakieś błogosławieństwa, bo i bez nich potrafią się zabawić. Dlaczego więc mieliby chodzić do jakichś świątyń i oglądać tam śmiesznych dziadków we fioletach, którzy im powiedzą, że są fajni, że nie ma grzechu poza homofobią i w ogóle jest cudnie?

To już supermarket jest lepszy – oferta dużo ciekawsza, a personel się nie mądrzy. •


A ci swoje

Demokraci w USA wpisali do swojego programu pełne prawo do aborcji aż do urodzenia. To najważniejszy punkt ich kampanii przedwyborczej. Tymczasem rzeczywistość nie chce się im podporządkować. Najnowsze ogólnokrajowe badanie wykazało, że tylko 31 proc. Amerykanów popiera aborcję bez żadnych warunków. 65 proc. chce ograniczeń, z czego 10 proc. oczekuje całkowitego zakazu aborcji. Nawet wśród zwolenników demokratów prawie połowa to przeciwnicy pełnej swobody dokonywania aborcji. Sondaż wykazał także, że dla Amerykanów ta kwestia nie będzie w wyborach rozstrzygająca. Tylko 7 proc. zamierza kierować się sprawą aborcji jako głównym motywem głosowania. Liberalne media w USA wysilają się, żeby to zmienić, przedstawiając swobodę aborcji jako temat wiodący. I tak się porobiło, że media, zamiast mówić odbiorcom, co się dzieje, mówią, co odbiorcy ­myślą.•

Taka ochrona

Rząd Francji zdecydował, że pigułki aborcyjne „dzień po” będą dostępne w tym kraju dla wszystkich kobiet całkowicie za darmo i bez żadnych ograniczeń. Do tej pory tabletki te były dostępne bezpłatnie dla nastolatek i studentek do 26. roku życia. Obecna decyzja oznacza, że cały koszt poniosą podatnicy. Francuski minister zdrowia oświadczył, że dzieje się to w celu „wzmocnienia ochrony kobiet”. Ochrona kobiet przed dziećmi, ciekawy projekt. A mówi się, że ludzkość dąży do życia w zgodzie z naturą.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się