GN 48/2020 Archiwum

Jaka przyszłość najstarszego Parku Narodowego Kenii?

Park Narodowy Nairobi stał się miejscem konfrontacji pomiędzy zamieszkującymi go społecznościami Masajów, konserwatorami przyrody oraz stroną rządową, planującą dalszy rozwój infrastruktury, co bezpośrednio wpływa na kształt parku i populację zwierząt.

O obecnej sytuacji parku informuje internetowe wydanie The Guardian, w artykule autortswa Petera Muiruri "Plan to fence off Nairobi national park angers Maasai and conservationists"

Park Narodowy Nairobi to jedyny taki w świecie, gdzie życie dzikich zwierząt toczy się tuż obok tętniącej życiem metropolii. Park powstał na mocy proklamacji kolonialnej w grudniu 1946 roku i obejmuje teren o powierzchni 45 mil kwadratowych.

Niestety w wyniku postępującej utraty siedlisk, spada liczebność gatunków. W ciągu ostatnich 40 lat niektóre gatunki odnotowały spadek aż 70%, podają dane Kenya Wildlife Service (KWS), zarządzającej parkami narodowymi w kraju.

Dla przykładu populacja gnu, migrującego przez tereny parku, licząca w latach 60-tych XX w. ponad 30 000 osobników, uległa drastycznemu załamaniu. Dziś na terenie parku pozostało tylko około 200 sztuk. Zamieszkująca park populacja zebry Burchella spadła z 1400 do mniej niż 800 w latach 2010–2019. Park jest również schronieniem dla około 100 osobników żyrafy masajskiej, będącej obecnie na czerwonej liście Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, klasyfikującej gatunki zagrożone wyginięciem.

Obecne napięcie pomiędzy zarządem parku oraz ekologami a stroną rządową, dotyczy kolejnych inwestycji i związanych z tym modernizacji na terenie parku. W ostatnich latach przez park poprowadzono zarówno autostradę jak i linię kolejową. Obecnie pojawiły się plany budowy dodatkowego odgrodzenia wokół ogromnych połaci na południowym krańcu parku

Dotychczas park był ogrodzony jedynie od wschodu, północy i zachodu, gdzie bezpośrednio graniczy z zaludnionymi przedmieściami Nairobi. Plany rozbudowy ogrodzenia, kenijski rząd tłumaczy utrzymaniem dystansu pomiędzy zwierzętami a obszarami zamieszkałymi przez ludzi, oraz ograniczeniem ewentualnych roszczeń odszkodowawczych za zniszczenia poczynione przez zwierzęta.

Te plany spotykają się jednak z protestem społeczności Masajów, zamieszkujących na południu parku, w granicach rezerwatu granicznego z parkiem narodowym. Teren, na którym od 1946 r. znajduje się park, przez lat był pastwiskiem lokalnej społeczności Masajów, którzy koegzystowali z dziko żyjącymi zwierzętami.

Sprawa dotyczy m.in rzeki Mbagathi, która stanowi granicę między terenami Masajów a parkiem. Ci tłumaczą, że jeśli rzeka zostanie ogrodzona, lokalna społeczność pasterska zostanie pozbawiona dostępu do wody. Jeśli na natomiast woda zostanie po stronie Masajów, wtedy rzeka przestanie być dostępna dla zwierząt w parku.

Poza tym południowe tereny, były dotychczas szlakiem migracji zwierząt. Na ten aspekt zwraca uwagę dr Paula Kahumbu, dyrektor wykonawczy KWS: „Kenia potrzebuje zróżnicowanego środowiska, ponieważ badania pokazują, że niektóre gatunki, takie jak nosorożce, nie mogą rozmnażać się prawidłowo w skoncentrowanym miejscu. Jeśli zamkniemy zwierzęta, tylko kilka gatunków się rozwinie, podczas gdy inne, takie jak wschodnie gnu brodate, które wkraczają do parku i opuszczają go, mogą wyginąć ” - czytamy w artykule.

Władze zapewniają, że projekt budowy ogrodzenia jest wciąż projektem roboczym, i uwzględni opinie ekologów w perspektywie długoterminowej ochrony przyrody. Osobnym punktem spornym jest wykupywanie ziem w rejonie parku od lokalnej ludności, po atrakcyjnych cenach dla sprzedających, a następnie jest wtórna sprzedaż, jako że ceny gruntów na tym terenie gwałtownie rosną. "Niestety ziemia jest sprzedawana osobom z zewnątrz, które nie są zainteresowane ochroną (przyrody)" - czytamy.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama