GN 48/2020 Archiwum

Papież Franciszek o pandemii, korupcji w Kościele i ważnym spotkaniu z Benedyktem XVI

Papież Franciszek wyznał, że nowa fala pandemii to dla niego "dni wielkiej niepewności". "Dużo się modlę, jestem bardzo blisko tych, którzy cierpią, jestem modlitwą z tymi, którzy pomagają cierpiącym" - powiedział włoskiej agencji ADNKronos.

W opublikowanej w piątek rozmowie papież odniósł się do kwestii możliwych dalszych restrykcji z powodu kryzysu epidemicznego, które mogą mieć wpływ na życie Kościoła. Jak zaznaczył, nie chce poruszać kwestii decyzji rządu włoskiego. Przywołał natomiast słowa biskupa: "Usłyszałem, że ludzie odzwyczaili się od chodzenia do kościoła, że już nie wrócą, by uklęknąć przed krzyżem czy przyjąć ciało Chrystusa".

"Ja mówię, że jeśli ci ludzie, jak mówi biskup, chodzili do kościoła z przyzwyczajenia, to lepiej, żeby zostali w domu" - ocenił Franciszek. Jak zaznaczył, "może po tej ciężkiej próbie, przy tych nowych trudnościach, przy cierpieniu, które wchodzi do domów, wierni będą bardziej prawdziwi, bardziej autentyczni".

Franciszek mówił o zepsuciu i korupcji, które dotykają również Kościoła. "Kościół jest i pozostaje silny, ale temat korupcji jest głębokim problemem" - dodał.

Franciszek opowiedział o swoim spotkaniu z emerytowanym papieżem Benedyktem XVI. "Na początku mojego pontyfikatu odwiedziłem Benedykta. Przekazał mi wielkie pudło, mówiąc: «Tu w środku jest wszystko, są dokumenty dotyczące najtrudniejszych sytuacji, ja zająłem się tym do tego momentu, w tej sytuacji interweniowałem, oddaliłem te osoby, teraz twoja kolej»" - powiedział.

Następnie papież zapewnił, że kontynuował pracę swego poprzednika. "Benedykt - wyjaśnił - jest dla mnie ojcem i bratem." Podkreślił, że ostatnio odwiedza go rzadziej, by go nie męczyć.

"Nasze relacje są naprawdę dobre, bardzo dobre, zgadzamy się co do tego, co trzeba zrobić" - zaznaczył Franciszek zapewniając, że nie ma między nimi problemów, wbrew krążącym plotkom.

"Zaczęto nawet opowiadać o tym, że kłóciliśmy się z Benedyktem o to, który grób ma być dla mnie, a który dla niego" - przypomniał Franciszek.

Przyznał, że w Kościele są też duchowni, a także jego "fałszywi świeccy przyjaciele", którzy "przyczynili się do roztrwonienia majątku, nieruchomości i innego, należącego nie do Watykanu, ale wiernych".

"Były przykłady brudnych interesów, zdrad, które ranią tych, którzy wierzą Kościołowi" - dodał papież. O sprawcach takich czynów powiedział: "Te osoby to na pewno nie są siostry klauzurowe".

Mówiąc o podejmowanych przez siebie działaniach w Kościele, wyznał, że nie wie, czy odniesie zwycięstwo. "Wiem, że mam to robić, zostałem do tego wezwany, a potem Bóg powie, czy postąpiłem dobrze czy źle" - oświadczył.

"Szczerze mówiąc, nie jestem wielkim optymistą"- zastrzegł papież.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama