Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie warto żyć za wszelką cenę

W takich sprawach jak sprawiedliwość czy godność człowieka nie zawiera się kompromisów

Myślę, że zakorzenienie całej działalności publicznej Władysława Bartoszewskiego w dwóch wartościach: w sprawiedliwości i prawdzie. (...) Są sytuacje, gdy trzeba ustawić się pod prąd. Bartoszewski wie – bez wywyższania się, bez elitarnej pozy – że zwykle tylko niewielu decyduje się nie płynąć z prądem. Jednym z podstawowych doświadczeń jego życia było i to, że w takich sprawach jak sprawiedliwość czy godność człowieka nie zawiera się kompromisów.

Bartoszewski napisał kiedyś, że nie warto żyć za wszelką cenę. Być może to najważniejsze jego słowa, jakie znam, że »żyć za wszelką cenę to hańba«. Że »zachowanie życia za wszelką cenę to walka, jaka toczy się w przyrodzie, gdy silniejszy napada na słabszego, i gdy wtedy ten słabszy gotów jest zrobić wszystko i podporządkować się, paść na kolana. To jest nieludzkie«. Władysław Bartoszewski zawsze był człowiekiem wiary, człowiekiem Kościoła. Jego wiara to wiara kogoś, kto – po tym, czego doświadczył w życiu – jest świadom, że wiele pytań o Boga musi pozostać bez odpowiedzi, musi pozostać tajemnicą, zagadką. (...) To wiara, która przeszła przez wiele najcięższych prób i która nie potrzebuje wielkich słów. Za to świadectwo jego życia chciałbym powiedzieć mu dziś, gdy kończy 85 lat, po prostu: »Bóg zapłać!«”. (Tekst w przekładzie – z oryginału niemieckiego – Wojciecha Pięciaka).

Życiorys dla wielu
Z osób świeckich wdzięczność ma należy się przede wszystkim prezydentowi mego rodzinnego miasta, Warszawy, prof. Hannie Gronkiewicz--Waltz, czynnej od lat w pracy katolickiego laikatu, która napisała m.in.: „Zabrzmi to banalnie, ale czasem banału nie uda się uniknąć – życiorysem Pana Profesora, Pana fascynującymi doświadczeniami i przygodami intelektualnymi można by obdarować kilka osób.

A każdemu działaniu, każdej inicjatywie, całej twórczości towarzyszyły – jako wartości nadrzędne – szacunek dla drugiego człowieka, niezależnie od rasy, wyznania czy narodowości, oraz służba Ojczyźnie, światu i wolności. Służba wypełniana wiernie, konsekwentnie, bez baczenia na zagrożenia, w każdych warunkach. (…) Warszawiaka z krwi i kości dobrze zna Stolica i wiele Panu zawdzięcza; uczestnikowi jej obrony we wrześniu 1939 roku, potem pomysłowemu i aktywnemu uczestnikowi walki podziemnej, żołnierzowi Powstania. Zna Pana Warszawa konspiracyjna, opozycyjna i demokratyczna. Szczyci się takim Obywatelem i jest mu wdzięczna. Bo w dorobku twórczym Władysława Bartoszewskiego to Miasto i jego dzieje, zwłaszcza w okresie okupacji, zajmuje miejsce szczególne. Poświęcił Pan naszej stolicy wiele książek, monografii i opracowań o niezwykłej historycznej i kronikarskiej wartości. I jest sprawą oczywistą, że w uznaniu zasług i w dowód szacunku został Pan Honorowym Obywatelem Warszawy”.

Przyjmuję te wszystkie – przywołane tu dziś i nieprzywołane – wypowiedzi z największą wdzięcznością i wzruszeniem. Czuję się uhonorowany ponad zasługi. Ale i zobowiązany do służenia nadal tym wartościom, które mnie z laudatorami wiążą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama