Nowy numer 37/2021 Archiwum

To, co kocham u prymasa

Pasterz przy pracy, prezbiter ze swoimi słabościami i kobieta, która odczytuje w lot pragnienia pasterza. Jak w czasach Pana Jezusa.

Wybrałem już lekturę na lato. Dziewięć tomów zapisków „Pro memoria” kardynała Stefana Wyszyńskiego. Szerokie grono czytelników mogło zapoznać się przede wszystkim z jego dziennikiem prowadzonym w czasie internowania, natomiast od czterech lat otrzymujemy kolejne tomy ogromnej pisarskiej spuścizny Prymasa Tysiąclecia. Lektura dzienników przynosi mi niezwykle dużo zadowolenia, ponieważ pokazują one wycinek historii świata i Kościoła widzianej z perspektywy konkretnej osoby. W wypadku prymasa dochodzi jeszcze do głosu niezwykła głębia przemyśleń, inteligencja i poczucie humoru, co sprawia, że lektura jest naprawdę fascynująca. Czasami zapiski stają się niewielkimi traktatami teologicznymi lub przypowieściami o Kościele.

24 grudnia 1953 roku kardynał zapisał w notatniku: „Ksiądz Stanisław zajął się przygotowaniem kaplicy. Ale cóż?! Brak mu żłóbka »Dzieciątka Bożego«. Ja pracuję przy stole, jak zwykle. Około południa zjawia się pan komendant – ponownie. Jest to niezwykłe w naszych stosunkach. »Przepraszam, paczuszka przyszła, zdaje się od panny Okońskiej«. Wyszedł, zostawiając na stole małe pudełko, odpakowane. Wiedziałem, co jest wewnątrz. To żłóbek dla naszej kaplicy. Miałem dziwne przeczucie, że Dzieciątko Boże trafi do nas jakąś drogą. Trafiło! (…) Jaka wielka biła radość z oczu księdza Stanisława, tego niezwykle rzetelnego, prawego, młodego kapłana, którego doprowadziła do więzienia gorliwość o Boga w duszach dziecięcych!”.

W tym fragmencie jest wszystko, co tak kocham u prymasa. I jego „pracuję przy stole jak zwykle”. I widzenie w księdzu Stanisławie dobrych stron jego charakteru, choć w rzeczywistości pewnie różnie bywało. I relacja z Marią Okońską, która odczytywała jego najgłębsze pragnienia. Na jednym ze zdjęć zrobionych w Komańczy Maria Okońska trzyma kij, na którym opiera się prymas. W tym geście streszcza się jej wizja służenia Kościołowi.

Mały Kościół w czasach prześladowania. Pasterz przy pracy, prezbiter ze swoimi słabościami i kobieta, która odczytuje w lot pragnienia pasterza. Jak w czasach Pana Jezusa.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama