Nowy numer 28/2018 Archiwum

Homoideologia

Część Europy cierpi na fobofobię. Spektakl, do jakiego doszło w ubiegłym tygodniu w Parlamencie Europejskim, można określić krótko: histeryczne polowanie na homofobów. Kilku ekstremistom ponownie udało się przeforsować rezolucję o homofobii w Europie.

To miał być dzień poświęcony głównie stosunkom Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi. W programie 4-dniowej sesji plenarnej w Strasburgu wyraźnie zaznaczono, że debata priorytetowa będzie poświęcona sprawom transatlantyckim przed zaplanowanym na 30 kwietnia szczytem UE–USA w Waszyngtonie. Jednak w środę od rana w powietrzu wisiała już awantura związana z projektem rezolucji o homofobii w Europie. Grupy polityczne liberałów, socjalistów i Zielonych postanowiły przypomnieć całemu światu, że w niektórych krajach (głównie w Polsce) ciągle dochodzi do gwałcenia swobód homoseksualistów.

Pretekstem była wypowiedź wiceministra Orzechowskiego o pomyśle zakazu prowadzenia propagandy homoseksualnej w szkołach. W przegłosowanej rezolucji Parlamentu znalazły się fragmenty, które świadczą o pogłębiającej się alergii dużej części posłów na kwestie związane z prawdziwym lub domniemanym prześladowaniem homoseksualistów. Mówiąc wprost, to była niebywała demonstracja fobii na punkcie homofobii. I kolejny etap oswajania społeczeństw Unii z homoseksualizmem jako pełnoprawną alternatywą dla związku kobiety i mężczyzny. Oklaski po przyjęciu rezolucji były głośniejsze niż przy jakimkolwiek innym głosowaniu.

Gay session
Brytyjski poseł Michael Cashman z Partii Europejskich Socjalistów (PSE) na początku debaty przyznał, że jest gejem i nie może dłużej patrzeć na nieszczęśliwy los podobnych sobie osób. – Jest mi smutno, że nie wyciągnęliśmy wniosków z II wojny światowej, kiedy homoseksualistów prowadzono do komór gazowych – zaczął dramatyczne przemówienie. Kątem oka obserwowałem reakcję czwórki młodych Francuzów na kolejne wystąpienia. Bili brawo po słowach Cashmana.

– Tworzy się atmosferę strachu – podgrzewał Cashman. – Ale wszystkim, którzy czują się zagrożeni, chcemy powiedzieć: nie jesteście sami! Dobro i sprawiedliwość zwyciężą – kończył poseł. W podobnej tonacji krzyczeli Zieloni. – Co zrobić z takim homofobicznym rządem?! (polskim, oczywiście) – pytała Kathalijne Buitenweg. Z pomocą pospieszyli liberałowie (ALDE). – Co może zrobić Rada UE? Może nie wpuści takiego ministra na obrady – proponowali. Atmosfera była już odpowiednio podgrzana, więc kolejne głosy brzmiały coraz pewniej. – Hierarchowie kościelni nie tracą okazji, żeby krytykować homoseksualizm, nazywając go grzechem – grzmiał inny europoseł.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama