Nowy numer 2/2021 Archiwum

Nadzieja pomieszana z lękiem

Urodził się na Białorusi. W małym miasteczku na granicy litewsko-białoruskiej wciąż mieszkają jego bliscy. On od 12 lat jest w Polsce, w Lublinie.

Skomplikowana rzeczywistość

Jednocześnie jest w nim głębokie przekonanie, że trzeba walczyć, że opozycja ma sens.

− Nie wiem, czy w Polsce ludzie rozumieją, że opozycja na Białorusi ma dwa fronty. Jeden z nich tworzy tzw. stara opozycja, która od lat walczy z Łukaszenką i prezentuje nurt bardzo narodowy, ale jest też młoda opozycja, bardziej otwarta na innych, bo na terenie Białorusi mieszka wiele narodowości, także Rosjanie, którzy nie zawsze są zwolennikami Putina. Starsi Białorusini boją się tego, że Rosjanie zajmą nasz kraj, i nie wiedzą, czy tę młodą opozycję popierać, czy nie. To wszystko jest bardzo skomplikowane – podkreśla chłopak.

On też boi się wojny. Umowa z Rosją, jaką zawarła Białoruś, o pomocy wojskowej w przypadku ingerencji innych państw w białoruskie sprawy, jest jego zdaniem bardzo niebezpieczna.

− Wszystko można podciągnąć pod ingerencję innych państw. Można stwierdzić, że działania opozycji są kierowane z zagranicy, że jakieś państwo finansuje strajki, kieruje z daleka zamieszkami. Boję się wojny tak jak inni – podkreśla.

Jak silna jest jego obawa o los rodziny, świadczy fakt, że Aleksander prosi, by nie podawać jego nazwiska.

− Rozmowy krytykujące Łukaszenkę mogą źle się skończyć. Jak dzwonię do domu, nikt nie chce o tym rozmawiać, bo znamy przypadki, że ktoś za takie rozmowy trafił do aresztu. Lepiej nie ryzykować – mówi.

Lublin solidaryzuje się z Białorusinami. Na placu Litewskim odbył się marsz poparcia, a w kościele ojców kapucynów Msza św. i czuwanie z modlitwą za Białoruś.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama