Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kidawa-Błońska: W wyborach korespondencyjnych 10 maja nie wezmę udziału

W ostatnich sondażach kandydatka KO zajmowała miejsca poza pierwszą trójką, od pewnego czasu apelowała też o bojkot majowych wyborów.

"W wyborach 10 maja nie wezmę udziału" - powiedziała Kidawa-Błońska, odpowiadając na pytania na konferencji prasowej.

"Jeżeli 7 maja uda nam się zatrzymać to szaleństwo PiS, wyborów w maju nie będzie. W wyborach korespondencyjnych robionych w taki sposób, jak przygotowało to PiS - czyli nie w wyborach, tylko w usłudze pocztowej - w maju, kiedy rośnie liczba zakażonych [koronawirusem - przyp. PAP] udziału nie wezmę" - powiedziała kandydatka na prezydenta.

7 maja to spodziewany termin, w którym Sejm zajmie się wypracowywanym obecnie stanowiskiem Senatu w sprawie ustawy o głosowaniu korespondencyjnym w wyborach prezydenckich 2020 r.

Kidawa-Błońska dopytywana przez dziennikarzy wyjaśniła, że nie weźmie udziału w wyborach także wtedy, gdy wybory korespondencyjne zostałyby przeprowadzone w późniejszym terminie. "W wyborach zorganizowanych w taki sposób, jeżeli nawet będą w czerwcu, jeżeli będą korespondencyjne, robione przez Pocztę Polską - nie"- ogłosiła.

"Wybory muszą być uczciwe, tajne, bezpieczne i przeprowadzone przez PKW. (...) Wybory mają być wyborami, a nie usługą pocztową. Poważny człowiek powinien wziąć udział w wyborach, które są wyborami, a nie w farsie i legalizowaniu planu Jarosława Kaczyńskiego" - powiedziała Kidawa-Błońska.

Kidawa-Błońska była też pytana o deklarację byłego premiera i byłego szefa PO Donalda Tuska, który ogłosił we wtorek, że nie weźmie udziału - jako wyborca - w wyborach prezydenckich 10 maja.

"Każdemu przyzwoitemu człowiekowi, dla którego ważne jest bezpieczeństwo i życie innych ludzi, który szanuje prawo i konstytucję obowiązująca w naszym kraju, wypada o tym mówić. To, co jest przygotowywane na maj, to jest jeden wielki skandal, wielka hańba i odpowiedzialność tych ludzi, którzy prą do wyborów. (...) Bardzo się cieszę, że Donald Tusk mocnym głosem powiedział, że to nie są wybory, że to jest nieuczciwe, niebezpieczne i trzeba być przyzwoitym i mieć odwagę mówić rzeczy, które władzy się nie podobają. Bo naszym zadaniem jest zapewnienie Polakom bezpieczeństwa i przeprowadzanie takich wyborów, w których oni będą mogli wziąć udział" - powiedziała Kidawa-Błońska.

Podobnie wypowiedział się uczestniczący również we wtorkowej konferencji szef PO Borys Budka, który ocenił, że Tusk w swoim wystąpieniu chciał podkreślić, że głosowanie korespondencyjne "nie będzie miało cech wyborów". "Europejska Partia Ludowa [której szefem jest obecnie Tusk - przyp. PAP], organizacje międzynarodowe i eksperci wskazują, że majowe głosowanie nie będzie wyborami w rozumieniu standardów państw demokratycznych" - dodał.

Budka podkreślił też, że opozycja nie domaga się od władz wprowadzenia stanu wyjątkowego w Polsce ze względu na trwającą epidemię. "To jest jedno wielkie kłamstwo powtarzane przez propagandę rządową. Stan klęski żywiołowej [którego wprowadzania domaga się m.in. KO - przyp. PAP], to jest jeden z trzech stanów nadzwyczajnych. To jest faktycznie to, co w Polsce ma miejsce od kilku tygodni. Pomieszanie stanu wyjątkowego ze stanem klęski żywiołowej jest tylko zabiegiem, który manipuluje opinią publiczną i jest stosowany przez publiczne media" - powiedział Budka.

Stwierdził, że "nie ma w Polsce przesłanek do wprowadzenia stanu wyjątkowego". "Są w Polsce faktyczne okoliczności, które powodują, że rząd ma obowiązek wprowadzić stan klęski żywiołowej" - powiedział szef PO.

Dodał, że brak takiej decyzji rządu naraża budżet państwa na "konieczność płacenia horrendalnych odszkodowań" w związku z epidemią. "Niestety tylko dlatego, że premier Mateusz Morawiecki jest pod wpływem Jarosława Kaczyńskiego - który dąży za wszelką cenę do wyborów w maju - nie podjął [premier - przyp. PAP] decyzji o stanie klęski żywiołowej" - podsumował.

Tusk we wtorek, w wystąpieniu udostępnionym w internecie ocenił, że procedura przygotowana przez rządzących "nie ma z wyborami wiele wspólnego". "Nie będę uczestniczył 10 maja w procedurze głosowania (...) celowo unikam słowa »wybory«" - oznajmił Tusk w przesłaniu wideo zamieszczonym na Twitterze.

Według niego, Polacy nie powinni brać udziału w głosowaniu korespondencyjnym z powodów bezpieczeństwa. "Nie chcę przekonywać moich bliskich ani nikogo w Polsce [do czegoś], co wydaje mi się być obciążone pewnym ryzykiem" - zaznaczył.

W Senacie jest obecnie specustawa, autorstwa PiS, uchwalona 6 kwietnia, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Ustawą zajęły się we wtorek połączone senackie komisje: ustawodawcza, praw człowieka, praworządności i petycji oraz komisja samorządu terytorialnego i administracji państwowej. Posiedzenie Senatu zwołane jest na 5 i 6 maja.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama