Nowy numer 25/2018 Archiwum

Ważny głos abp. Nycza

Warszawa. Metropolita warszawski, abp Kazimierz Nycz, należy do tych hierarchów, którzy nie obawiają się wypowiadać w ważnych sprawach publicznych.

W liście pasterskim na rozpoczynający się nowy rok szkolny napisał, że udział w życiu społecznym niepodległej Rzeczypospolitej powinny brać tylko te osoby, które potrafiły się wcześniej rozliczyć ze swoich win, popełnionych w poprzednim ustroju. Abp Nycz nie doprecyzował, jakie konkretne przewinienia miał na myśli, ale wolno domniemywać, że chodziło mu m.in. o tajnych współpracowników komunistycznych służb specjalnych.

To mocne i mądre słowa, którymi warszawski hierarcha wpisuje się w ogólnonarodową debatę na temat lustracji. Nie wskazuje nikogo palcem, nie potępia, nie odmawia prawa do współtworzenia nowej rzeczywistości nawet tym, którzy zbrukali się donoszeniem na działaczy opozycji w epoce PRL, ale wyraźnie zakreśla im obowiązki, z których nie wywiązawszy się, nie mają oni moralnego prawa budować zrębów suwerennego państwa.

Jego głos współbrzmi z opiniami tych wszystkich zwolenników lustracji, którzy podkreślają, że jej przeprowadzenie nie ma być aktem politycznej zemsty, ale uczciwym rozliczeniem przeszłości, dokonanej w chrześcijańskim duchu, nakazującym przebaczać grzesznikom, ale pod warunkiem, iż przyznają się oni do swych dawnych błędów, a nie będą kluczyć i mataczyć. Niestety, ogromna część programowo przeciwnych lustracji i dekomunizacji mediów nie chce dostrzec i uznać takiej motywacji, fałszywie przypisując orędownikom ujawnienia prawdy o czasach sprzed 1990 roku niecne zamiary oraz bezpodstawnie oskarżając ich o łamanie ludzkich sumień i działanie przeciw kanonom wiary katolickiej.

Opinia wyrażona przez abp. Kazimierza Nycza rehabilituje sposób myślenia rozsądnych zwolenników lustracji, dążących do oczyszczenia życia publicznego wyłącznie z tych ludzi, którzy – mimo ewidentnych dowodów ich zdrady i agenturalnej działalności – nie umieją do dzisiaj przyznać się do haniebnych czynów z przeszłości. Ci, którzy zdobyli się na taką odwagę, śmiało mogą zaś stanąć – jak niegdyś święty Paweł w Kościele powszechnym – w pierwszym rzędzie budowniczych niepodległej Polski.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama