Nowy numer 30/2021 Archiwum

Stradivarius

Prawdziwa teologia rozwija się tylko w kontekście wiary Ludu Bożego. Nie pisze się jej jedynie za biurkiem, ale odkrywa dzięki modlitwie i ofierze.

Pół wieku temu ojciec Jacek Salij OP bardzo krytycznie ocenił stan polskiej teologii. Jego zdaniem Polacy nie wnieśli żadnej oryginalnej myśli w rozwój teologii katolickiej. Polaków nie było, gdy odradzał się tomizm, nie było ich przy odnowie teologii patrystycznej i biblistyki. Bez udziału Polaków pojawiły się modernizm i reakcja antymodernistyczna, jak również ruch ekumeniczny. Podobnie trudno dostrzec wyraźny wkład polskiej teologii w obrady Soboru Watykańskiego II. Ojciec Salij skonstatował nie bez żalu: „Teologia Polaków zadowala się rolą rezonującego pudła, podczas gdy na strunach gra kto inny”. Nie poprzestał jednak na rozgoryczeniu. Przez kolejne lata starał się pokazać, że również nad Wisłą uprawiana jest ciekawa i twórcza teologia. Czy jednak rola wirtuoza jest ważniejsza niż rola rezonującego pudła?

W 1962 roku prymas Wyszyński został zaproszony przez Jana XXIII na rozmowę. W czasie audiencji Ojciec Święty usilnie prosił prymasa o modlitwę przed wizerunkiem Matki Bożej Jasnogórskiej w intencji soboru. Kardynał Wyszyński zanotował po tym spotkaniu następujące słowa: „Jest Ona dla niego wielką siłą i nadzieją. Z Nią łączy powodzenie wielkiego dzieła Soboru i o modlitwę do Niej się upomina. I my tę modlitwę niedługo rozpoczniemy. Cała Polska weźmie udział w modlitwie na rzecz Soboru”. Następnie Prymas Tysiąclecia podjął wraz z episkopatem inicjatywę „czynów soborowych”. Chodziło nie tylko o modlitwę, ale również o ofiarę. Był pewien, że w ten sposób, przez modlitwę i ofiarę, Polacy „staną się w pewnym sensie współuczestnikami soboru i zaważą na jego postanowieniach”.

Kardynał Wyszyński okazał niezwykłą przenikliwość. Prawdziwa teologia rozwija się tylko w kontekście wiary Ludu Bożego. Nie pisze się jej jedynie za biurkiem, ale odkrywa dzięki modlitwie i ofierze. Dzieła Boże potrzebują zarówno wirtuozów, jak i rezonującego pudła. Na nic zdadzą się najwyższe umiejętności skrzypka, kiedy instrument ma słabą moc. Wyszyński postawił na moc instrumentu, na moc wiary Ludu Bożego. Dał Kościołowi stradivariusa. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama