Nowy numer 23/2020 Archiwum

Czy ofiar śmiertelnych epidemii COVID-19 jest aż o 60 proc. więcej?

"Financial Times" porównał liczbę wszystkich zgonów z różnych przyczyn w marcu i kwietniu 2020 r. w 14 krajach ze średnią za ten sam okres w latach 2015-2019. Czego dowiadujemy się z tego porównania?

Analizie porównawczej poddano dane z 14 krajów z Europy Zachodniej. W przypadku każdego z nich porównano liczbę zgonów z różnych przyczyn w marcu i kwietniu 2020 r ze średnią liczby zgonów w tych miesiącach w ostatnim pięcioleciu (2014-2019). Wyniki są zdumiewające: tylko w Danii łączna liczba zgonów w tym roku nie była wyższa niż średnia dla analogicznego okresu. W pozostałych 13 państwach wzrosła znacząco. Jak bardzo? 

W tym roku w ciągu tych dwóch miesięcy zmarło o 122 tysiące więcej osób, niż średnio umierało w marcu i kwietniu w każdym z lat 2014-2019. Zgodnie z oficjalnymi statystykami, w tym okresie na analizowanym terenie z powodu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 zmarło 77 tys. osób. Po odjęciu tej liczby mamy wciąż o 45 tys. zgonów więcej. Brytyjski dziennik zwraca uwagę, że nadmierna śmiertelność najgwałtowniej wzrosła w tych miejscach, które najmocniej zostały dotknięte epidemią. Czy to oznacza, że rzeczywista liczba osób zmarłych na COVID-19 jest o ponad połowę wyższa? Może, ale nie musi. Na pewno nie możemy stwierdzić w prosty sposób, że nadliczbowe zgony to nieujęte w statystykach osoby zmarłe z powodu koronawirusa SARS-CoV-2. Jednak już znacznie bliższa prawdy może być teza, że większość z nich to ofiary śmiertelne pandemii, choć niekoniecznie wszystkie zmarły na skutek zakażenia nowym koronawirusem. Dlaczego?

Oficjalne statystyki nie rejestrują wszystkich zmarłych chorujących na COVID-19, bo żadne z państw nie prowadzi powszechnego testowania. W związku z tym oraz z powodu tego, że objawy COVID-19 są często bardzo podobne do innych ostrych infekcji dróg oddechowych, niektóre osoby zakażone i przechodzące ciężko chorobę, umierają bez diagnozy potwierdzającej zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Jednak do pośrednich śmiertelnych ofiar epidemii możemy też zaliczyć osoby, które zmarły na inne schorzenia, ponieważ ze względu na przykład na przeładowanie szpitali lub ograniczony dostęp do opieki medycznej nie otrzymały koniecznej pomocy. Choć nie są to osoby zmarłe na COVID-19, to wiele z nich w czasie normalnego funkcjonowania systemu opieki medycznej otrzymałoby pomoc i przeżyło. W tym sensie można więc uznać je za pośrednie ofiary śmiertelne pandemii.

Gdzie śmiertelność w analizowanym okresie wzrosła najbardziej? We włoskim Bergamo (w porównaniu ze średnią historyczną o 464 proc.), w Nowym Jorku (o 200 proc.) i Madrycie (o 161 proc.). W regionie Lombardia wzrost wyniósł 155 proc., a liczbowo w porównaniu z danymi historycznymi aż o 13 tysięcy, z czego oficjalnych zgonów na COVID-19 odnotowano jedynie 4348.

Artykuł w FT znajdziesz TUTAJ.

« 1 »
  • CSOG
    27.04.2020 16:28
    Mleko się rozlewa.
    Oliwa wypływa na wierzch. Taka już natura tych płynów. Prawda wychodzi na jaw, zazwyczaj po czasie.
    Dziękuję Panie Redaktorze za ten głos rozsądku.
    Oczywiście nie cieszy mnie wiadomość że ofiar pandemii jest znacznie więcej niż się to oficjalnie społeczeństwom podaje. Zapewne zresztą z powodu przeciwdziałania panice i ratowania gospodarek. Najbardziej cieszy mnie, że są jeszcze dziennikarze, którzy poważnie traktują swoją pracę jako misję szukania prawdy. Zarówno ci z Financial Times jak i redaktor Wojciech Tester.
    To przeciwległy biegun dziennikarstwa (być może po ludzku złaknionego dobrych wieści) które na każdą rządową sugestię "jest lepiej", zakasują rękawy w poszukiwaniu jedynie potwierdzenia tej tezy. :)
    doceń 6
  • KRM
    27.04.2020 17:10
    Czy wśród tych 14 porównywanych przez FT krajów była Polska?
    Przydałaby się taka analiza także dla naszego państwa. W Polsce średnio dziennie umiera(ło) >1100 osób. Ile zgonów jest teraz i ile będzie w najbliższych miesiącach? Czy da się policzyć pośrednie śmiertelne ofiary tej epidemii (a właściwie działań podjętych przez władze w reakcji na tę epidemię), które zmarły na inne schorzenia, ponieważ ze względu, na przykład, na przekształcenie szpitali w jednoimienne lub ograniczony dostęp do opieki medycznej nie otrzymały koniecznej pomocy na czas albo nie otrzymały jej w ogóle?
  • podajnik
    28.04.2020 00:04
    W histerycznym tonie pewien zawodowy mąciciel napisał kiedyś na forum tak:
    "URZĘDY POWINNI ZAMKNĄĆ a nie szkoły i uczelnie. To dorośli chorują a nie dzieci i młodzież. Choroba spowodowana przez tego wirusa jest ściśle powiązana z wiekiem pacjenta. Im ktoś starszy tym przechodzi ją ciężej. Od zarazy, głodu ognia i wojny - i od histerii - zachowaj nas Panie."

    Dziś podważa szpitale jednoimienne przez lekarzy uznane za najlepsze rozwiązanie organizacyjne w czasach zarazy.
    doceń 0
  • Zibby
    28.04.2020 12:22
    Po przeczytaniu artykułu źródłowego na stronie FT można postawić hipotezę, że główną przyczyną wzrostu śmiertelności jest utrudniony dostęp do świadczeń medycznych ratujących zdrowie i życie dotyczące wszelkich innych chorób oprócz COVID-19, które to są nazwane w artykule ofiarami pośrednimi. Gdzie indziej czytałem, że około połowy planowanych wizyt u specjalistów lub badań specjalistycznych nie odbywa się.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama