Nowy numer 3/2021 Archiwum

Powrót do przeszłości

Białoruś to piękny kraj, w którym ludzie żyją dostatnio i szczęśliwie – przekonuje prezydent Łukaszenka. Sprawdziliśmy, jak jest naprawdę.

Adama Mickiewicza ochrzczono w Nowogródku w 1799 r. W latach 1807–1815 uczył się w tutejszej szkole dominikanów. Tu matka modliła się o jego uzdrowienie. Nie wiadomo czy przed Matką Bożą w cerkwi, czy w kościele, którym opiekują się nazaretanki. W muzeum Mickiewicza jest gabinet Adama, jego ojca Mikołaja, listy, binokle... Ale to wszystko atrapy. Na rycinie widok miasta, jaki oglądał z okna. My też przez okno muzeum próbujemy patrzeć w jego czasy. Stąd „wyszedł w świat” i nie wrócił. Jedynie w poezji. Jedynie czy aż?

W Nowogródku można zobaczyć chyba 15 popiersi dojrzałego Mickiewicza. A przecież żył tu jako mały, mówiący po polsku chłopiec, potem podrostek. Siostry nazaretanki żyją świętością swoich poprzedniczek – 12 męczennic. Przed zaśnięciem w ich domu myślę o wiecznym śnie Adama. Nasze sny takie drobne, zwyczajne.

7 W miastach zamiast bill-boardów plakaty z napisem: „60 lat zwycięstwa”. W radiu najczęściej powtarza się słowo „przepiękne”. Mijamy zaniedbane wioski z domami chylącymi się do ziemi. Miasta udają dostatek. Ale po wejściu do sklepu widać, że to atrapa. Jak w muzeum Mickiewicza. – W Nowogródku są dwa dobrze zaopatrzone sklepy, prywatne – podkreśla mieszkanka. Tylko przystanki wśród pól nie zdewastowane. Mało gdzie widać czekających. Na szosach niewiele aut.

8 Tu Polacy od wieków żyli, żyją i żyć będą. To ich rdzenne, matczyne tereny.Kiedyś tu była Polska, Wielkie Księstwo Litewskie, Rosja, teraz Białoruś – opowiada kard. Kazimierz Świątek. – Teraz jedziemy boczną nawą kościoła jezuitów – pokazuje. – Dziś w kolegium znajduje się muzeum osiągnięć socjalizmu, choreografii, etnografii, regionu.

Na kominie w samym centrum starego miasta siedzi bociek. – To stolica Polesia, nie obejdzie się bez bociana – śmieje się Wiktor Wilk, architekt i budowniczy. – Remontował wszystko, co cenne na Białorusi – mówi Kardynał. Kiedy przyznaje, że ze skromności zrezygnował z Pałacu Biskupiego, architekt obrusza się: – Szkoda, uratowalibyśmy jeszcze kawałek Polski.

9 W Brześciu na granicy kilka ciągnących się szeregów samochodów. – Trzeba stać dziesięć godzin, ale za 100 euro przejedziecie od razu – nagabuje nas pośrednik. Wycofujemy się do Sławatycz. – Kolejka na dwanaście godzin. Polak z Białej Podlaskiej wpuszcza nas przed siebie. – Jestem na rencie, trójka dzieci, trzeba dorobić – tłumaczy się. Przemyca benzynę, papierosy, alkohol. – Najgorzej zimą, jak te samochody trzeba grzać, całe pole warczy od silników.

W kilometrowym ogonku samochodów czeka może pięć kobiet. Nie ma turystów. Po sześciu godzinach poddajemy się. Pełni obaw idziemy do celników: „Chcemy jechać szybciej”. Ze stu dolarów wydają nam pięćdziesiąt. W ciągu godziny dołączamy do szeregu wyjeżdżających. Polscy i białoruscy przemytnicy zostają „w pracy”. Ciesząc się, że czeka ich już tylko 8, no, może 6 godzin.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama