Nowy numer 24/2021 Archiwum

Coraz starsi

Polska stoi przed wyzwaniem zapewnienia opieki coraz większej liczbie seniorów. Co dzisiaj oferuje im państwo w ramach polityki społecznej?

To będzie kosztowało 4 tys. zł miesięcznie, a ciocia ma przecież tylko 2 tys. zł emerytury. Resztę musimy dołożyć – usłyszałem, spacerując po parku. Rozmowa, której mimowolnie byłem świadkiem, dotyczyła zorganizowania całodobowej opieki dla osoby starszej, mającej problemy z samodzielnym funkcjonowaniem. Ostatnie zdanie dobrze opisuje sytuację, w której znajdują się seniorzy w naszym kraju: system publicznej opieki w ograniczonym stopniu odpowiada na ich potrzeby. Pozostaje sektor prywatny i pomoc najbliższych.

Osiem lat spokoju

Według danych GUS w 2019 roku w Polsce było 8 mln 407 tys. osób po 60. roku życia. To ponad 20 proc. populacji. Tymczasem z prognoz urzędu wynika, że w 2050 r. osoby po 65. roku życia będą stanowić już 32,7 proc. wszystkich mieszkańców naszego kraju. Ekonomiści nie mają wątpliwości, że proces starzenia się społeczeństwa wpłynie negatywnie na system emerytalny. Problemem będą jednak nie tylko wypłaty świadczeń, ale także kwestia opieki nad powiększającą się grupą osób chorych i samotnych.

Osiągnięcie wieku emerytalnego nie jest oczywiście równoznaczne z utratą sprawności. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przewidywana dalsza długość życia w zdrowiu dla Polaków, którzy przekroczyli 65. rok życia, wynosi nieco ponad 8 lat (w Niemczech to 12 lat, a w Szwecji 15 lat). Później pojawiają się problemy ze wzrokiem, słuchem i poruszaniem się (według GUS te ostatnie dotyczą co drugiej osoby po 70. roku życia). Poza niepełnosprawnością sensoryczną i ruchową seniorom grozi także demencja, prowadząca do ograniczenia sfery poznawczej. Lista schorzeń, których skutkiem jest popadanie w coraz większą zależność od innych, jest znacznie dłuższa.

Stan zdrowia seniorów dodatkowo pogarsza obecna sytuacja epidemiczna. Z raportu „Zdrowie i samopoczucie seniorów w pandemii” przygotowanego przez Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej wynika, że ponad 30 proc. spośród 1118 ankietowanych zostało zmuszonych do przerwania leczenia poważnych chorób. „To jest po prostu koszmar. Jestem pacjentem kardiologicznym. Mam by-passy i powinienem mieć regularne badania. Przez całą pandemię nie miałem żadnych, nawet EKG, o które prosiłem. Ciągle mi przekładają i odwołują wizyty” – mówił jeden z uczestników badania.

Rodzina i sąsiedzi

Z raportu „Starość po polsku. Propozycja reformy systemu opieki nad osobami starszymi”, przygotowanego przez Klub Jagielloński oraz Instytut Polityki Senioralnej Senior. Hub, wynika, że potrzeby opiekuńcze seniorów są w 90 proc. zaspokajane przez członków ich rodzin. Wielu z nich staje przed wyzwaniem pogodzenia aktywności zawodowej z pomocą swoim bliskim. – Gdy tata był jeszcze w dobrej formie, rano przygotowywałam mu jedzenie, zostawiałam na krześle ubranie i wychodziłam do biura. Później wymagał już stałej opieki. Po południu i w nocy robiłam, co mogłam, ale w ciągu dnia musiałam pracować. Gdybym zrezygnowała z aktywności zawodowej, nie miałabym szans nawet na specjalny zasiłek opiekuńczy [świadczenie w wysokości 620 zł, którego przyznanie jest uzależnione od wysokości łącznego dochodu rodziny w przeliczeniu na osobę – przyp. red.] – opowiada pani Anna z Łodzi. Pod koniec życia jej tata cierpiał na niewydolność nerek i raka prostaty. We wtorki, czwartki i soboty przebywał w szpitalu, gdzie był dializowany, a w pozostałe dni opiekowały się nim sąsiadki. Jedna z nich spędzała z nim ok. 5–6 godzin dziennie, a druga pomagała przy porannych czynnościach.

Co zrobiłaby pani Anna, gdyby nie miała życzliwych sąsiadów? Teoretycznie mogłaby zawalczyć o przyznanie ojcu usług opiekuńczych. Zgodnie z art. 50 Ustawy o pomocy społecznej obejmują one „pomoc w zaspokajaniu codziennych potrzeb życiowych, opiekę higieniczną, zaleconą przez lekarza pielęgnację oraz, w miarę możliwości, zapewnienie kontaktów z otoczeniem”. Takie usługi przysługują zarówno osobom samotnym, jak i tym, których rodziny nie mogą sprawować opieki przez całą dobę. Decyzję o przyznaniu wsparcia wydaje ośrodek pomocy społecznej, a wysokość stawki godzinowej jest uzależniona od dochodu (biedniejsi płacą mniej). Jaki jest realny dostęp obywateli do takich usług? Z raportu NIK z 2018 r. wynika, że co piąta gmina nie zapewnia ich swoim mieszkańcom. Wielu Polaków nawet nie wie, że ma do tego prawo.

Poważne naruszenia

Gdy zorganizowanie opieki w domu jest z różnych przyczyn niemożliwe, seniorom pozostają placówki opiekuńcze. W ramach systemu opieki zdrowotnej mogą oni liczyć na wsparcie zakładów opiekuńczo-leczniczych, zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych oraz hospicjów stacjonarnych. A co oferuje im system pomocy społecznej?

Jednym z rozwiązań są domy pomocy społecznej. Według danych GUS w Polsce funkcjonuje 875 takich placówek. Warunkiem skorzystania z tej formy wsparcia jest m.in. opinia dotycząca stopnia sprawności oraz wyrażenie zgody na ponoszenie miesięcznej opłaty w wysokości 70 proc. dochodu. We wszystkich DPS-ach udostępniono w sumie 82 801 miejsc. To oznacza, że w każdym z nich mieszka średnio ok. 100 osób. Przeludnienie jest przeszkodą w stworzeniu przyjaznych warunków do codziennego funkcjonowania. Złą opinię o placówkach ukształtowały przede wszystkim poważne naruszenia praw pensjonariuszy. Ten problem opisano w raporcie przygotowanym w ramach Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Wspomniano w nim m.in. o utrudnianiu mieszkańcom niektórych domów kontaktu ze światem zewnętrznym oraz naruszaniu ich prywatności przez stosowanie monitoringu wizyjnego.

Alternatywą dla DPS-ów są placówki świadczące całodobową opiekę w ramach działalności gospodarczej lub statutowej. W kraju funkcjonuje 385 takich podmiotów, które udostępniają 13 542 miejsca. To najczęściej tzw. domy spokojnej starości. Opłata za miesięczny pobyt w takim miejscu, w zależności do standardu, wynosi od 2,5 tys. zł do 5 tys. zł. Większość seniorów nie może sobie na to pozwolić. Z informacji ZUS wynika, że w 2019 r. przeciętne świadczenie emerytalno-rentowe wynosiło bowiem tylko 2236,84 złotych.

Ponadto w naszym kraju funkcjonuje jeszcze kilkadziesiąt tzw. rodzinnych domów pomocy, w których może przebywać od 3 do 8 osób. Z uwagi na niewielką liczbę takich placówek dostęp do nich jest jednak mocno ograniczony.

Deinstytucjo­nalizacja

Według danych OECD z 2017 r. zaledwie 0,9 proc. Polaków, którzy przekroczyli 65. rok życia, otrzymało opiekę długoterminową w opisanych powyżej instytucjach. Tymczasem średnia w 25 krajach należących do OECD wyniosła 10,8 proc. Wydaje się, że jako społeczeństwo jesteśmy niechętni wobec do takich form pomocy. Jaki płynie z tego wniosek? „Konieczne jest zmierzanie w kierunku przynajmniej częściowej deinstytucjonalizacji systemu opieki nad osobami starszymi, a więc przesunięcie akcentu w stronę rożnych form wsparcia w środowisku i społeczności lokalnej. Dotychczas na poziomie lokalnym często wybór był ograniczony do następującej alternatywy: albo opieka ze strony najbliższych w domu, albo trafienie do domu opieki instytucjonalnej” – czytamy w podsumowaniu raportu „Starość po polsku”.

Chociaż do tej pory rząd wprowadził kilka programów odpowiadających na potrzeby seniorów (więcej na ten temat w wywiadzie z dr. Rafałem Bakalarczykiem), podjął niewiele działań zmierzających do deinstytucjonalizacji. Czas pokaże, czy pewne zmiany w polityce senioralnej przyniesie Nowy Ład, w ramach którego wyodrębniono obszar tematyczny „Złota jesień życia”. Do momentu prezentacji programu rząd nie ujawnia jednak szczegółów.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama