Nowy numer 30/2021 Archiwum

Druga fala spekulacji

Półtora roku od wybuchu pandemii koronawirusa przybywa znaków zapytania na temat jej korzeni. Stany Zjednoczone ogarnęła kolejna gorączka spekulacji na temat wydostania się wirusa z laboratorium w Wuhanie.

Większość naukowców badających koronawirusa SARS-CoV-2 stoi na stanowisku, że jest on naturalnego pochodzenia, a człowiek zaraził się nim od zwierzęcia. Jednocześnie od początku pandemii nie brakuje zwolenników teorii, że koronawirus „wymknął się” z Instytutu Wirusologii w Wuhanie. Takie oskarżenia względem chińskich władz wysuwała administracja prezydenta Trumpa, zwłaszcza sekretarz stanu Mike Pompeo, nazywający COVID-19 „wirusem z Wuhanu”. Po przejęciu władzy przez prezydenta Bidena przycichły głosy o wycieku wirusa z laboratorium, w marcu 2021 r. zamknięto zlecone przez Pompeo śledztwo prowadzone w Departamencie Stanu. Spekulacje powróciły jednak ze zdwojoną siłą po publikacji w „The Wall Street Journal” o tajnych raportach amerykańskiego wywiadu na temat wydarzeń w Wuhanie. Jakie są nowe rewelacje w USA na temat COVID-19?

Tajemnice laboratorium w Wuhan

Dziennikarze „The Wall Street Journal” dotarli do niepublikowanej wcześniej notatki amerykańskiego wywiadu, z której wynika, że trzech pracowników Instytutu Wirusologii w Wuhanie w listopadzie 2019 r. trafiło do szpitala z objawami przypominającymi koronawirusa. Chińskie władze utrzymują, że dopiero 8 grudnia 2019 r. w Wuhanie potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia COVID-19, a jego źródłem miało być miejskie targowisko. Od razu po publikacji WSJ w Stanach przypomniano o innych artykułach wskazujących wuhańskie laboratorium jako potencjalną wylęgarnię koronawirusa. W tym kontekście szczególnie ciekawy jest tekst „The Washington Post” z kwietnia 2020 r. Pisano w nim, że laboratorium odwiedziła w styczniu 2018 r. delegacja z ambasady USA w Pekinie. Po tej wizycie amerykańscy dyplomaci wysłali do kraju tajną notatkę ostrzegającą przed „prowadzonymi w laboratorium badaniami nad wirusami u nietoperzy i potencjalnym zagrożeniu przeniesienia się ich na ludzi, co rodzi ryzyko powtórzenia epidemii SARS”.

Po doniesieniach „The Wall Street Journal” przypomniano, że śledztwo Departamentu Stanu za czasów Pompeo koncentrowało się właśnie na roli laboratorium w Wuhanie w początkach pandemii. Tymczasem administracja Bidena na początku jego kadencji uznała to za zalecanie się Donalda Trumpa do zwolenników spiskowych teorii i odwracanie uwagi od błędów popełnionych przez niego w walce z pandemią. Zamknięto śledztwo w Departamencie Stanu i uznano, że wystarczy dochodzenie prowadzone przez Światową Organizację Zdrowia.

Dwie teorie

W świetle publikacji „The Wall Street Journal” działania administracji Bidena na początku 2021 r. wyglądają na błędne i lekceważące. Dlatego prezydent wydał specjalne oświadczenie. Podkreślił w nim, że „na chwilę obecną Wspólnota Wywiadów Stanów Zjednoczonych (federacja amerykańskich agencji wywiadowczych – przyp. red.) rozważa dwa scenariusze […] jednak nie ma na razie wystarczających informacji, by nazwać jeden z nich bardziej prawdopodobnym”. Prezydent nie sprecyzował, o jakie scenariusze chodzi, ale w kwietniu 2021 r. dyrektor Wywiadu Narodowego Avril Haines informowała, że wywiad koncentruje się na dwóch teoriach: albo wirus pojawił się naturalnie, przez kontakt człowieka z zakażonym zwierzęciem, albo przez wypadek w laboratorium. Biden wezwał też społeczność międzynarodową do wspólnego wywierania presji na Chiny, „by uczestniczyły w transparentnym, międzynarodowym śledztwie oraz by udzieliły dostępu do wszystkich danych i dowodów”. Prezydent nakazał służbom wywiadowczym „podwojenie wysiłków” w celu znalezienia odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną pandemii, i dał 90 dni na sporządzenie raportu na ten temat.

Oświadczenie Joe Bidena było pierwszym tak wyraźnym sygnałem, że nie odrzuca on teorii o wycieku koronawirusa z laboratorium. Republikańscy kongresmeni od razu nabrali wiatru w żagle i forsują rozpoczęcie przez Kongres własnego śledztwa; teraz mają poparcie także ze strony wielu deputowanych Partii Demokratycznej.

Prawdopodobne scenariusze

Wątpliwości wokół początków pandemii zaczęły narastać po publikacji długo wyczekiwanego raportu Światowej Organizacji Zdrowia. W dokumencie z 29 marca eksperci WHO dokonali stopniowania różnych teorii, które narosły wokół COVID-19. Scenariusz, że wirus przeskoczył z nietoperza przez zwierzę-pośrednika na człowieka, określono jako „prawdopodobny–bardzo prawdopodobny”, przejście wirusa bezpośrednio z nietoperza na człowieka: „możliwe–prawdopodobne”, podawaną przez Chiny tezę, że wirus przyjechał z zagranicy w mrożonym mięsie: „możliwą, ale bardzo mało prawdopodobną”, natomiast scenariusz wycieku z laboratorium jako „ekstremalnie mało prawdopodobny”.

Raport został szybko poddany krytyce. Departament Stanu USA wydał oświadczenie (wspólne z trzynastoma państwami), w którym wyrażono „zaniepokojenie, że międzynarodowe badania nad źródłem SARS-CoV-2 zostały znacznie opóźnione i brakowało im dostępu do oryginalnych danych i próbek”. Światowa Organizacja Zdrowia została skrytykowana za opublikowanie raportu, który opierał się tylko na tym, co Chiny chciały pokazać i kogo pozwoliły przesłuchać. Od dokumentu pośrednio zdystansował się sam szef WHO Tedros Adhanom. Stwierdził, że nadal „wszystkie opcje są rozważane”.

W maju w amerykańskim magazynie „Science” pojawił się artykuł osiemnastu naukowców, który jeszcze mocniej podgrzał dyskusję wokół genezy pandemii. Publikacja w renomowanym czasopiśmie, sygnowana przez przedstawicieli najznamienitszych ośrodków naukowych (m.in. Uniwersytet Stanforda i Uniwersytet Harvarda) skupia się nie tyle na promowaniu tezy o wycieku wirusa z laboratorium, ile na podkreśleniu, że „obie teorie są realne”, a każdy, kto wydaje w tej sprawie kategoryczne sądy, „wykracza ponad to, co można zrobić z istniejącymi dowodami”.

Jakby mało było zamieszania wokół genezy pandemii, „The Washington Post” i Buzz Feed ujawniły korespondencję mailową Anthony’ego Fauciego – szefa Krajowego Instytutu ds. Alergii i Chorób Zakaźnych, „twarzy” amerykańskiej walki z koronawirusem. Szczególne kontrowersje wzbudził fakt, że Fauci odrzucał wszystkie inne teorie niż naturalne pochodzenie koronawirusa. Nawet w kwietniu 2020 r., gdy amerykański wywiad poważnie rozważał już teorie o wycieku, Fauci pisał z pełnym zaufaniem do szefa chińskiego Centum Kontroli Chorób: „Wszystko jest w porządku, pomimo niektórych szalonych ludzi na tym świecie”. Po ujawnieniu korespondencji stwierdził w CNN, że wciąż zachowuje otwarty umysł na to, że mogą być inne źródła pochodzenia tego koronawirusa i że to mógł być wyciek z laboratorium.

Nie poznamy prawdy?

W związku z nasileniem się w Stanach dyskusji nad źródłami pandemii prezydent Biden postanowił uspokoić opinię publiczną, zlecając służbom wywiadowczym zbadanie pochodzenia koronawirusa wywołującego COVID-19. Zdaniem wielu ekspertów poznanie prawdy jest już niemożliwe. Amerykanom pozostaje tylko ponawianie apeli do społeczności międzynarodowej, by wspólnie wywierać na Chiny presję w sprawie transparentnego śledztwa. Jednak dotychczasowa współpraca na linii Pekin–WHO nie daje podstaw do wiary w rzetelne dochodzenie. Chińczycy konsekwentnie odrzucają oskarżenia o dopuszczenie do wycieku wirusa. Publikację „The Wall Street Journal” szef wuhańskiego laboratorium nazwał „kompletną bzdurą”. Jeszcze większy gniew wzbudziło wystąpienie Bidena. Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian uznał słowa prezydenta USA za wyraz braku szacunku do nauki i przeciwskuteczne w globalnej walce z koronawirusem.

Zdaniem większości naukowców pandemia zaczęła się w sposób naturalny, gdy wirus przeniósł się ze zwierzęcia na człowieka. Ale czy kiedykolwiek uda się tę hipotezę potwierdzić? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama