Nowy numer 32/2022 Archiwum

Bóg dobry jak Stalin

Czy da się ogłosić Ewangelię komuś, kto od wieków żyje pod batem, w totalitarnym świecie, który urządza mu na giga-skalę pranie mózgu?

Pamiętam, jak przed dwudziestu laty pojechaliśmy na ewangelizację na Ukrainę – opowiadał mi Michał Kuś, psycholog, współautor świetnej książki „Odrzucenie” - Wyszliśmy na ulicę, by głosić Jezusa. Opowiadaliśmy, że Bóg jest dobry. I wówczas podszedł do nas starszy mężczyzna i zapytał: „Ale jak dobry? Tak jak Stalin?”. Zatkało nas... 

Pamiętajmy, że działo się to w kraju, na którym Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili eksperymentował, głodząc w latach 30-tych XX wieku na śmierć, bagatela, od 6 do 10 milionów ludzi. Grozę budzi zresztą samo niedoszacowanie. Cztery miliony w tę stronę, czy w tamtą… Jakie to ma znaczenie?

Ukraińcy zasmakowali w wolności i nikt im tego nie odbierze – pisałem w pierwszych dniach wojny – ​Masakry, gwałty to akt zemsty zakompleksionego człowieka, który od lat żyje w upokorzeniu i styka się z tymi, którzy zasmakowali wolności. To eksplozja wścieklej bezradności.

Z każdy dniem wojny zastanawiam się, czy nasze światy mogą się spotkać. Czytam ostatnio sporo o tym, do czego zdolni byli Sowieci, gdy w drodze na Berlin przekroczyli granicę Prus Wschodnich i eksplodowali mijając tabliczkę z nazwą „Lyck” (Ełk). Jak się spotkać z tymi, który nawet pokój chcą wprowadzać siłą, a „ruskij mir” czołgami i iskanderami? 

Nie zrozumie słowa „wolność” ten, kto jej nie zasmakował, kto od wieków żyje pod batem, w totalitarnym świecie, który urządza mu na giga-skalę pranie mózgu… Znakomitą intuicję znalazłem przeglądając wywiad, którego udzielił mi przed trzema laty abp Grzegorz Ryś: „​Jeśli zło wpisane jest wyłącznie w zewnętrzne struktury, to w efekcie pozostaję wobec niego bezradny. Zupełnie inaczej wygląda to, gdy uświadomię sobie, że ja również za nie odpowiadam. A jeśli zło zależy także ode mnie, to mogę coś z nim zrobić. Przybiec z nim do Jezusa i zawołać: «Ratuj!». Na jednym ze spotkań w Rosji osobisty doradca patriarchy Cyryla opowiadał o tym, że depresja w tym kraju dotyka niemal 80 proc. ludności. Porażająca statystyka. Dlaczego? Bo, jak twierdził współpracownik patriarchy, przez całe lata w Rosji nie wolno było używać kategorii grzechu. Nie wolno było o nim mówić. A jeśli pokazujesz ludziom, że zło jest ponad nimi, obok nich, że nie są za nie odpowiedzialni, to jedyne, co mogą zrobić, to się mu bezradnie poddać. Ale jeśli ja również w jakimś stopniu za nie odpowiadam, to mogę się z nim realnie zmierzyć. I nie jestem bezradny”.

Nie jestem bezradny.

Czy przed podobnym murem nie stawali apostołowie, który pchali się w paszczę lwa, płynąc do stolicy Imperium Romanum, gdzie cesarz były bogiem? W Dziejach Apostolskich czytam, że „odważnie głosili słowo”, a Bóg potwierdzał ich głoszenie znakami i cudami (zob. Dz 14, 3).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się