Nowy numer 14/2020 Archiwum

Stan klęski wyborczej

Polska nie zginie z powodu kłopotów z wyborami prezydenckimi.

Wybory prezydenckie mają się odbyć 10 maja. Jeśli ograniczenia związane z epidemią potrwają jeszcze, powiedzmy, dwa lub trzy tygodnie, głosowanie będzie można przeprowadzić bez obaw. To jednak wariant skrajnie optymistyczny. Jeśli się nie zrealizuje, co jest bardzo prawdopodobne, sprawy się skomplikują. Spotkania kandydatów z wyborcami są niemożliwe, podobnie jak organizacja większych eventów partyjnych, nawet z nakręceniem spotu mogą być problemy. Na dodatek obawa przed zarażeniem może zniechęcić ludzi do wychodzenia do lokali wyborczych. Czy wybory należy więc przełożyć na później?

W polskiej konstytucji nie ma czegoś takiego, jak przełożenie wyborów. Zgodnie z ustawą zasadniczą można jednak wprowadzić jeden z trzech rodzajów stanu nadzwyczajnego: wojenny, wyjątkowy, albo stan klęski żywiołowej. Ten ostatni wprowadza się „w celu zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych” (art. 232 konstytucji), a przez katastrofę naturalną rozumiemy m.in. „masowe występowanie (...) chorób zakaźnych ludzi” (Ustawa o stanie klęski żywiołowej). Taka sytuacja może potrwać do 30 dni, a w czasie jej trwania i 90 dni po jej zakończeniu nie wolno przeprowadzać głosowania. Kadencja najwyższych władz, w tym prezydenta, automatycznie się przedłuża. Stan klęski żywiołowej ogłasza rząd, a zgodę na ewentualne przedłużenie wydaje sejm, a nie senat, więc jeśli Prawo i Sprawiedliwość zdecyduje się na takie działanie, będzie mogło je przeprowadzić.

Jakie są „ale”? Po pierwsze, niezależnie od uregulowań prawnych, konsensus polityczny na pewno w obecnej sytuacji by się przydał. Nie wiadomo zaś, jak zareagowałaby opozycja, ani czy w razie oporu rząd byłby gotowy forsować swoje rozwiązanie na siłę. Po drugie, sprawa podstawowa: nie wiadomo, czy wprowadzanie stanu nadzwyczajnego ma w ogóle sens. Zgodnie z konstytucją – i zdrowym rozsądkiem – z takich narzędzi korzysta się wtedy, kiedy zwykłe środki zawodzą. Nadawanie specjalnych uprawnień służbom tylko po to, żeby przesunąć termin wyborów nie byłoby dobrym pomysłem.

W tej sytuacji rozsądne wydaje się stwierdzenie ministra Łukasza Szumowskiego, by z decyzjami poczekać do kwietnia. Z biegiem czasu coraz lepiej będziemy mogli stwierdzić, na czym stoimy. Być może wystarczą środki ostrożności (maseczki, rękawiczki, większe odległości między ludźmi) i wybory uda się po prostu przeprowadzić. Jednak prognozowanie 19 czy 21 marca, co wydarzy się w maju, nie ma większego sensu. Co będzie za parę dni, tylko Bóg raczy wiedzieć.

To ostatnie powinno być pocieszeniem. Pocieszać może też konstatacja bardziej przyziemna: jak dotąd w kryzysowych sytuacjach instytucje państwa jakoś sobie radziły. Nawet katastrofa smoleńska (choć działy się po niej dziwne rzeczy, na czele ze słynnym „przejmowaniem władzy na podstawie paska w TVN 24”), nie doprowadziła ani do paraliżu i chaosu, ani do powstania dwuwładzy. Z powodu problemów z wyborami prezydenckimi też jeszcze Polska nie zginie.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Zobacz także

  • yarpenz
    20.03.2020 18:08
    To nie tylko kwestia możliwości pójścia do urn, ale przeprowadzenia jakiejkolwiek kampanii wyborczej. Prezydent ma możliwość działania cały czas, objeżdża całą Polskę z "wizytami gospodarczymi", dzięki czemu nie znika z mediów i punktuje u wyborców, podczas gdy wszyscy inni kandydaci zostali zmuszeni do zawieszenia jakiejkolwiek działalności wyborczej.
    doceń 7
  • Pielęgniarka
    23.03.2020 08:05
    W czasach wyzwań, heroicznych postaw medyków, policji, żołnierzy i innych, pracujących z zakażonymi koronawirusem apeluję: nie szafujcie naszym życiem i zdrowiem
    doceń 1
  • Pielęgniarka
    23.03.2020 08:16
    Teraz nie wybory polityczne, spotkania w kościołach czy na jakichkolwiek zebraniach, imprezach, beztroskich wyjściach do innych ludzi. Modlitwa w domu, akty strzeliste i świadomość, że Bóg jest wkoło nas, a nie tylko w kościołach. On nie chce, żeby jego dzieci oddawać za cenę przysłowiowego srebrnika. Wybory prezydenckie muszą być w innym terminie. Nie narażajcie nas bez potrzeby, wystarczy, że sami musimy się narażać, bo wybraliśmy takie, a nie inne zawody. Bądźcie choć trochę wdzięczni za to, że się dla Was narażamy.
    doceń 2
  • giles
    23.03.2020 15:26
    pis strzelil sobie kolejny raz w kolano: obstawanie przy terminie wyborow w obecnej sytuacji to himalaje cynizmu i ludzie to widza. jeszcze gorzej wyglada zaniechanie wprowadzenia masowych szybkich testow serologicznych, ktore pozwolilyby wychwycic tysiace nieujawnionych nosicieli wirusa. przyczyna jest oczywista: rzad nie zamierza skorzystac z doswiadczenia krajow, ktore radza sobie z epidemia bo boi sie statystyk i gniewu wyborcow przed zblizajacymi sie wyborami. oznacza to mniej wiecej tyle, ze za zwyciezstwo dudy niektorzy z nas maja zaplacic swoim zyciem badz zdrowiem. sojusznicy dzisiejszej wladzy i w tej sprawie milcza.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji