GN 3/2021 Archiwum

Święty znienawidzony przez BLM

– Czy to Alta California? – zapytał Juniper Serra jednego z żołnierzy. Gdy się upewnił, zsiadł z osła i ucałował ziemię. Wiedział, że jest pierwszym chrześcijańskim misjonarzem, który postawił tu stopę.

Świętemu Juniperowi przypisuje się założenie kilkunastu amerykańskich miast, które wyrosły z tworzonych przez niego misji. To m.in. San Diego, San Francisco i Los Angeles. W dwóch ostatnich metropoliach jego rzeźby zostały zburzone przez członków ruchu Black Lives Matter. Demonstranci, którzy wyszli na ulice po zabiciu przez policjanta czarnoskórego George’a Floyda, zniszczyli lub domagają się zniszczenia wielu pomników. Atakowano zarówno wizerunki osób reprezentujących wartości sprzeczne z ideologiami szeroko rozumianej lewicy (np. założyciela skautingu Roberta Badena-Powella), jak i przypadkowe, ale gwarantujące rozgłos akcji (przykładem napis „rasistowska ryba” na słynnej statui syrenki w Kopenhadze). Zdarzają się też jednak ataki na obrazy i rzeźby świętych. Shaun King, jeden z medialnych liderów ruchu BLM, mający białych rodziców, ale przedstawiający się jako czarny, wezwał do tego, by niszczyć wizerunki Jezusa. Zdaniem Kinga są one przykładem „supremacji białych” i „rasistowskiej propagandy”. W przypadku św. Junipera atak aktywistów BLM nie jest zaskoczeniem. Protestowali oni już w czasie kanonizacji, której w 2015 r. dokonał papież Franciszek podczas swojej podróży do Stanów Zjednoczonych.

Przerwana kariera

Juniper Serra urodził się w 1713 r. na Majorce, w rodzinie rolników, jako trzeci z pięciorga dzieci. Na chrzcie otrzymał katalońskie imiona Miquel Josep. Niektórzy historycy uważają, że jego przodkowie byli nawróconymi na chrześcijaństwo Żydami. Ma o tym świadczyć fakt, iż nazwiska dziadków świętego znajdują się na liście nazwisk neofitów. Nie ma jednak pewności, czy nosili je wyłącznie konwertyci z judaizmu.

Jako 16-latek Miquel Josep wstąpił do zakonu franciszkanów obserwantów, przyjmując nawiązujące do „Kwiatków św. Franciszka” imię Juniper (junípero to po hiszpańsku jałowiec). Chłopski syn wyróżniał się intelektem. W wieku 24 lat, jeszcze przed skończeniem seminarium, zaczął wykładać filozofię. Później uzyskał doktorat na Uniwersytecie Lullian w Palma de Mallorca, a następnie profesurę na tej samej uczelni. Pracował tam przez 17 lat, robiąc karierę naukową. Kiedy jednak okazało się, że franciszkanie są potrzebni do prowadzenia misji w hiszpańskim Nowym Świecie, odpowiedział na wezwanie. W 1749 r. udał się do portu w Kadyksie, a stamtąd pożeglował przez Atlantyk, by dostać się do misyjnego Kolegium św. Fernanda w Mieście Meksyk. Miał 36 lat.

Nigdy wstecz

Trwająca 24 dni podróż kosztowała go trwałą utratę zdrowia. W jej trakcie zranił się w nogę i nigdy do końca nie wyleczył urazu. Tymczasem aby dotrzeć z portu w Veracruz do Meksyku, musiał pokonać pieszo ok. 400 km. W tym okresie Hiszpanie prowadzili w miastach wygodne życie kolonizatorów, a prowincja należała do Indian, którzy do przybyszów zza morza odnosili się wrogo. Święty Juniper przez 9 lat posługiwał w górzystym regionie Sierra Gorda. Umacniał dwie istniejące tu już misje, głosił Ewangelię Indianom wyznającym plemienne religie, tłumaczył na ich języki katechizm. Jednocześnie pomagał zarządzać Kolegium św. Fernanda. Kolejne 8 lat upłynęło mu na podróżach ze stolicy do nadmorskich osad i wiosek górniczych. Mimo problemów z nogą przebył wówczas pieszo blisko 10 tys. kilometrów. Słynął z płomiennych kazań.

Nigdy się nie oszczędzał. W wieku 50 lat był kościsty i zmagał się z astmą. Mimo to praktykował wiele umartwień. Spał na gołych deskach, nosił włosiennicę, biczował się batem z kawałkami metalu i oblewał klatkę piersiową woskiem ze świec. Chcąc upodobnić się do Chrystusa, nosił konopne sandały zwane alpargatas. Franciszkanie mawiali, że chodzi w butach Jezusa. On sam często powtarzał: Siempre adelante, nunca atras – zawsze do przodu, nigdy wstecz.

Wyprzedzić Rosję

W 1767 roku król Hiszpanii Karol III wyrzucił z całego swojego terytorium jezuitów. Czternaście jezuickich misji w regionie Baja California straciło więc duszpasterzy. Misje przejęli franciszkanie, a Juniper Serra został ich przełożonym. Dwa lata później dołączył do wyprawy kapitana Gaspara de Portoli i przekroczył granicę regionu Alta California, czyli dzisiejszego amerykańskiego stanu Kalifornia. Dla Junipera była to szansa, by zanieść Chrystusa lokalnym plemionom indiańskim, które dotychczas w ogóle nie miały do czynienia z misjonarzami. José de Gálvezowi, generalnemu inspektorowi Nowej Hiszpanii, który organizował eskapadę, przyświecały inne cele. De Gálvez należał do loży masońskiej i zwalczał misje w Ameryce (to on stał za usunięciem stamtąd jezuitów). Tym razem jednak uznał, że działalność franciszkanów pomoże w ustanowieniu realnej władzy w rejonie istotnym z punktu widzenia interesów handlowych Hiszpanii. Dzięki temu Madryt miał osiągnąć w Alta California przewagę nad coraz aktywniejszymi w tej okolicy Rosjanami.

Na Kapitolu

Święty Juniper spędził w Alta California resztę życia. Założył misję w San Diego, wspierał wyprawę nad Zatokę św. Franciszka i osobiście stworzył osiem kolejnych misji, w tym tę pod wezwaniem św. Karola Boromeusza w leżącym nad morzem Karmelu. Mieszkańcy misji razem pracowali na roli i modlili się. Indianie mogli się tam osiedlać dobrowolnie i robili to często, bo we franciszkańskich osadach nie groził im głód. Oskarżyciele Junipera często podnoszą to, że rdzennym Amerykanom, którzy zamieszkali w misji, nie wolno było jej opuścić. Żołnierze ścigali uciekinierów i karali chłostą. Także w innych sytuacjach stosowano kary cielesne. Zakonnicy uważali, że skoro są ojcami duchowymi ochrzczonych, wychowują ich w taki sposób jak zwykli ojcowie swoje dzieci. W hiszpańskiej Baja California nie było niewolnictwa.

Praca Junipera Serry nie była łatwa. Dochodziło do konfliktów ze świeckimi zarządcami regionu, którzy uważali, że zarówno Indianie, jak i zakonnicy powinni podlegać władzy wojskowej. Doszło do sytuacji, gdy Juniper musiał pojechać aż do Meksyku, by donieść wicekrólowi o postępowaniu gubernatora Monterey Pedro Fagesa. Wicekról uznał argumenty zakonnika i usunął Fagesa, ale jego następca okazał się niewiele lepszy. Wojskowi zarządcy twierdzili, że Juniper nie ma prawa bierzmować Indian. Ten jednak wywalczył oficjalną zgodę i udzielił tego sakramentu ponad 5 tys. osób.

Kłopoty sprawiali także tubylcy. Ówczesna populacja Kalifornii jest szacowana na ponad 300 tys. mieszkańców (w tym 65 tys. na wybrzeżu zajętym po 1769 r. przez Hiszpanów). Tubylcy mówili 135 językami należącymi do 22 grup językowych. Tymczasem liczba kolonizatorów nigdy nie przekroczyła 3,2 tys., więc bez poparcia części ludności misje nie obroniłyby się. Jednak nie wszyscy przyjmowali wiarę. Szamani podburzali Indian, by ci zbrojnie atakowali zarówno przybyszów, jak i nawróconych współplemieńców. Już w 1769 r. Indianie Kumeyaay przypuścili szturm na osiedle. Juniper cudem przeżył. Kilka lat później Kumeyaay wszczęli bunt i zabili ks. Luisa Jayme. Jak podaje dr Grzegorz Welizarowicz z Uniwersytetu Gdańskiego, Indianie podpalali misje, zatruwali jedzenie albo dokonywali dzieciobójstwa lub aborcji, traktując to jako opór. Mimo to misje rozwinęły się na tyle, że nie tylko produkowały wystarczającą dla siebie ilość żywności, ale nawet sprzedawały nadwyżki.

Juniper zmarł w 1784 r., ukąszony przez węża. Dla większości Kalifornijczyków jest bohaterem. W 1988 r. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym, a w 2015 r. Franciszek kanonizował, podkreślając zapał misyjny Majorczyka, który większość życia spędził w Ameryce. Katolicki święty jest jednym z dwóch, obok Ronalda Reagana, Kalifornijczyków, których pomniki stoją w National Statuary Hall Collection na waszyngtońskim Kapitolu. Czy tak zostanie?•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także