Nowy numer 3/2021 Archiwum

Real czy rzeczywistość?

Jak przedstawić rzeczywistość Boga w sposób przyswajalny przez człowieka wychowanego na wirtualno-realnym podłożu internetu i elektronicznych gier?

Dzieci! Uwaga! Wszyscy patrzą na mnie! – żadnej reakcji. Każda buzia w inną stronę, oczy malców – jeśli nawet zwrócone w moją stronę – jakby niczego nie widziały. Wobec tego po imieniu. To zawsze działało. Teraz nie. Podejrzewam, że gdybym zaklął, usłyszeliby. Podobno skutkuje. Ale w kościele, przy przygotowaniach do Pierwszej Komunii – nie tylko nie wypada. Nie wolno i już. Katechetka patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, jakby chciała powiedzieć: No zrób coś, masz 40 lat doświadczenia. Mam, to prawda.

Gdy kilkanaście lat temu dzieci była czterdziestka, to była sama radość na pierwszokomunijnych próbach. Teraz dziesięcioro (!) plus rocznicowi, a interfejs nie działa. To coś tak, jakby ktoś w Windowsa wgrał menu choćby węgierskie. Sprawa beznadziejna. Nazajutrz było jednak lepiej i jakoś w końcu udało się przygotować liturgię. I ani razu nie wyszedłem z siebie. Pewnie nie od rzeczy jest ten „medal anielskiej cierpliwości”, który dostałem w szkole, gdym odchodził na emeryturę. Wtedy wydawał mi się komplementem na pocieszenie, ale widocznie łaska Boża czyni cuda nawet w emerytalnym wieku.

Zastanawiałem się później nad przyczynami tego zerwania kontaktu z dziećmi. I przypomniał mi się zasłyszany kiedyś w zakrystii komentarz w formie pytania: „To był real czy rzeczywistość?”. Rozmawiali studenci. No właśnie! Jaka część młodego pokolenia żyje na pograniczu faktycznej, namacalnej rzeczywistości? Wirtualna treść komputerowego monitora i słuchawek czasem jest „realem”, czasem kompletną fikcją. Jak odróżnić jedno od drugiego? Film też jest mylący – rzeczywistość reportażu staje się na ekranie „realem”.

A fikcja filmu wygląda tak samo albo i prawdziwiej. Jak to wszystko poukładać w głowie? To nie tylko problem dziecka. I nie jest to bynajmniej problem tylko psychologiczny czy pedagogiczny. Także teologiczny – to właśnie widzę z mojego okna. Bo jak przedstawić rzeczywistość Boga, wieczności, ludzkiego ducha w sposób przyswajalny przez człowieka wychowanego i kształtowanego na wirtualno-realnym podłożu telewizji, świata internetu i elektronicznych gier? Nie wiem. Ja jestem z pokolenia ludzi słowa. Nowej specjalizacji już się w życiu nie spodziewam. Ale ona jest pilnie potrzebna. Także w ewangelizacji. A Bóg wiele razy i na wiele sposobów przemawia, z anielską cierpliwością.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także