Nowy numer 27/2022 Archiwum

239 ukraińskich prawosławnych parafii odeszło od Patriarchatu Moskiewskiego

Z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę wiele tamtejszych parafii prawosławnych, podporządkowanych dotychczas Patriarchatowi Moskiewskiemu, zrywa obecnie z nim więzi. Tylko w niedzielę 21 takich parafii przeszło do niezależnego Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU) – poinformował ukraiński portal informacyjny RISU. Według raportu, prawie wszystkie parafie znajdują się w zachodniej Ukrainie.

„W ciągu ostatnich trzech miesięcy Ukraiński Kościół Prawosławny [Patriarchatu Moskiewskiego; UKP PM] nigdy nie stracił tylu parafii w ciągu jednego dnia” – podał portal. Według jego danych, od czasu rozpętania przez Rosję 24 lutego wojny przeciw Ukrainie. Z UKP PM odeszło 239 parafii. Zgodnie z prawem ukraińskim, wierni parafii mogą większością dwóch trzecich głosów zadecydować o jej przejściu do innego Kościoła.

Wypowiedzi patriarchy moskiewskiego Cyryla na temat wojny napastniczej Rosji, pokrywające się z argumentacją prezydenta Władimira Putina, od początku wywołują wielkie oburzenie na Ukrainie. Zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RKP) określił wojnę z Ukrainą jako "metafizyczną walkę" dobra Rosji ze złem z Zachodu.

Około 60 procent z 41 milionów Ukraińców wyznaje prawosławie. Należą oni jednak do dwóch różnych Kościołów: UKP PM oraz powstałego w 2019 roku niezależnego (autokefalicznego) PKU. Kościół wierny Moskwie ma na Ukrainie znacznie więcej parafii, jak również biskupów i księży niż jakakolwiek inna denominacja. Jednakże w sondażach większość obywateli deklaruje swoje poparcie dla nowego, niezależnego Kościoła prawosławnego.

Według danych oficjalnych UKP PM ma ponad 12 tys. parafii, a PKU – przeszło 7 tys. Od chwili otrzymania przez ten drugi Kościół autokefalii 6 stycznia 2019 z UKP PM odeszło do niego ponad 800 parafii i klasztorów. Kościół promoskiewski zaprzecza jednak, że stracił tak wiele wspólnot, poza tym twierdzi, że wiele z tych parafii, które przeszły do "autokefalistów", uczyniło to pod przymusem, w wyniku nacisków z zewnątrz, m.in. także władz świeckich. Te argumenty odrzuca z kolei PKU, utrzymując, że owe odejścia były całkowicie dobrowolne i oddolne, dotyczy to zwłaszcza obecnej sytuacji, gdy trwa rosyjska agresja przeciw Ukrainie.

Sytuacja na Ukrainie: Relacjonujemy na bieżąco

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze