Nowy numer 49/2020 Archiwum

Anioł, a człowiek

Zakon karmelitański obchodzi jubileusz. 800 lat temu krew przelał pierwszy święty karmelita.

Sycylia, nadmorskie miasto Licata, 1 maja 1220 roku. Tłum nie mieści się w kościele Świętych Filipa i Jakuba. Ludzie z zapartym tchem słuchają kazania mnicha o imieniu Anioł. To nie tylko świetny kaznodzieja, ale po prostu człowiek do dna duszy oddany Chrystusowi. Towarzyszy mu opinia świętości. Jej potwierdzeniem są liczne cuda, podobno nawet wskrzeszenia. Jego słowa to nie „cymbał brzmiący” – one mają moc. Liczni słuchacze żałują za grzechy i odmieniają życie. Wśród nawróconych jest Margherita, siostra miejscowego notabla, rycerza o imieniu Berengariusz. Możnowładca jest członkiem sekty katarów, a ponadto od kilkunastu lat, wywołując nieopisany skandal, żyje ze swoją siostrą w kazirodczym związku. Ma z nią troje dzieci. Teraz Margherita, zalana łzami, w obecności wielu świadków przeprasza Boga za swoje winy.

Berengariusz, którego Anioł wcześniej w osobistych rozmowach przekonywał do zmiany postępowania, na wieść o decyzji siostry wpada w furię. Z mieczem w ręku dopada kaznodzieję przed kościołem i w szale wściekłości zadaje mu pięć ran. Krzyczy, że Margheritę spotka ten sam los. Zakrwawiony mnich żyje jeszcze. Prosi osłupiałych ludzi, żeby ostrzegli kobietę o grożącym jej niebezpieczeństwie. Potem przebacza napastnikowi. O to samo błaga zebranych, wzywając ich, żeby się nie mścili, lecz także wybaczyli Berengariuszowi zbrodnię. Odniesiony do domu, umiera cztery dni później – 5 maja 1220 roku.

Po ośmiu wiekach decyzją generała zakonu karmelitańskiego okrągła rocznica tego właśnie dnia otworzy rok jubileuszowy 800. rocznicy męczeńskiej śmierci św. Anioła z Sycylii, jednego z pierwszych karmelitów. Jubileusz zakończy się 5 maja 2021 roku. Z tej okazji wszystkim, którzy w tym czasie będą uczestniczyli we Mszach św. w kościołach karmelitów, Stolica Apostolska udziela możliwości uzyskania odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami.

Trudne lata

Święty Anioł urodził się w 1185 roku w Jerozolimie. Jak mówi tradycja, z pochodzenia był Żydem, jego rodzice Jesse i Maria przeszli na katolicyzm i przyjmując chrzest, ochrzcili także Anioła i Jana – jego brata bliźniaka.

Burzliwe to były lata w Ziemi Świętej. Założone przez krzyżowców Królestwo Jerozolimskie wciąż walczyło, odpierając ataki Saracenów. W roku urodzenia chłopców zmarł ostatni z wielkich królów, Baldwin IV Trędowaty. Następnego roku na jerozolimskim tronie zasiadł Gwidon de Lusignan. Nowy władca poprowadził królestwo ku katastrofie. Gdy mały Anioł miał dwa lata, wzgórza Hittin opodal jeziora Genezaret zasłały zwłoki 8 tys. rycerzy chrześcijańskich. Przegrana bitwa przesądziła o utraceniu Jerozolimy, a z czasem całego królestwa. Cztery lata później siły angielskie i francuskie jako korpus III wyprawy krzyżowej odbiły pas nadmorski od Jaffy do Tyru. Pokój zawarty w 1192 roku między Ryszardem Lwie Serce a sułtanem Saladynem zagwarantował chrześcijanom dostęp do miejsc świętych w Palestynie. Pozostawił także na jakiś czas w rękach chrześcijan pasmo Karmelu. To tam, u podnóża jednego ze wzniesień tego łańcucha górskiego, w kamienistej dolinie Wadi ’ain es-Siah osiedlili się pierwsi karmelici.

Nie byli jeszcze zakonnikami w ścisłym znaczeniu. Stanowili raczej grupę pustelników, świeckich ludzi, częściowo pielgrzymów, którzy zechcieli prowadzić wspólnotowe życie, modląc się i pokutując. Przynajmniej niektórzy z nich prawdopodobnie schronili się w tym miejscu po opuszczeniu terenów zajętych przez muzułmanów. W tej grupie znaleźli się bliźniacy Anioł i Jan. Mieli wtedy osiemnaście lat.

Reguła

Pocięty wąwozami, zalesiony masyw Karmelu jest znakomitym miejscem dla ludzi szukających ciszy i skupienia. To tu przed wiekami Eliasz, „prorok jak ogień”, rozgromił kapłanów Baala, tu też przebywał jego uczeń i następca, prorok Elizeusz. W nawiązaniu do tej tradycji w dolinie Wadi ’ain es-Siah powstała jeszcze w starożytności osada pustelników bizantyjskich, nazywana w przekazach historycznych klasztorem Elizeusza. Pierwsi karmelici osiedlili się wśród pozostałości po tamtych czasach. Miejsce ich pobytu dało im nie tylko nazwę, ale i – obok Maryi Panny z Góry Karmel – współpatrona, proroka Eliasza.

Jak głosi tradycja, Anioł i Jan u stóp Karmelu złożyli śluby na ręce św. Brokarda, kierownika duchowego wspólnoty, późniejszego generała. To on prawdopodobnie zadbał o „kościelne umocowanie” wspólnoty, zwracając się do patriarchy jerozolimskiego Alberta o nadanie im reguły zakonnej, stosownej do ich eremickiego życia.

Patriarcha Albert, który był legatem papieskim dla mocno już okrojonego Królestwa Jerozolimskiego, rezydował w Akce. Około roku 1209 zatwierdził regułę karmelitów. Albert nakazywał pustelnikom codzienną obecność na Mszy św., raz w tygodniu mieli się też zbierać na kapitułę. Mieli zachowywać ubóstwo, milczenie, post i abstynencję, a także, idąc za wskazaniem biblijnym, rozważać prawo Pańskie dniem i nocą. Patriarcha mocny nacisk położył również na pracę fizyczną. Dokument dawał karmelitom prawo do zakładania klasztorów także poza diecezją.

Misja: Rzym

Anioł w wieku 26 lat przyjął święcenia kapłańskie. Prowadził głębokie życie duchowe, co zaczęło przejawiać się m.in. w uzdrowieniach, jakie dokonywały się za jego wstawiennictwem. Po kilku latach przełożony wysłał Anioła do Rzymu. Była to m.in. konsekwencja śmierci patriarchy Alberta, który w 1214 roku został zasztyletowany w Akce. Gdy zabrakło protektora, karmelici chcieli wzmocnić prawną pozycję zakonu. Było to tym bardziej konieczne, że Sobór Laterański IV w 1215 r. postanowił, iż śluby zakonne można składać jedynie według już aprobowanych reguł, św. Benedykta lub św. Augustyna. W tej sytuacji eremici ze swoją nową regułą z Karmelu stawali się podejrzani. Stąd decyzja o wysłaniu Anioła z misją uzyskania zatwierdzenia reguły przez papieża.

W 1218 roku mnich wyruszył w podróż, żeby przedstawić papieżowi Honoriuszowi III nowe konstytucje zakonne. Po dotarciu do Rzymu dał się poznać jako wybitny kaznodzieja. Jak chce tradycja, po jednym z kazań, wygłaszanych ponoć w bazylice laterańskiej, spotkał się ze świętym Franciszkiem z Asyżu, który przepowiedział mu śmierć męczeńską. Jakkolwiek było, czas męczeństwa był już bliski.

Charyzmat kaznodziei Anioła skłonił władze kościelne do wysłania go na Sycylię w celu przeciwdziałania szerzeniu się herezji katarów. Po drodze zatrzymał się w Palermo, gdzie miał uzdrowić siedmiu trędowatych i chorego arcybiskupa Bernarda de Castane’a. Pod wrażeniem tych zdarzeń zaczęły się wokół niego gromadzić tłumy. Sława cudotwórcy sprawiła, że nie musiał zwoływać ludzi do kościoła, gdy dotarł do Licaty. Jego pełne żaru kazania nie tylko porywały licznych słuchaczy, ale przede wszystkim przynosiły odmianę serc. Anioł po prostu głosił Chrystusa, a słuchający go ludzie sami odnajdywali prawdę. Po śmierci w wyniku ran zadanych mu przez Berengara został pochowany w tym samym kościele, przed którym został zraniony. Grób Anioła zasłynął licznymi cudami, a jego trwający kult oficjalnie zatwierdził w 1459 r. papież Pius II. W 1662 roku relikwie świętego przeniesiono do nowo wybudowanego kościoła Matki Bożej z Góry Karmel.

Zakon trwa

Misja św. Anioła skończyła się dużo większym sukcesem, niż zakładał przełożony, gdy wysyłał go do Rzymu. Owszem, w roku 1226 Honoriusz III oficjalnie potwierdził regułę Alberta dla karmelitów, ale nade wszystko oni sami już niemal na starcie otrzymali świętego. Z pewnością jego orędownictwo wyjednało zakonowi przetrwanie w kryzysach. Burze dziejowe sprawiły, że zakonnicy musieli opuścić Ziemię Świętą i zaadaptować się do życia w Europie. Gdy zakonowi groziła zapaść, z pomocą przyszła Maryja, dając mu szkaplerz, który stał się szczególnym znakiem rozpoznawczym zakonu.

Kolejny kryzys zaowocował reformą św. Teresy i św. Jana od Krzyża i powstaniem karmelitów bosych. W ten sposób wyodrębniły się istniejące do dziś dwie gałęzie zakonu: karmelici bosi i karmelici zwani kiedyś trzewiczkowymi (odpust jubileuszowy można uzyskać w kościołach tych drugich). Niezależnie od tych rozróżnień cały zakon, który zrodził się osiem wieków temu u stóp góry Karmel, wciąż – w swoich męskich i żeńskich odmianach – jest wielkim darem dla Kościoła.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także