Nowy numer 48/2022 Archiwum

Tak to działa

Wystartował jesienny sezon, wszystkie telewizje i radia zmieniły ramówki, tu i ówdzie pojawiły się też nowe twarze. Obok formatów przypisanych danemu medium (seriale, teleturnieje, słuchowiska) są też programy multimedialne, oglądane i słuchane, dostępne na wszystkich możliwych urządzeniach. Należy do nich codzienna publicystyka.

Największą popularnością od lat cieszą się radiowe wywiady z politykami i ekspertami. To one „robią dzień”, ustawiają hierarchię tematów, wzmacniają markę danej rozgłośni. Dlatego nawet radia komercyjne, przeznaczające 80 proc. czasu na muzykę, ściągają dziennikarskie gwiazdy, by zadawały gościom trudne pytania. Cytaty z tych rozmów wypełniają później internet, są komentowane, budują agendę serwisów informacyjnych, także innych mediów. To znak naszych czasów. Coraz mniej dostajemy konkretnych wiadomości, coraz więcej cytatów. Słowa przykrywają wszystko. Emocjonujemy się nimi… przez kilka godzin, a potem przykrywają je kolejne słowa. Stąd też bohaterami dnia są – na równi z politykami – Beata Michniewicz, Monika Olejnik, Piotr Gociek, Robert Mazurek, Bogdan Rymanowski, czyli ci, którzy zadają pytania. Nic dziwnego, że zyskują status gwiazd, a ich transfery są komentowane i nagłaśniane ku chwale stacji. Jak pojawienie się Andrzeja Stankiewicza w Radiu Zet czy Tomasza Terlikowskiego w RMF. Świetnie, dopóki są to dziennikarze o uznanym dorobku. Gorzej, gdy nadawca ulega pokusie sięgnięcia po postać kontrowersyjną, gwarantującą rozgłos wynikający ze skandalu na antenie, a nie intrygującej rozmowy. Tak było w przypadku Kazimiery Szczuki, którą zatrudniło RMF. „Zupełnie bezsensownie zaatakowałam gościa, przerywałam mu, krzyczałam na niego, właściwie nie dawałam mu dojść do słowa. To było niegrzeczne, niekulturalne, po prostu głupie i chamskie” – przyznała samokrytycznie Kazimiera Szczuka, odnosząc się do swojego pierwszego wywiadu w RMF FM. Tak właśnie wyglądała jej rozmowa z wiceministrem spraw zagranicznych. Przed drugą, z prezesem PSL, „świat wstrzymał oddech”. Poza pomyleniem nazwy stacji, na której przeprowadzano wywiad, poważnej wpadki nie było, ale i to wywołało lawinę zabawnych komentarzy oraz kolejne oświadczenia „dziennikarki”. Licznik cytowań pędzi więc jak szalony i za chwilę dowiemy się, że we wrześniu najczęściej przywoływanym medium było… radio RMF FM. Tak to działa.

Marshall McLuhan rzucił dawno temu słynne hasło: „The medium is the message”, oznaczające, że przekaźnik sam bywa przekazem. Powyższa historia jest ilustracją tej zasady. Zatrudnienie Kazimiery Szczuki w charakterze prowadzącej istotne rozmowy raczej nie podniosło ich jakości, za to przyczyni się do zwiększenia zasięgów i popularności medium, które ją zatrudniło. A dla naprawdę ciekawych świata ma ono zawsze Mazurka, Terlikowskiego czy Ziemca.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy