Nowy numer 43/2020 Archiwum

Czy ta tarcza nas obroni?

Dobrze, że w ogóle jest, jednak dla nadchodzącego gospodarczego tsunami rządowa pomoc dla firm może okazać się za mała. „Czekamy na Tarczę 2.0” – już teraz mówią przedsiębiorcy.

Tej wiosny, kiedy cenniejsze od kwiatów są chirurgiczne maseczki, Urszula Rembelska i jej syn Maciej pozostali ze 100 tys. niesprzedanych holenderskich tulipanów. A pod folią w ich gospodarstwie ogrodniczym w podwarszawskim Brwinowie rosną jeszcze tysiące lilii, lewkonii, goździków i ozdobnych słoneczników. I nikt nie chce ich kupować. – Kwiaciarnie są zamknięte, giełda kwiatowa prawie nie działa, nie ma zamówień na śluby czy komunie. Dochodu nie ma, a niedługo będę musiała zapłacić Holendrom za cebulki. Walczymy o przetrwanie – przyznaje Urszula Rembelska.

Nie tylko rolnicy ze strachem patrzą w przyszłość. Epidemia i związane z nią obostrzenia uziemiły lotnictwo, wystraszyły gości biur podróży, hoteli i pensjonatów, uderzyły w usługi, zamknęły galerie, miejsca kultury i spotkań. Pracownicy boją się zwolnień, przedsiębiorcy upadłości, a rządzący efektu domina, który będzie zatapiał powiązane ze sobą gospodarki.

Po pierwsze: nie zwalniać

Aż 69 proc. firm planuje zmniejszenie zatrudnienia w związku z obecną epidemią – wynika z badania Konfederacji Lewiatan. – W tej chwili nie ma nic ważniejszego niż czas. Tarczę trzeba kuć szybko. Niech będzie niedoskonała, ale niech będzie. Jeśli przedsiębiorcy lada dzień nie zobaczą realnej pomocy, zaczną się zwolnienia – mówi Maciej Witucki, prezes Lewiatana, o przyjętym przez parlament pakiecie ustaw tworzących tzw. tarczę antykryzysową.

Tarcza o wartości 212 mld zł, czyli ok.10 proc. PKB, ma pomóc przedsiębiorcom przetrwać trudny czas przestoju, zmniejszenia dochodów, utraty płynności finansowej, a pracowników ochronić przed bezrobociem. Do grona jej beneficjentów rząd włączył też rolników. Wsparcie otrzymają inwestycje publiczne. Wzmocnione też będzie bezpieczeństwo systemu finansowego.

Bez ZUS-u lżej

Przedsiębiorcy dotknięci kryzysem najbardziej oczekiwali zwolnienia z płacenia składek ZUS i innych państwowych danin. Rząd w pierwszej kolejności postanowił pomóc najsłabszym i najbardziej zagrożonym plajtą. Zobowiązał się zapłacić składki do ZUS-u (na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, FGŚP, FEP) za marzec, kwiecień i maj za mikrofirmy zatrudniające do 9 osób, założone przed 1 lutego 2020 r. Składki będą opłacane za przedsiębiorcę i za zatrudnionych przez niego pracowników. Z tego zwolnienia mogą też skorzystać samozatrudnieni, których przychód w poprzednim miesiącu był nie większy niż trzykrotne przeciętne wynagrodzenie, czyli do 15 681 zł. Dodatkowo mikrofirmy mogą wystąpić do powiatowych urzędów pracy o 5 tys. zł pożyczki, którą będą spłacać do roku, po 6-miesięcznym okresie karencji. Ale przez 3 miesiące po jej otrzymaniu nie mogą zwalniać pracowników.

Osoby pracujące na własny rachunek oraz zatrudnione na umowę o dzieło, zlecenie lub agencyjną mogą starać się o wypłatę z ZUS świadczenia postojowego, które maksymalnie wyniesie 2080 zł na rękę. Warunek: rozpoczęły działalność lub zawarły umowy przed 1 lutego br. Samozatrudnieni także w tym przypadku nie mogą przekroczyć przychodu 15 681 zł, a dodatkowo muszą wykazać jego spadek w stosunku do poprzedniego miesiąca o 15 proc.

Firmom, które tną koszty i myślą o redukcji zatrudnienia, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych proponuje dopłaty do wynagrodzeń. Zamiast zwolnić pracowników, dla których w obecnej sytuacji nie ma pracy, pracodawca będzie im wypłacał co najmniej płacę minimalną. FGŚP pokryje połowę tej kwoty oraz składki na ubezpieczenia społeczne. – I dla pracownika, i dla pracodawcy jest to lepsze rozwiązanie niż zwolnienie. Pozwoli obniżyć firmom koszty osobowe. Koszty kryzysu tym samym rozkładają się solidarnie na pracowników, pracodawców i państwo – komentuje Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Niektóre przedsiębiorstwa ratują się skróceniem czasu pracy. W takim przypadku zyskają dopłatę w wysokości 40 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału, podanego przez GUS wraz ze składkami na ubezpieczenia społeczne należne od pracodawcy od przyznanych świadczeń. Pracownik może mieć obniżony czas pracy, a jego zarobki nie mogą spaść poniżej płacy minimalnej, przeliczonej w stosunku do wymiaru pracy. – Dofinansowanie wynagrodzeń na pewno się przyda, ale w sytuacji, kiedy w tak krótkim czasie dochody firmy spadły, gdyż musieliśmy zamknąć 40 salonów firmowych, a 130 sklepów, z którymi współpracujemy, też nie działa, ta pomoc może być niewystarczająca. Bardzo pomogłyby nam zwolnienia z podatków i składek na ZUS, które rząd przewidział niestety tylko dla najmniejszych firm. Na razie ratujemy się tym, że zamiast kolekcji letniej szyjemy maseczki – przyznaje Jakub Chwesiuk z firmy odzieżowej Bialcon, największego prywatnego pracodawcy w Białej Podlaskiej, zatrudniającego 230 osób.

Ułatwienia, odroczenia

Rządowa tarcza antykryzysowa przewiduje wiele innych rozwiązań, mających pomóc firmom przetrwać okres gospodarczej posuchy. Wprowadza m.in. bardziej elastyczny czas pracy, korzystne rozliczenie strat dla płacących CIT i PIT, umożliwia odroczenie składek ZUS – bez dodatkowych opłat i odsetek, przedłuża terminy różnych zobowiązań prawno-skarbowych, pozwala odliczyć od dochodu darowizny na przeciwdziałanie ­COVID-19. Rozszerza kompetencje Polskiego Funduszu Rozwoju, tak by mógł sprawniej wspierać przedsiębiorców w czasie walki z epidemią koronawirusa. Średnie przedsiębiorstwa, w których w lipcu miały ruszyć Pracownicze Plany Kapitałowe, będą z tym mogły poczekać do 1 października. Nie zdecydowano się jednak, żeby zawiesić opłatę składek na PPK tam, gdzie programy te już działają.

Antykryzysowy pakiet ustaw przewiduje wsparcie w sektorach już teraz dotkniętych głębokim kryzysem. Firmom transportowym zapewnia pomoc w refinansowaniu umów leasingowych. Organizatorzy wystaw, kongresów, imprez plenerowych lub działalności kulturalnej, rozrywkowej, rekreacyjnej, sportowej będą mieli teraz prawie pół roku na zwrot klientom wpłat za imprezy, które odwołano z powodu epidemii, lub będą mogli zaproponować im vouchery. Tym, którzy mają kredyty, banki mogą udzielić wakacji kredytowych. Łatwiej też będzie firmom uzyskać dodatkowe pieniądze, bo ich zdolność kredytowa będzie liczona według danych z końca ubiegłego roku, jeszcze nieobciążonych kryzysem. 100 tys. małych i średnich przedsiębiorstw w ramach pomocy rządowej będzie mogło starać się o kredyt obrotowy do wysokości 3,5 mln zł. Większa będzie dostępność do kredytów dla dużych firm.

Mniejszy czynsz to za mało

Wynajmujący lokale w galeriach handlowych, które decyzją rządu zostały częściowo zamknięte, dostaną obniżkę czynszu o 90 proc. A co z pozostałymi: restauratorami, wystawiennikami, organizatorami imprez, właścicielami barów, cukierni i placówek rozrywki, które z dnia na dzień musiały zamknąć drzwi przed klientami? Gastronomia ratuje się sprzedażą na wynos, ale amatorów tego typu zakupów jest wyraźnie mniej. – Sama obniżka czynszu dla wybranych nie wystarczy. Zabrakło decyzji o wypłacie odszkodowań firmom, którym decyzjami rządowymi mocno ograniczono lub całkowicie uniemożliwiono prowadzenie działalności. Jeśli rząd nie zdecyduje się na jakąś formę rekompensaty, będziemy mieli falę sądowych pozwów – mówi Piotr Soroczyński, główny ekonomista w Krajowej Izbie Gospodarczej. I dodaje: – Dobrze, że przedsiębiorcy dostali konkretne propozycje pomocy. Ale zdają sobie sprawę, że to nie jest kompletna lista problemów, którymi w sytuacji nagłego i powszechnego zachwiania gospodarczego trzeba się pilnie zająć. Przypuszczam, że w ciągu miesiąca tarczę trzeba będzie nowelizować.

Tego samego zdania jest prezes Maciej Witucki. – W oczekiwaniu na Tarczę 2.0, czyli na instrumenty, które pomogą także dużym firmom i zapewnią rozwiązania na czas po pandemii, należałoby przypomnieć, że zakres i wielkość wsparcia muszą być skonsultowane z firmami i dostosowane do ich potrzeb, bo to im mają pomóc. W przeciwnym razie środki budżetowe skonsumują wydatki na zasiłki dla bezrobotnych, pomoc społeczną czy większe niż spodziewane skurczenie bazy podatkowej. Ewentualny koszt źle wykutej tarczy może być wysoki – ostrzega prezes Konfederacji Lewiatan.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama