GN 48/2020 Archiwum

Tour de France - w strefie czerwonej "za zamkniętymi drzwiami"

W związku z rozszerzającą się we Francji pandemią koronawirusa region Alpes-Maritimes, gdzie w weekend rozpoczyna się kolarski Tour de France, zaliczono w czwartek do tzw. strefy czerwonej. Sobotni start w Nicei będzie się odbywał niemalże "za zamkniętymi drzwiami".

Decyzją miejscowych władz liczbę widzów dopuszczonych na czwartkową wieczorną uroczystość prezentacji ekip w centrum Nicei zmniejszono z 1750 do 1000.

"Nie damy się zaskoczyć" - zapewnił prefekt Bernard Gonzalez podczas popołudniowego spotkania z dziennikarzmi.

Dyrektor wyścigu Christian Prudhomme zaznaczył, że orgranizatorzy liczyli się ze zwiększonymi ograniczeniami.

"Przewidywaliśmy, że wyścig może się znaleźć w czerwonej strefie. Od co najmniej dziesięciu dni wiedzieliśmy, że przejdziemy z systemu zaostrzonego do jeszcze ściślejszego" - potwierdził.

Pierwsze dwa etapy "Wielkiej Pętli" przebiegać będą w regionie Alpes-Maritimes, który właśnie znalazł się na liście 19 nowych stref, w których prawdopodobieństwo zakażenia się korawirusem jest największe.

Żeby odwieść widzów od gromadzenia się wzdłuż trasy zastosowano różne środki. Ustawione przy szosie duże zasłaniające panele mają zniechęcić kibiców i ciekawskich, "żeby ludzie zrozumieli, że będzie to impreza za zamkniętymi drzwiami" - jak zaznaczył prefekt. W miejscu startu do sobotniego etapu wokół Nicei (156 km) w pobliżu Promenade des Anglais przygotowano tylko dwie małe trybuny, każda dla maksimum 50 osób, z zachowaniem wymaganego dystansu między nimi. Zarezerwowane są dla miasta Nicei, osób pracujących przy organizacji trasy, wolontariuszy.

Na górzystych trasach wokół Nicei (niedzielny, drugi etap liczy 187 km) dekret prefektury nakłada na widzów obowiązek noszenia maseczek i zakazuje wjazdu samochodami na przełęcze, co w normalnych warunkach ludzie, zjeżdżający się nie tylko z Francji, traktowali jako element pikniku.

Jak zapowiedział prefekt, policja zrobi wszystko, aby widzowie nie tłoczyli się wzdłuż górskich podjazdów. Przypomniał też o protokole zdrowotnym, zatwierdzonym na szczeblu krajowym. "Jeśli miałbym cokolwiek poradzić kibicom, to oglądanie rywalizacji na przełęczach w telewizji" - dodał.

Podobne środki bezpieczeństwa obowiązywac będą także w dalszej fazie wyścigu, gdy peleton i towarzysząca mu karawana będą przejeżdżały przez inne czerwone strefy we Francji, łącznie z finiszem 20 września na Polach Elizejskich w Paryżu.

Każdy ze 176 kolarzy stających na starcie w tygodniu poprzedzającym rozpoczęcie rywalizacji był dwukrotnie testowany na obecność koronawirusa. Podobnie wszyscy akredytowani na Tour de France 2020. Burmistrz Nicei Christian Estrosi zaryzykował nawet stwierdzenie: "Jesteśmy dzisiaj w miejscu najbardziej chronionym przed rozprzestrzenianiem się wirusa. Marzylibyśmy o takim protokole zdrowotnym dla całego terytorium".

Z powodu koronawirusa tegoroczna edycja "Wielkiej Pętli" rozpocznie się dwa miesiące później niż pierwotnie planowano. Od początku pandemii dla kolarskiego środowiska, ze względu na największą ekspozycję sponsorów w mediach podczas imprezy, jest to kluczowy wyścig w kalendarzu.

Tym razem w peletonie pojedzie tylko jeden Polak - Michał Kwiatkowski, który na trasie będzie pomagał liderowi grupy Ineos Grenadiers Kolumbijczykowi Eganowi Bernalowi w odniesieniu drugiego zwycięstwa z rzędu.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama