GN 48/2020 Archiwum

Wspólnota – na co dzień i od święta

Jedni drugich brzemiona noście nie znaczy, że mamy to robić tylko prywatnie i w parafiach

Wspólnota Polaków pięknie, radośnie i uroczyście świętowała 90. rocznicę odzyskania niepodległości. Aż chce się powiedzieć, nareszcie, po kilkunastu latach wracamy do normalności... Prawdziwe tłumy z biało-czerwonymi chorągiewkami wyszły na ulice, uczestnicząc w wielu miastach i miasteczkach w licznych paradach wojskowych i inscenizacjach. Uroczyste Msze święte, wystawy, składanie wieńców, koncerty, dyskusje, seminaria i wiele innych mniejszych i większych wydarzeń sprawiło, że tegoroczny 11 Listopada był prawdziwie świątecznym dniem.

Nieco gorzej spędzili ten dzień politycy. Naturalnie ceremonia oficjalna przebiegała bez zakłóceń, przemówienie prezydenta L. Kaczyńskiego miało temperaturę i ciekawą politycznie treść. Uroczystości zaszczycili premier, marszałkowie, rząd i przywódcy licznych państw z kanclerz Niemiec A. Merkel na czele. Jednak przygotowana przez Prezydenta RP uroczysta, wieczorna gala miała też swoich ważnych nieobecnych. Po trosze zabrakło szlachetności i wielkoduszności organizatorów, po trosze poczucia przyzwoitości tych, którzy zaproszenie zlekceważyli. Wielkimi nieobecnymi okazali się także uczestniczący w oficjalnych uroczystościach zagraniczni przywódcy z kanclerz A. Merkel na czele oraz ci, którzy po prostu do Polski nie przyjechali. Z jednej strony przyjmuję z pokorą ich decyzję, z drugiej zastanawiam się, ile warte są tak naprawdę unijne deklaracje o partnerstwie i współpracy. Nasi najbliżsi sąsiedzi przyjechali, by wspólnie świętować datę symbolizującą fundamentalne także dla dzisiejszej Europy zmiany granic i powstanie nowych państw. Brakowało mi gestu ze strony innych, starych i wielkich państw europejskich.

Gdyby odwiedzili 11 listopada Polskę, wiarygodność ich zapewnień o partnerstwie i współpracy w unijnej wspólnocie, szanującej interesy wszystkich tworzących ją członków, byłaby znacznie większa. Święto Niepodległości obecne było także w mediach, jednak głównie publicznych. Komercyjne media naturalnie informowały o przebiegu uroczystości, ale nie uczestniczyły w nich na taką skalę, jak publiczne radio i telewizja. Wieczorami „leciały” typowe rozrywkowe filmy i seriale. Warto zapamiętać ten fakt, bo jeśli publiczne media upadną, będziemy skazani na komercyjną rzeczywistość. Coś dziwnego i tajemniczego sprawia, że o patriotyzmie, niepodległości i radości z odzyskanego państwa bardziej naturalnie mówią zwykli ludzie pytani na ulicach niż politycy, komentatorzy, naukowcy czy artystyczne gwiazdy. Jedna z wybitnych postaci pytana o patriotyzm przypomniała, że bycie Polakiem jest dziełem przypadku, trudno więc być dumnym z przypadku. Równie trudno, jej zdaniem, odczuwać dumę z osiągnięć naszego kraju. Jednak generalny obraz był inny: 11 Listopada byliśmy radosną wspólnotą połączoną narodową więzią i patriotycznymi uczuciami.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama