Jest nieco spłoszony, widząc zainteresowanie mediów. Dziwi się, że przyjechaliśmy specjalnie do niego. – Ja nie jestem od gadania, ja jestem od roboty – uśmiecha się delikatnie, ściskając w dłoni misternie wykonany różaniec, który właśnie ukończył. Przed nim na stoliku w skromniutkiej celi kotłowanina łańcuszków, paciorków, krzyżyków i dłutek.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








