Nowy numer 15/2020 Archiwum

Mąka, drożdże, wdzięczność

Widzieliście tego mema? Kilku kaznodziejów zapowiada: „Przygotowaliśmy dla was wielkopostne rekolekcje”. Na to odzywa się w niebie Bóg: „My również…”.

Nikt nie spodziewał się takich wielkopostnych rekolekcji.
Zakazane słowo „śmierć” załomotało do naszych ekranów i monitorów, a pandemia odkryła w ludziach ogromne pokłady lęku. Dzięki temu doceniliśmy życie i zatęskniliśmy za zmartwychwstaniem.
Ludzie pozamykani w domach i celebrujący Eucharystię przed ekranami telewizorów (mieszkania stały się świątyniami, a pojęcie "Domowy Kościół" nabrało dosłownego znaczenia!) pisali mi, że wreszcie rozumieją słowa: „Zabiorą im Pana młodego, a wtedy będą pościć”. Jak mocno wybrzmiało zakończenie pierwszego niedzielnego czytania: „Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas, czy też nie?”. Był. Jest. Będzie.
Zmieniły się nam priorytety. Wiele osób opowiadało mi, że po wielu latach doceniły podstawowe produkty: mąkę, drożdże, cukier, mleko i oczywiście atrybut, dzięki któremu nasze mieszkania stały się scenografią czwartego sezonu „Domu z papieru”.
Ostatnio słowa: „Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni" (1 Tm 6,8) nabrały nowego znaczenia.
Bądźmy wdzięczni. Rozumiem doskonale zaniepokojenie (to delikatne słowo!) piszących do mnie Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, na których rząd postanowił początkowo testować społeczne zarażanie. Nie dziwią mnie protesty tamtejszych lekarzy, którzy raczej nie doceniają błyskotliwych komentarzy wszystkowiedzących internautów typu: „Czas pokaże, kto ma rację”. Wierzę, że dewiza: „Mądry Polak po szkodzie” okaże się tym razem strzałem w płot.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • TomaszLL
    18.03.2020 07:05
    Nie jestem przekonany czy te drożdże ostatnio wykupywane mają być łączone z mąka. "Zakazane" słowo śmierć to chyba tylko w jakiś oderwanych od życia kręgach, bo w normalnym życiu jest jego częścią, normą wręcz. Szczególnie gdy osiąga się wiek w którym więcej pogrzebów niż wesel.
  • CSOG
    18.03.2020 13:14
    Znaczenie nawiasu
    Najbardziej spodobały mi się wyrażenia, wypowiedziane niby mimochodem, co sugerować może umieszczenie ich w nawiasie: „mieszkania stały się świątyniami, a słowo Domowy Kościół nabrało dosłownego znaczenia!”
    Czytając takie słowa serce rośnie i chciałoby się wykrzyczeć je głośno z okna na cały świat. To słowa pociechy i nadziei. To niemal słowa błogosławieństwa tego czego doświadczamy niezależnie od tego jaka jest ta nowa rzeczywistość. I są to wreszcie bardzo ważne słowa bo wyrażają umiejętność dostrzegania dobrych stron medalu.
    Umiejętność zajęcia postawy o którą dopominał się apostoł: W każdym położeniu dziękujcie, …Ducha nie gaście, jest teraz bardziej nam potrzebna niż zapasowa paczka chusteczek do wydmuchiwania naszych żali co to na nas spadło. Bardziej potrzebna niż drożdże.
    Chleb słowa.
    Ucieszyło mnie też „delikatne słowo zaniepokojenie”. Jakże nam teraz trzeba tej delikatności w obchodzeniu się ze sobą. Również w słowach.Teraz, kiedy nasza wrażliwość na wiele spraw, wydaje się być i jest podwyższona, takie słowa jak obniżony nastrój, słabsze samopoczucie, zmartwienie, tak pięknie mogą zastąpić wiele może i prawdziwych, ale zdecydowanie gorszych brzydko brzmiących słów. Ta delikatność, a i ostrożność w kontaktach wzajemnych (nie tylko fizycznych) to cenna umiejętność i może być wielki i piękny dar. Bo któż z nas kiedy go kto poprosi o chleb poda mu kamień. Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona ? Mówmy o chlebie, dzielmy się nim również w słowie, myślmy o jajku i rybie. Odłóżmy kamienie zbyt ostrych słów, odrzućmy węże i skorpiony syczące złowrogo i straszące samą myślą o nich i ich nazwach. Taką intuicję również wyczytałem w artykule i bardzo mi się spodobała.
    Dziękuję za to. :)
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji