Nowy numer 48/2020 Archiwum

57 rycerzy antycovidowych. Tak ich nazwali Włosi

Jest wśród nich pielęgniarka, która zasnęła na klawiaturze komputera, taksówkarz, który przewiózł 1300 km na własny koszt chorą na raka dziewczynkę, karabinier, który podarował całą swoją pensję... I polski naukowiec z Gdańska!

Prezydent Włoch Sergio Mattarella uhonorował wczoraj 57 "rycerzy antycovidowych". Kwirynał [na tym wzgórzu znajduje się pałac prezydencki; tak zwykło się mówić w przenośni na urząd głowy państwa - przyp. aut.] nagrodził państwowymi nagrodami zasłużonych w walce z koronawirusem, którzy wnieśli dobro w życie kraju w czasach pandemii.

"To Włochy wyrzeczeń i tej tajemniczej (i cichej) siły, która od zawsze utrzymuje ten kraj, którą nauczyliśmy się ujawniać także w walce przeciwko COVID-19, i która rozgrzała nam serca w dramatycznych dniach minionego marca, kiedy pandemia zbierała straszliwe żniwo setek ofiar dziennie" - pisze rzymski dziennik "Il Messaggero". "Wśród 57 rycerzy, uhonorowanych przez prezydenta Mattarellę, są ludzie o wzruszających historiach życia, nadzwyczajnej inteligencji, a także zwyczajnej, jak i wielkiej hojności".

Jak zaznacza dziennik, każde z tych nazwisk zasługiwałoby na całą kolumnę w gazecie. Wzrok przyciąga na przykład Elena Pagliarini, pielęgniarka z Cremony, która została sfotografowana, gdy kompletnie wyczerpana zasnęła na klawiaturze komputera pod koniec swojej zmiany [ostatecznie sama została zakażona wirusem, ale wyzdrowiała - przyp. aut]. To zdjęcie obiegło agencje i pozwoliło zrozumieć opinii publicznej na całym świecie skalę dramatu, który przeżywają Włochy, sugerując ekipom telewizyjnym, że należy wejść do lombardzkich szpitali (ale także do szpitala Cotugno w Neapolu), by oddać powagę sytuacji, a także przedstawić wydolność włoskiej służby zdrowia.

Nie sposób opisać wszystkich 57 historii - życiowych i zawodowych - które postanowił nagłośnić i uhonorować prezydent Włoch. "Ważne, że Kwirynał chciał podkreślić - oprócz wyrzeczeń wielu indywidualnych osób - także reakcję zorganizowanych grup i całych struktur ekonomicznych" - pisze "Il Messaggero". "Stąd na przykład uznanie dla naukowców, którzy poświęcili się badaniom nad wirusem, ale także dla odpowiedzialnych za sprzątanie w szpitalach. Ważne były też wyrazy uznania dla pracowników w fabryce butli z tlenem Tenaris w Dalmine, którzy nie przerwali pracy, dopóki nie wykonali pilnego zamówienia z Lombardii".

Wśród uhonorowanych jest wielu lekarzy, wiele pielęgniarek, także tych, którzy wrócili z emerytur do czynnej pracy, zastępując kolegów trafiających na kwarantannę (zwłaszcza w czerwonej strefie); również ksiądz ze Wspólnoty św. Krzysztofa, z wykształcenia lekarz, który podjął pracę w szpitalu. Była też telefonistka numeru 118 w Weronie, która usiłowała uratować starszą kobietę i towarzyszyła jej aż do śmierci, oraz ratownik ze "118" w Piacenzy, który dał świadectwo o pracy jeżdżących do wszystkich przypadków kierowców.

Wśród nagrodzonych naukowców nie brakło biologów, lekarzy i emerytowanych badaczy, między nimi Claudii Balotty, która w 2003 r. wyizolowała wirus SARS. Ciekawostką dla nas jest udział w grupie nagrodzonych naukowców Macieja Stanisława Tarkowskiego (doktora nauk o ziemi z Uniwersytetu Gdańskiego).

Na specjalną wzmiankę zasługuje Ettore Cannabona, komendant posterunku karabinierów Altavilla Milicia w Palermo, który przeznaczył całą swoją miesięczną pensję na cele charytatywne związane z pandemią. Był też alpejczyk z Obrony Cywilnej w regionie Wenecja Euganejska, który z kolegami w rekordowym tempie odrestaurował 5 nieczynnych szpitali. I czarnoskóry zawodnik rugby, który gra we włoskiej lidze, i który zgłosił się jako wolontariusz do pracy w pogotowiu w Parmie. A także lekarz, który wymyślił, że można maski do nurkowania (do tzw. snorkelingu) zaadaptować do celów sanitarnych, i inżynier, który ten pomysł zrealizował. I sprzątaczka w szpitalu, i aptekarz, który codziennie pokonywał 100 km, żeby przedostać się do czerwonej strefy. Także kasjerka z supermarketu Ipercoop w Pesaro, która zostawiła liścik dla pracowników pogotowia "118" i trzy karty przedpłacone, każda na 250 euro. Oraz nauczyciel z wyspy Ischia, który - sam zarażony - kontynuował zdalne nauczanie ze szpitala. Inna nauczycielka, z Palermo, przeprowadziła zbiórkę pieniędzy na zakupy dla rodzin w trudnej sytuacji oraz sprzętu (komputerów i tabletów) dla dzieci do nauki online. Jeszcze inna, z Vicenzy, uczyła przez internet dzieci nawet wtedy, gdy wygasł jej już kontrakt.

Byli wśród nich także pracownicy domów starców, którzy zostali w placówkach, by chronić swoich podopiecznych. Był też przedsiębiorca, co po śmierci swojego pracownika, który zostawił żonę i troje dzieci, zatrudnił wdowę u siebie. Były całe rodziny, które przygotowywały darmowe posiłki dla lekarzy i pielęgniarzy, oraz restaurator, który - zmuszony do zamknięcia swojego lokalu w Caiazzo di Caserta - przygotowywał pizze i ciasteczka dla biednych i starszych ludzi, a także zbierał pieniądze na rzecz szpitala w Casercie. Wśród wyróżnionych nie zabrakło, oczywiście, kobiet, które szyły tysiące maseczek (jedna z nich wymyśliła nawet... przezroczystą maseczkę dla niesłyszących, by mogli czytać z warg!).

Bohaterem został Alessandro Bellantoni, który własną taksówką wykonał gratisowy kurs 1300 km, by przewieźć z Vibo Valentia do szpitala Bambino Gesù (Dzieciątka Jezus) w Rzymie 3-letnią dziewczynkę na kontrolę onkologiczną. A także Mahmoud Lufti Ghuniem, który mieszka we Włoszech od 2012 r., i jest dostawcą pizzy na rowerze. Zameldował się w siedzibie Czerwonego Krzyża w Turynie z... paczką tysiąca maseczek, które kupił z własnej kieszeni. Był przedstawiciel młodzieży turyńskiej, która dostarczała produkty pierwszej potrzeby mieszkańcom, zwłaszcza starszym. I Giacomo, który zaangażował 20 uczniów jako wolontariuszy, by dzwonili do samotnych osób, aby dotrzymać im towarzystwa... Pietro Floreno, który od ponad 10 lat choruje na SLA [stwardnienie zanikowe boczne - przyp. aut.], oddał do dyspozycji chorym na COVID swój zapasowy respirator. Była i zawodowa fotoreporterka, która udokumentowała codzienną pracę wolontariuszy. Oraz założycielka Stowarzyszenia "Anioły na Motorach", która ze swoimi przyjaciółmi motocyklistami zaangażowała się w dostawę lekarstw do domu dla osób chorych na stwardnienie rozsiane.

Uroczystość odbyła się w pałacu prezydenckim na Kwirynale 3 czerwca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama