Nowy numer 15/2021 Archiwum

U początku drogi

O konsekwencjach prawnych orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej mówi prof. Anna Łabno.

Andrzej Grajewski: Jak Pani, jako prawnik konstytucjonalista, ocenia orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające niekonstytucyjność tzw. przesłanki eugenicznej dopuszczającej aborcję?

Prof. Anna Łabno: Zarówno orzeczenie, jak i jego uzasadnienie nie mogą budzić żadnych wątpliwości prawnych. Treść orzeczenia odpowiada postanowieniom konstytucji, a uzasadnienie wpisuje się w dotychczasową linię orzeczniczą Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Można w nim prześledzić cały tok rozumowania, który Trybunał wziął pod uwagę, oraz normy prawne, na podstawie których postępowanie było prowadzone.

Jednak aż pięciu sędziów Trybunału zgłosiło zdania odrębne.

Tylko że one odnoszą się do różnych kwestii, natomiast do meritum sprawy – tylko dwa, mianowicie sędziów Kieresa i Pszczółkowskiego, którzy uznali zgodność przesłanki eugenicznej z konstytucją.

Przeciwnicy orzeczenia podnoszą sprawę tzw. sędziów dublerów, zasiadających ich zdaniem nieprawnie w Trybunale. Ich obecność w składzie orzekającym ma podważać prawomocność samego orzeczenia.

Nie zgadzam się z tym stanowiskiem. Wszyscy sędziowie Trybunału zostali powołani zgodnie z przepisami prawa. Nie można przecież wybierać sędziów na zapas, jak to miało miejsce w październiku 2015 r., wyłącznie po to, aby w sytuacji zmieniającej się orientacji politycznej Sejmu zapewnić sobie polityczny wpływ na obsadę tych stanowisk.

Podnoszona jest także kwestia obecności w składzie orzekającym prof. Krystyny Pawłowicz. Jako poseł podpisała się pod podobnym wnioskiem. Orzekała więc niejako we własnej sprawie.

Z oświadczenia pani sędzi Pawłowicz wynika, że była uprawniona do udziału w tym postępowaniu. Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, pod którym się podpisała jako poseł Sejmu poprzedniej kadencji, stracił skuteczność wraz z jej zakończeniem. Jako sędzia zajmowała się więc innym wnioskiem, chociaż w analogicznej sprawie. Nie miała już wpływu politycznego na działania podejmowane w sprawie kolejnego wniosku ani na jego treść.

Innego rodzaju wątpliwości wysunął prof. Kieres, wskazując, że sejmowa większość mogła w dowolny sposób ukształtować prawo w sprawie aborcji i nie musiała odwoływać się do opinii Trybunału.

Nie zgadam się z tą argumentacją. Parlament jest niezależny i odpowiednia grupa posłów może zadawać Trybunałowi pytania wtedy, kiedy uzna to za stosowne. Jego zaś obowiązkiem jest ich rozstrzyganie, a nie analiza politycznego kontekstu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że politycy PiS nie potrzebowali wyroku Trybunału, aby zlikwidować przesłankę eugeniczną.

Nie wnikam w polityczne intencje pytania do Trybunału. Wybrano dopuszczalną drogę prawną i to jest najważniejsze. Być może chciano to zrobić skutecznie, ze świadomością, że nawet w ugrupowaniu mającym obecnie większość w parlamencie kwestia likwidacji tej przesłanki nie znalazłaby odpowiedniego poparcia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się