Nowy numer 43/2020 Archiwum

Czy sprawiedliwość ma szanse?

Polskie prawo uznaje poczęcie za początek życia człowieka

Konieczność wprowadzenia w Polsce ustawodawstwa dotyczącego in vitro ogłoszono, zanim ktokolwiek zbadał, czy – prawnie biorąc – praktyka ta jest w ogóle legalna. Apologeci umiaru i status quo, którzy dwa lata temu twierdzili, że w Polsce mamy dostatecznie mocno zabezpieczone prawo do życia, gdy zostało ono podważone – nagle zapomnieli o tak wychwalanych do niedawna przepisach. Raz jeszcze potwierdziła się prawda, że wolność jest nie tyle dana, co zadana. Bo nie wystarczy uchwalać prawo, trzeba też domagać się jego wykonywania. A to bywa bardzo trudne, gdy zderza się z utrwaloną (i podpartą ideologicznie) praktyką.

Nie na darmo fundamentem wolności naszych przodków stała się „egzekucja praw”. A prawo jako prawo jest jasne. Nigdzie nie toleruje ani zabijania dzieci w ramach selekcji in vitro, ani eksperymentów na nieświadomych ludziach. Kodeks karny (art. 151, 152 i 157a) oraz kodeks rodzinny i opiekuńczy (art. 75, 77 i 182) wyraźnie chronią „dziecko poczęte”, a kodeks cywilny mówi nawet o dziecku „już poczętym” (art. 927). Prosta tekstualna wykładnia prawa pozwala stwierdzić, że polskie prawo uznaje „poczęcie” za początek życia człowieka i przysługujących mu praw. Twierdzenie, że prawo do życia może ulegać zawieszeniu ze względu na poczęcie in vitro, opiera się wyłącznie na ideologii „zapotrzebowania społecznego na in vitro” i na naszej słabości.

Ideologia ta chciałaby sobie podporządkować również Magisterium Kościoła. Zwolennicy „kompromisu in vitro” próbują usprawiedliwić swą politykę, powołując się na art. 73 „Evangelium vitae”. Tymczasem Jan Paweł II wzywa tam każdego polityka do osobistego, absolutnego, jasnego i znanego wszystkim zaangażowania na rzecz cywilizacji życia: „Jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej”.

Art. 73 „Evangelium vitae” to nie wezwanie do „kompromisów”, ani do zgłaszania propozycji mieszających dobro ze złem, ale do stałego (tym bardziej jeżeli nie może być jednorazowe) zaangażowania na rzecz cywilizacji życia. Bo jeśli nawet nie można zwiększyć prawnej ochrony dziecka, warto walczyć o nazewnictwo, które opisuje jego życie, i o niedwuznaczne uznanie jego człowieczeństwa. Jeśli nie powiedzie się umocnienie ochrony karnej, warto zagwarantować prawa dziecka nienarodzonego w prawie cywilnym.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama