Nowy numer 49/2020 Archiwum

Śmiechowisko

Z zeszytów szkolnych:
Reymont miał ciężkie dzieciństwo – był wychowywany wśród kobiet.
W trumnie leżał nieboszczyk i ciężko dyszał.
Dzisiaj miałem pecha, rano auto obryzgało mi nos, a idąc do szkoły, zgubiłem pokarm.
Po wysłuchaniu „Reduty Ordona” w Marcinku zaczęło się coś przewracać.
Wolski przyłożył ucho do ziemi i usłyszał tupot niedźwiedzich kopyt.
Robak, ratując Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem.
Boryna obudził się martwy.
Bolesław Chrobry był mężny, wysoki, mocny i ciężarny.
Rzemiosło rycerskie upada, a chłopi w hełmach wysiadują pisklęta.
Gospodyni doiła krowę i ryczała wniebogłosy.
Najsłynniejszym mówcą starożytnym był Domestos.
Andromaka była wdową, jakiej wielu mężów mogło sobie życzyć.
Owczarz nie miał jednej nogi, a na drugą kulał.
Bydło, jak wracało z pola, to ryczało nieludzkim głosem.
Dziewczynka podbiegła do Karuska i położyła mu pysk na kolanach.
Skawiński nie zapalił latarni, ponieważ tak go zaciekawił „Pan Tadeusz”, że zasnął.
Zaciekawione twarze widzów siedziały na trybunach.
Wyrazem ojcowskiego bólu po śmierci ukochanej córy były „Treny”, pisane przez Jana z Czarnobyla.

Wpada chłopiec do autobusu i potrąca staruszkę. Staruszka mówi do niego: – No, powiedz to magiczne słowo… Chłopak myśli, myśli, wreszcie odpowiada: – Abrakadabra!

Nauczyciel do Jasia: – Napisz sto razy w zeszycie: „Nie będę mówił »ty« do nauczyciela”. Na drugi dzień Jasiu przychodzi z zeszytem do nauczyciela, a ten na to: – Przecież kazałem napisać ci tylko sto razy, a tu jest dwieście. Dlaczego?– Bo cię lubię, stary!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama