Nowy numer 43/2020 Archiwum

Co ma zrobić ksiądz, co wierny - chory i zdrowy?

Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie, tłumaczy, na czym polega ryzyko zakażenia COVID-19 podczas spowiedzi, Komunii św. i w czasie odwiedzin kapłanów u chorych.

Monika Łącka: W ubiegłym tygodniu na różnych portalach internetowych można było przeczytać tekst na temat odkrycia amerykańskich naukowców. Przekonują oni, że SARS-CoV-2 można zarazić się nawet, siadając w kościele w ławce, w której chwilę przed nami siedziała zakażona osoba. Z czego to wynika?

Lidia Stopyra: Wydawałoby się, że osoba zakażona powinna siedzieć w domu pod nadzorem sanepidu. Ale wiemy doskonale, że jest też mnóstwo bezobjawowych osób, które nie wiedzą o swoim zakażeniu. Jeśli do kościoła przyjdzie ktoś, kto kicha, kaszle, to kropelki z wirusami osiadają na ławce. Kolejna osoba, która tam usiądzie, pewnie dotknie ławki, a potem, nawet mimowolnie, może dotknąć swoich ust, oczu czy nosa. Zarazi się. Jedna z 10 takich osób umrze. Wcześniej może zarazić wiele innych... Gdybyśmy chcieli przestrzegać reżimu sanitarnego, to wszystkie ławki w kościele trzeba byłoby co chwilę odkażać...

Często widzimy też, że starsze osoby, siedząc w ławce, kładą przed sobą różaniec, a potem go całują.

Wszelkie praktyki związane z dotykaniem przedmiotów (nie tylko religijnych) w miejscach publicznych, całowanie tych przedmiotów przez wiele osób w tym momencie jest maksymalnie niebezpieczne.

Katolicy przywiązani do tradycji mają również problem z tym, by w czasie pandemii przyjmować Komunię św. na rękę. Nie pomaga to, że biskupi oraz kapłani proszą oraz tłumaczą istotę problemu.

Ksiądz, podając Eucharystię do ust, nie ma gwarancji, że nie dotknie - niechcący - wargi osoby, która przyjmuje Komunię św. A na niej może znajdować się materiał zakaźny. Podając Komunię kolejnej osobie, przeniesie wirusa. Podając Ciało Pańskie do ręki, kapłan nie ma kontaktu z wydzieliną z dróg oddechowych drugiego człowieka.

Minister zdrowia użył też argumentu, że podchodząc do Komunii i mówiąc: "Amen", oddychamy na kapłana. W ten sposób możemy go zarazić.

Podchodząc na odległość mniejszą niż metr, oddychając i mówiąc do kogoś, stwarzamy niebezpieczeństwo zakażenia. W każdych okolicznościach.

Kilku kapłanów, widząc, że na nic zdają się ich prośby, by podchodząc do ołtarza wyciągnąć rękę, zaczęli zakładać maseczkę przed rozdawaniem Komunii św. Zdziwienie parafian było ogromne...

Ci kapłani podjęli jak najbardziej słuszną decyzję, bo w ten sposób zabezpieczają swoje zdrowie i życie. I rozumiem, że zabezpieczają też wiernych, rozdając Komunię do ręki...

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama