Nowy numer 2/2021 Archiwum

Polacy z medalem mistrzostw świata w lotach narciarskich, thriller na skoczni do ostatniej sekundy!

Na skoczni w Planicy nie brakowało emocji i dalekich lotów.

Po pierwszych dwóch turach pierwszej serii sytuacja wyglądała fantastycznie - dzięki skokom Piotra Żyły (226 m) i Andrzeja Stękały (228 m) Polska prowadziła przed Norwegią i Niemcami. W trzeciej turze po skoku Kamila Stocha na 205,5 m. straciliśmy prowadzenie, bo dalej skoczyli Norweg i Niemiec. Ten drugi - Marcus Eisenbichler poszybował na 230 m i wyprowadził Niemców na pozycję lidera. Czwarta kolejka to poprawny skok Dawida Kubackiego (211 m), ale rywale skakali dalej - Niemcy i Norwegowie ponad 230 m. Daleko lądował też Słoweniec, dzięki czemu nasza przewaga nad gospodarzami konkursu nieco stopniała. Po pierwszej serii zajmowaliśmy 3 miejsce, tracąc do Niemców 56, 4 p., do Norwegów 45,3 p. i mając niewielką 18,4 p. przewagę nad Słoweńcami. Przed drugą serią sytuacja była więc dobra, ale niepewna - zapowiadała się zacięta walka o podium.

W drugiej odsłonie znowu fantastyczne skoki zanotowali Żyła i Stękała - pierwszy z nich wylądował na 234 m, a drugi na 229. To pozwoliło powiększyć przewagę nad Słoweńcami do ponad 48 punktów na półmetku serii. Do prowadzących Niemców traciliśmy 13,4 p., a do drugich Norwegów tylko 2,9 p.! Biorąc jednak pod uwagę nierówną dyspozycję Stocha i nieco niższą Kubackiego oraz mocnych zawodników w ekipach Słowenii, Niemiec i Norwegii, wszystko jeszcze mogło się wydarzyć - w naszym zasięgu było zarówno złoto jak i miejsce poza podium.

W trzeciej rundzie z walki o medal wypadli Słoweńcy po słabym skoku Bora Pavlovcicia na 201 m. Znacznie lepiej niż w pierwszej serii skoczył za to Kamil Stoch, który wylądował na 224 m. Jednak Eisenbichler potwierdził swoją świetną dyspozycję i skoczył aż 236,5 m, choć miał drobne problemy z lądowaniem. Z kolei zamykający rundę Robert Johansson osiągnął 229,5 m.. Strata Polski do Niemców przed ostatnią rundą wynosiła 22,9 p. a do Norwegów 8,3. W ostatnich skokach jednak na belce z Kubackim mieli rywalizować mistrz i wicemistrz świata - fenomenalni na tej skoczni Geiger i Granerud, więc szanse na poprawę trzeciej lokaty były niewielkie.

Ostatecznie w decydującej rundzie Dawid Kubacki oddał przeciętny skok na odległość 209 m., ale to wystarczyło, by z ogromną przewagą nad Słoweńcami zająć trzecie miejsce i wywalczyć brązowy medal drużynowych mistrzostw świata w lotach narciarskich. Halvor Egner Granerud poszybował znacznie dalej, lądując na 234,5 m, i tuż przed skokiem Karla Geigera kwestia tytułu mistrzowskiego wciąż nie była rozstrzygnięta. Geiger wylądował na zielonej linii i po jego skoku wszyscy obserwatorzy konkursu zamarli w napięciu. Wylądował na 224,5 m, czyli pół metra mniej niż potrzebował przy porównywalnych notach! a punktacja za styl dała zwycięstwo Norwegom, którzy zostają drużynowymi mistrzami świata w lotach A. D. 2020, zaś sam Granerud bohaterem norweskich skoków!

 

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama