Nowy numer 43/2020 Archiwum

Czy św. Franciszek jadł mięso? I co by powiedział na hodowlę norek?

Mówi o. dr Sergiusz Bałdyga, franciszkanin.

Jarosław Dudała: No właśnie: czy św. Franciszek jadł mięso?

O. dr Sergiusz Bałdyga: Jadł. Bardzo rzadko, ale jadł.

Dlaczego rzadko?

Dlatego, że dużo pościł. W jego czasach mięso było rarytasem. Dlatego odmawiał go sobie ze względów duchowych, religijnych. Owszem - w młodości, przed nawróceniem, jadał je częściej, bo pochodził z bogatej rodziny.

A więc nie jadł go nie dlatego, że lubił zwierzęta i nazywał je braćmi mniejszymi?

To błąd – określanie "bracia mniejsi" nie odnosi się do zwierząt, ale do nas, franciszkanów (oficjalna nazwa zakonu to: Zakon Braci Mniejszych - przyp. J.D.).

A jeśli chodzi o św. Franciszka i współczesny wegetarianizm czy weganizm, to nie ma to żadnego związku. Nie możemy dzisiejszymi kategoriami mierzyć człowieka średniowiecza.

To pewnie karkołomne, wręcz ahistoryczne pytanie, ale co św. Franciszek powiedziałby na te dzisiejsze spory o hodowlę zwierząt futerkowych?

Nie wiem, co by powiedział św. Franciszek. Myślę, że priorytetem jest podejście hierarchiczne. Koroną stworzenia jest człowiek. Stworzył go Pan Bóg. Szanujemy stworzenie – tego się uczymy od Franciszka – ale konsumujemy zwierzęta. Jeśli je hodujemy, to w odpowiednich warunkach. Pyta pan o zwierzęta futerkowe, ale można też pytać, czy świnie albo kury są hodowane w odpowiednich warunkach.

Franciszek uczy nas uniwersalnego, pełnego szacunku podejścia do stworzenia.

Ludzie mówią często: "nie będę jadł mięsa, nie będę nosił futer ze względu na szacunek do zwierząt. Nie chcę im zadawać cierpienia".

Szanuję wybór drugiego człowieka, jeśli postanawia, że nie będzie jadł mięsa. Natomiast nie może on atakować innych, którzy je konsumują. Na tym polega wzajemny szacunek.

Nie możemy też postępować infantylnie. Nie możemy antropomorfizować, czyli uczłowieczać zwierząt. Natomiast bezmyślne zadawanie cierpienia jakiemukolwiek stworzeniu jest grzechem.

Niektórzy traktują swoich pupili, jakby to były ich dzieci.

Jest bardziej kłopotliwe niż irytujące, gdy ktoś w przesadnie emocjonalny sposób podchodzi do swoich zwierząt. Każdy może przelewać swoje uczucia na kota, psa czy rybki, ale one zawsze pozostaną stworzeniami, nie ludźmi, i nigdy nie okażą uczuć w sposób ludzki.

Czym różni się ekologia inspirowana św. Franciszkiem od tej współczesnej pop-ekologii, której mamy pełno w mediach?

Mądrość ekologii integralnej zawarta jest w encyklice papieża Franciszka Laudato si'. Ona mówi o tym, że wszystko jest ze sobą połączone. A my musimy wyciągnąć z tego wnioski, ale musimy też umieć się w tym odnaleźć.

Ekologia to – z greckiego – troska o dom. Nie tylko o środki materialne, ale o relacje. Bo w domu mieszkają ludzie, którzy te relacje tworzą. Nie chodzi tylko o najbliższą rodzinę. Chodzi o cały system, całą ludzkość – ze wszystkimi potrzebami człowieka: psychicznymi, duchowymi, materialnymi. Trzeba na to spojrzeć globalnie, integralnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama