Nowy numer 2/2021 Archiwum

Gra o najwyższą stawkę

Na Stadionie Narodowym w Warszawie w najbliższych tygodniach toczyć się będzie wyjątkowa walka. Przeciwnik jest mocny, ale w naszej drużynie nadzwyczajna mobilizacja.

Kiedy blisko 40 lat temu, podczas drugiej pielgrzymki do ojczyzny, Jan Paweł II odprawiał na Stadionie Dziesięciolecia Mszę św., mówił, że pragnienie zwycięstwa, okupionego trudem i krzyżem, odnoszonego nawet przez klęski, należy do chrześcijańskiego programu życia człowieka i narodu. Wspominał rocznicę wiktorii wiedeńskiej i słowa Jana III Sobieskiego: „Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył”. Dekadę temu w tym miejscu wyrósł nowy stadion, Narodowy. I chociaż nie przyniósł nam wielkich zwycięstw podczas Euro 2012, teraz może stać się areną walki najważniejszej: o życie chorych na COVID-19. W wielu miastach wojewódzkich w Polsce powstaje właśnie kilkanaście takich tymczasowych szpitali. Czy podołają w nierównej walce z największą od stu lat pandemią?

Kiedy liczby szybko rosną

Wiadomość o zamianie narodowej areny na szpital polowy podano 18 października wieczorem, gdy w Polsce zarejestrowano 8536 nowych przypadków zakażenia COVID-19. Tego dnia zmarło z tego powodu 49 osób. Dokładnie miesiąc wcześniej nowych przypadków było 757, a zgonów – 17. Gdy 22 października pierwszy szpital tymczasowy był już niemal gotowy, pozytywny wynik testu na koronawirusa miało aż 12 107 osób, a 167 pacjentów przegrało walkę z chorobą. Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiedział, że musimy oswoić się z liczbą 15–20 tys. zachorowań dziennie. I stało się jasne, że przygotowana pula łóżek dla chorych z COVID-19 momentalnie się skurczyła. Przed kolejnymi szpitalami ustawiały się sznury karetek z chorymi, dla których nie można było znaleźć miejsca.

Zasadniczo Narodowy Szpital Tymczasowy będzie więc służył pacjentom, którzy wymagają opieki, ale ich stan nie wymaga jeszcze pobytu na OIOM-ie. Według zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, pierwsi pacjenci mają trafić tu dopiero wówczas, gdy system zdrowia stanie na krawędzi wydajności. Ale to może nastąpić praktycznie w każdej chwili. Liczby zakażonych i zmarłych rosną tak szybko, że te rekordowe dziś następnego dnia przestają szokować, a te sprzed tygodnia staną się szczytem marzeń.

Według ministra zdrowia 22 października mieliśmy przygotowanych 17 600 łóżek dla pacjentów z koronawirusem. Zajętych było 10 091. Minister poprosił prywatne lecznice o włączenie się do walki z pandemią. – W perspektywie półtora tygodnia chcemy dojść do liczby 30 tys. łóżek. To jest zabezpieczenie, które w tej chwili wyprzedza tempo rozwoju pandemii – ocenia Adam Niedzielski, dodając, że jego ministerstwo stara się przewidywać rozwój pandemii w perspektywie 3–4 tygodni.

Odpowiedzialne za projekt szpitali tymczasowych MSWiA chce, by do systemu można było już wkrótce dołożyć 5–6 tys. łóżek, przygotowanych w prawie ukończonych szpitalach, halach wystawienniczych czy takich miejscach jak Stadion Narodowy, który nie tylko znajduje się w centrum miasta, ale posiada parking mogący pomieścić 1800 aut i ogromne przestrzenie, które można dowolnie aranżować. Szpitali w namiotach nie dałoby się ogrzać w sezonie zimowym. Budowa szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym pochłonie kilkanaście milionów złotych. Kwot, które trzeba będzie przeznaczyć na jego działalność, nikt nie odważył się jeszcze ujawnić.

– Pracowaliśmy przez 24 godziny na dobę, przywoziliśmy łóżka i wyposażenie, w tym respiratory z naszych magazynów. To duże wyzwanie – podkreślał cztery dni po rozpoczęciu budowy Tymczasowego Szpitala Narodowego Michał Kuczmierowski, prezes Agencji Rezerw Materiałowych.

Co kwadrans jedno łóżko

– Sytuacja jest poważna – stwierdził 19 października szef KPRM Michał Dworczyk, który odpowiada za projekt szpitala tymczasowego na Stadionie PGE Narodowy. Za jego plecami można było dostrzec transport z wielkimi skrzyniami, dowiezionymi na stadion TIR-ami Poczty Polskiej. Każdy z 300 pakunków zawierał jedno szpitalne łóżko.

Stadion zamknięto dla odwiedzających z wyjątkiem 10 tys. metrów kwadratowych powierzchni wynajmowanej na biura przez kilkadziesiąt firm. Szpital tymczasowy ma być filią warszawskiego szpitala Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przy ul. Wołoskiej, jednej z najlepiej wyposażonych placówek w Polsce. 50 łóżek będzie służyło intensywnej terapii, pozostałe – w pierwszym etapie trzysta, potem pięćset z możliwością rozbudowy do tysiąca łóżek – terapii tlenowej, najważniejszej dla pacjentów z COVID-19. – Jeśli jednak sytuacja pandemiczna w kraju będzie się pogarszała, a przyrost zachorowań wciąż będzie tak dynamiczny, wraz ze wzrostem liczby miejsc do tlenoterapii powiększymy do stu liczbę łóżek OIOM-owych – zapowiedział min. Dworczyk.

W pomieszczeniach w koronie Stadionu Narodowego ustawiono już pierwsze łóżka. Przygotowanie każdego stanowiska zajęło kwadrans. Znacznie więcej czasu potrzeba na podłączenie do każdego z nich instalacji tlenowej. Zbudowano też śluzy, które mają oddzielać strefy czyste od zakażonych. Kolejne ciężarówki zwiozły niezbędny sprzęt z Agencji Rezerw Materiałowych. – Nikt na świecie nie był przygotowany na taką skalę pandemii, ale na szczęście zgromadziliśmy zapasy maseczek, rękawiczek i kombinezonów już w czasie pierwszej fali. Jesteśmy gotowi na funkcjonowanie w tych warunkach nawet przez dwa–trzy miesiące i pracujemy nad kolejnymi zamówieniami od polskich producentów – mówił przed Stadionem Narodowym Michał Kuczmierowski.

Przy budowie szpitala na Narodowym zaangażowanych było nieprzerwanie przez całą dobę kilkadziesiąt osób. O pomoc przy rozładunku skrzyń z łóżkami dla chorych, kardiomonitorami i tomografami min. Dworczyk poprosił także żołnierzy z 6. Brygady Obrony Terytorialnej, ale Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych nie wykluczyło, że w budowie będą pomagać także żołnierze wojsk operacyjnych. Pod koniec tygodnia ważyły się losy zapasowego lądowiska. Do transportu próbek biologicznych mają zostać wykorzystane drony. Pierwsze takie loty testowano w Warszawie już w kwietniu.

Wszystkie ręce do pomocy

Największym wyzwaniem było doprowadzenie instalacji elektrycznych i tlenowych. Artur Zaczyński, zastępca dyrektora ds. medycznych szpitala MSWiA, który pokieruje pracą szpitala na Narodowym, doskonale zna infrastrukturę stadionu. Przez dziesięć lat uczestniczył w projektowaniu punktów pierwszej pomocy, zabezpieczenia medycznego i schematów bezpiecznej ewakuacji ze stadionu podczas zdarzeń masowych. Instalacje z tlenem mają tu już pozostać na stałe.

Centrum koordynacyjne będzie znajdowało się w tzw. SkyRoomie, czyli najważniejszym miejscu na stadionie. Zaplecze informatyczne pomagają budować studenci Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej. To dzięki nim na szybko uruchomionej stronie internetowej szpitalnarodowy.pl jeszcze we wtorek pojawiły się pierwsze oferty pracy: dla pracowników obsługi technicznej, salowych, opiekunów i ratowników medycznych, pielęgniarek i lekarzy.

Kadra zarządzająca pracą Szpitala Narodowego to lekarze pracujący na co dzień w placówce Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale Tymczasowy Szpital Narodowy będzie potrzebował aż 500 osób do obsługi chorych. – Potrzeba przede wszystkim lekarzy, ale także pielęgniarek i ratowników medycznych. To ponad 170 osób. Do tego 340 opiekunów medycznych i sanitarnych oraz 85 ratowników po kursie pierwszej pomocy – wylicza Michał Dworczyk.

Personel zaangażowany w walkę z COVID-19 będzie otrzymywał dodatek w wysokości 100 proc. podstawowego wynagrodzenia. 22 października chętnych do pracy w szpitalu polowym było już 1200 osób, w tym 250 strażaków z uprawnieniami ratowników medycznych. Następnego dnia pierwsi z nich rozpoczęli szkolenia, chociaż zgranie zespołu może zająć sporo czasu.

Zwyciężymy?

Premier Mateusz Morawiecki wydał polecenie przygotowania planów budowy podobnych szpitali tymczasowych w każdym mieście wojewódzkim. W pierwszej kolejności będą one tworzone w Krakowie i Poznaniu. W Warszawie powstanie też drugi szpital tymczasowy na kilkaset osób – w hali Expo XXI przy Dworcu Zachodnim. Za jego funkcjonowanie ma być odpowiedzialny Wojskowy Instytut Medyczny.

Funkcję szpitala tymczasowego w Katowicach dla ok. 500 chorych będzie pełnić Międzynarodowe Centrum Kongresowe, sąsiadujące i połączone funkcjonalnie ze słynnym Spodkiem. Szpital dla chorych na COVID-19 w ciągu 10 dni mógłby powstać również na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Około 80 łóżek dla pacjentów z koronawirusem ma mieć szpital tymczasowy w hali sportowej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który gotowy może być za 3–4 tygodnie.

Tymczasowy szpital COVID-owy powstaje też w Zielonej Górze. Będzie mieścił się w budowanym obok Centrum Zdrowia Dziecka. Budynek teoretycznie miał być gotowy wczesną wiosną 2021, ale za 4–6 mln zł uda się go uruchomić wcześniej, być może jeszcze w grudniu. 150 łóżek, jak obiecuje prezes Szpitala Uniwersyteckiego Marek Działoszyński, będzie gotowych za miesiąc, najwyżej półtora. O pomoc w opiece nad pacjentami COVID-owymi wojewoda lubuski poprosił studentów szóstego roku kierunków medycznych i pielęgniarskich.

Kolejne szpitale mają powstać w Łodzi – dwie rozważane lokalizacje to Atlas Arena i hala Expo, w Opolu – w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym, na terenie Targów Kielce, w obiektach Targów Lublin. Uruchomienie każdego ze szpitali zajmie 2–3 tygodnie. Choć największym problemem pozostanie personel medyczny. – Tego nie mamy na stanie – przyznaje szef Agencji Rezerw Materiałowych.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama