Nowy numer 50/2019 Archiwum

Droga w otchłań

Nie ma bardziej zmistyfikowanego wydarzenia w dziejach najnowszych niż rosyjska rewolucja październikowa. W istocie nie było żadnej rewolucji, „Aurora” strzeliła ślepakiem, a Pałacu Zimowego broniły jedynie kobiety.

Prawdziwe natomiast są straszne konsekwencje tego wydarzenia. Dziesiątki lat najbardziej dzikich eksperymentów społecznych, miliony trupów, destabilizacja świata, która otworzyła drogę barbarzyńskim rewolucjom w Meksyku i Hiszpanii, wreszcie budowa imperium sowieckiego, przez 45 lat zniewalającego Europę Wschodnią.

Rewolucja lutowa
Zima 1917 r. była w Rosji wyjątkowo mroźna. Najbardziej skutki mrozów odczuwał Piotrogród, stolica carskiego imperium. Trzeci rok trwała wojna, która Rosji przyniosła tylko gigantyczne straty. Car Mikołaj II Romanow był człowiekiem łagodnego usposobienia, oddanym rodzinie i autentycznie przejętym losem swego ludu. Panował jednak w czasach, gdy Rosja gwałtownie się zmieniała. Natomiast system, którego car był zwieńczeniem, w żaden sposób do nich nie pasował. W sposób kompromitujący przegrał wojnę z Japonią w 1905 r., krwawo stłumił rewolucję, która była następstwem tej porażki. Wówczas oddał część władzy, ogłaszając konstytucję i zgadzając się na działalność parlamentu – Dumy Państwowej.

W styczniu 1917 r. z Pałacu Zimowego, rozciągniętego nad Newą, a tym bardziej z jego ulubionej rezydencji w Carskim Siole, nie widać było oznak burzy. A ona była tuż-tuż. W lutym w mieście zabrakło opału. Choć była mąka, piekarnie stanęły. Miasto pełne było wałęsającego się wojska, gdyż zarówno w koszarach, jak i w stołecznych garnizonach stacjonowały dziesiątki tysięcy żołnierzy. Większość z nich to byli chłopi wzięci niedawno w rekruty, którym perspektywa wyruszenia na front bardzo się nie podobała. Tymczasem car opuścił miasto i wyjechał do Mohylewa na Białorusi, gdzie znajdował się rosyjski sztab generalny. Wówczas w mieście wybuchły głodowe zamieszki.

Do tłumu demonstrantów oddano pierwsze salwy, zginęło kilkadziesiąt osób. Tego samego dnia do demonstrantów przyłączyli się żołnierze, od dawna zdemoralizowani przez rewolucyjnych agitatorów. 28 lutego, według juliańskiego kalendarza (czyli 13 marca według kalendarza gregoriańskiego), Piotrogród był w rękach buntowników. W Pałacu Taurydzkim, siedzibie Dumy Państwowej, powstała nowa władza wykonawcza – wyłoniony przez kierownictwo parlamentu Rząd Tymczasowy. W tym samym czasie siły rewolucyjne powołały Radę Delegatów Robotniczych Piotrogrodu. W Rosji zaczynała się dwuwładza. Na cara miejsca już nie było. Pośpiesznie starał się wrócić do stolicy, ale cesarski pociąg jechał bocznymi trasami. Nieoczekiwanie stanął na stacji Dno. Tam car dowiedział się, że nie rządzi już Rosją. Dobrowolnie abdykował na rzecz swego brata Michała, ale ten korony nie przyjął. W całym systemie społecznym powstała potężna dziura. Car był bowiem w Rosji wszystkim – rządził, ustanawiał prawa, sądził, nadzorował Cerkiew. Gdy go zabrakło, było kwestią czasu, kto lukę wypełni.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji