Nowy numer 47/2020 Archiwum

Zranieni przez Jeana

Wraz z doniesieniami na temat Jeana Vaniera poczułem się jak ktoś, kto właśnie odkrywa, że jego ukochany ojciec wiódł podwójne życie.

Ta wiadomość wstrząsnęła mną. I głęboko zabolała. O tym, że zmarły nieco ponad dziewięć miesięcy temu Jean Vanier nawiązywał przez długie lata intymne relacje z kobietami, dowiedziałem się, przygotowując recenzję jego najnowszej książki. Poczułem się jak ktoś, kto właśnie odkrywa, że jego ukochany ojciec wiódł podwójne życie.

W pierwszej chwili nie mogłem w to uwierzyć. To musi być kolejny fake news, pomyślałem. Ta smutna wieść nadeszła jednak z L’Arche International, serca wspólnoty, którą w 1964 roku zakładał Vanier. W raporcie, który ujrzałem, mowa jest nie tylko o relacji intymnej z sześcioma kobietami, ale też o manipulacji i wykorzystaniu i jeszcze – co gorsza – o duchowym uzasadnianiu tychże zachowań.

Pierwsza myśl: co ja zrobię z wszystkimi jego książkami? Spojrzałem na jedną z półek. Przez lata karmiłem się zdaniami wyjętymi z Vaniera. Przez krótki czas sprawdzałem też, jak smakują w codziennym życiu z osobami niepełnosprawnymi w dwóch domach Arki.

Chyba najtrudniej przyjąć mi fakt, że twórca Arki oraz Wiary i Światło do samego końca milczał na temat, który dziś obiega cały chrześcijański (i nie tylko) świat. Że zabrakło mu odwagi, by publicznie zmierzyć się z prawdą. Ale i ten ciemny fakt nie zamknął drogi światłu. Mam na myśli to, jak w całej sprawie zachowała się międzynarodowa organizacja, której twarzą był Jean Vanier. Nie tylko nie próbowała zamieść sprawy pod dywan, ale jeszcze zdecydowała oddać ją w ręce niezależnej i doświadczonej w podobnych sprawach instytucji z Wielkiej Brytanii. Mało tego, uczyniła to szybko i z zachowaniem profesjonalnych procedur. W opublikowanym dziś liście liderzy Arki zapewniają, że „zbieżność czasowa tego dochodzenia ze śmiercią Jeana jest zupełnie przypadkowa”.

Liderzy informują o bólu, którego niewątpliwie doświadcza cała społeczność  L’Arche (wspólnoty funkcjonują w 38 krajach świata, również w Polsce). „Prosimy o wybaczenie” – te słowa kierują w stronę wszystkich pokrzywdzonych. Chyba tylko w przebaczeniu upatrywać należy nadziei na przyszłość pięknych, budujących wiarę wspólnot, których znakiem zawsze było to, co kruche i słabe, i skore do wybaczania. W przebaczeniu upatrywać należy nadziei na zaleczenie się ran wszystkich tych, którzy czuli się duchowymi dziećmi Jeana.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Piotr Sacha

Kierownik serwisu internetowego gosc.pl

Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Śląskim oraz dziennikarskich studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. W „Gościu Niedzielnym” pracuje od 2006 roku. Wieloletni redaktor „Małego Gościa Niedzielnego”. Autor książki dla dzieci „Mati i wielkie fałszerstwo”. Jego obszar specjalizacji to kultura, zwłaszcza współczesna literatura i muzyka, a także tematyka społeczna.

Kontakt:
piotr.sacha@gosc.pl
Więcej artykułów Piotra Sachy

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także