Nowy numer 2/2021 Archiwum

Daj, a będzie ci dane

Brytyjscy bezrobotni będą pracować za darmo – pod takim ekscytującym tytułem relacjonowano plany brytyjskiego rządu. Zmuszanie ludzi do pracy za darmo jest okrutne i nieludzkie.

Ale prawo do pieniędzy innych ludzi za nic nie jest podstawowym prawem człowieka. Bo państwo nie ma innych pieniędzy niż te, które odbierze podatnikom. Więc można powiedzieć, że to niektórzy bezrobotni zmuszają innych pod groźbą niezadowolenia społecznego do płacenia na ich zasiłki – czyli de facto do pracy za darmo. Bo jak ktoś zarabia, a państwo mu zabiera, to tak jakby pracował za darmo. A jak państwo chce uzależnić wypłacanie zasiłków od wykonywania jakiejś pracy (tym, którzy pracować mogą, bo nie są starzy lub chorzy), to znaczy, że oferuje mu jakąś pracę za jakieś wynagrodzenie, a nie zmusza do pracy za darmo. Można jednak twierdzić, że bezrobotni nie pobierają zasiłków za darmo. W zamian powstrzymują się od okazywania niezadowolenia i głosują na tych, którzy im te zasiłki zapewniają. Ci, którzy na nie płacą, nie chodzą w niedzielę głosować, bo odpoczywają po tygodniu ciężkiej pracy na zasiłki dla zdolnych do pracy bezrobotnych.

Brytyjski rząd chce wyplenić coraz bardziej powszechne zjawisko życia na garnuszku państwa opiekuńczego – czyli podatników. Co ciekawe, nie tylko liberałowie podkreślają wartość pracy. Także katolicka nauka społeczna. Z tym że liberałowie kładą nacisk na jej wymiar ekonomiczny, a katolicka nauka społeczna na wymiar etyczny. „Roczna praca każdego narodu jest funduszem, który zaopatruje go we wszystkie rzeczy konieczne i przydatne w życiu”. Jego wysokość „zależy od umiejętności, sprawności i znawstwa, z jakim swą pracę wykonywa i od stosunku liczby tych, którzy pracują użytecznie, do liczby tych, którzy tego nie czynią” – pisał Adam Smith. „Człowiek potrzebuje pracy nie tylko jako źródła utrzymania, ale i źródła realizacji swoich planów, ambicji, a nadto swojego człowieczeństwa. W pewnym sensie człowiek staje się przez pracę. Jego życie zyskuje sens w dawaniu siebie innym, co dokonuje się przez pracę” – pisał Jan Paweł II. Ale przy okazji „dawania siebie innym” człowiek pracując, tworzy nie tylko własny dochód, ale współtworzy wartość dochodu narodowego. Nie ma więc nic niemoralnego w tym, że od tych, którzy są zdolni do pracy, wymaga się jakiejś pracy w zamian za zasiłek. Niemoralna jest sytuacja odwrotna.

Jak twierdzi G. Gilder: „kapitalizm zaczyna się od dawania”. Dając, oczekujemy korzyści, bo wzajemność jest podstawową zasadą życia społecznego. Wymiana stanowi uniwersalny składnik naszej kultury, na którym zbudowana jest kapitalistyczna zasada gospodarki. Jej istotą nie jest sam mechanizm wymieniania, ale wcześniejszy od niego dar i popęd do jego tworzenia. To nie wymiana tworzy dobra i powiększa ich wartość. To dar wywołuje chęć wzajemnego świadczenia i w ten sposób wzbudza wymianę. Istota systemu polega na dostarczeniu najpierw i otrzymaniu potem. „Daj, a będzie ci dane. Oto tajemnica nie tylko bogactwa, ale i wzrostu gospodarczego”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama