Nowy numer 13/2020 Archiwum

Zranieni przez Jeana

Wraz z doniesieniami na temat Jeana Vaniera poczułem się jak ktoś, kto właśnie odkrywa, że jego ukochany ojciec wiódł podwójne życie.

Ta wiadomość wstrząsnęła mną. I głęboko zabolała. O tym, że zmarły nieco ponad dziewięć miesięcy temu Jean Vanier nawiązywał przez długie lata intymne relacje z kobietami, dowiedziałem się, przygotowując recenzję jego najnowszej książki. Poczułem się jak ktoś, kto właśnie odkrywa, że jego ukochany ojciec wiódł podwójne życie.

W pierwszej chwili nie mogłem w to uwierzyć. To musi być kolejny fake news, pomyślałem. Ta smutna wieść nadeszła jednak z L’Arche International, serca wspólnoty, którą w 1964 roku zakładał Vanier. W raporcie, który ujrzałem, mowa jest nie tylko o relacji intymnej z sześcioma kobietami, ale też o manipulacji i wykorzystaniu i jeszcze – co gorsza – o duchowym uzasadnianiu tychże zachowań.

Pierwsza myśl: co ja zrobię z wszystkimi jego książkami? Spojrzałem na jedną z półek. Przez lata karmiłem się zdaniami wyjętymi z Vaniera. Przez krótki czas sprawdzałem też, jak smakują w codziennym życiu z osobami niepełnosprawnymi w dwóch domach Arki.

Chyba najtrudniej przyjąć mi fakt, że twórca Arki oraz Wiary i Światło do samego końca milczał na temat, który dziś obiega cały chrześcijański (i nie tylko) świat. Że zabrakło mu odwagi, by publicznie zmierzyć się z prawdą. Ale i ten ciemny fakt nie zamknął drogi światłu. Mam na myśli to, jak w całej sprawie zachowała się międzynarodowa organizacja, której twarzą był Jean Vanier. Nie tylko nie próbowała zamieść sprawy pod dywan, ale jeszcze zdecydowała oddać ją w ręce niezależnej i doświadczonej w podobnych sprawach instytucji z Wielkiej Brytanii. Mało tego, uczyniła to szybko i z zachowaniem profesjonalnych procedur. W opublikowanym dziś liście liderzy Arki zapewniają, że „zbieżność czasowa tego dochodzenia ze śmiercią Jeana jest zupełnie przypadkowa”.

Liderzy informują o bólu, którego niewątpliwie doświadcza cała społeczność  L’Arche (wspólnoty funkcjonują w 38 krajach świata, również w Polsce). „Prosimy o wybaczenie” – te słowa kierują w stronę wszystkich pokrzywdzonych. Chyba tylko w przebaczeniu upatrywać należy nadziei na przyszłość pięknych, budujących wiarę wspólnot, których znakiem zawsze było to, co kruche i słabe, i skore do wybaczania. W przebaczeniu upatrywać należy nadziei na zaleczenie się ran wszystkich tych, którzy czuli się duchowymi dziećmi Jeana.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Piotr Sacha

Kierownik serwisu internetowego gosc.pl

Jest absolwentem socjologii na Uniwersytecie Śląskim oraz dziennikarskich studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie. Były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. W „Gościu Niedzielnym” pracuje od 2006 roku. Wieloletni redaktor „Małego Gościa Niedzielnego”. Autor książki dla dzieci „Mati i wielkie fałszerstwo”. Jego obszar specjalizacji to kultura, zwłaszcza współczesna literatura i muzyka, a także tematyka społeczna.

Kontakt:
piotr.sacha@gosc.pl
Więcej artykułów Piotra Sachy

Zobacz także

  • CSOG
    23.02.2020 18:08
    Zranieni czy zawiedzeni?
    W fascynującej ewangelicznej scenie opisującej drogę uczniów do Emaus padają znamienne i wymowne słowa: A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Rozczarowanie. Zawiedzione oczekiwania i nadzieje. Rozbite w pył ich własne wyobrażenia. We wcześniejszym fragmencie czytelnik zostaje jednak uprzedzony: oczy ich były niejako na uwięzi. To dlatego wciąż mają fałszywy obraz sytuacji: Ty jesteś chyba jedynym, z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało.
    Tak właśnie się dzieje kiedy mamy oczy niejako na uwięzi.
    Zawsze ilekroć podnosi się tuman medialnej wrzawy wokół czyichś grzechów lub zbłądzenia. Kiedy włączają się syreny ubolewań, wyrazów współczucia (często samemu sobie) i heroiczne próby zrobienia kroku ku wyrozumiałości. Zawsze wtedy zdumiewa mnie kontrast tych sytuacji z perykopą ewangelii na dzisiejszy dzień. To ta, w której Jezus poucza: „Słyszeliście, że powiedziano: “Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.”
    I mogłoby się wydawać czytając takie słowa, że bliskiego bliźniego łatwiej nam kochać i wybaczać niż komuś dalszemu bardziej obcemu lub nam wrogiemu. Tymczasem życie pokazuje coś zupełnie odwrotnego. Im ktoś jest nam bliższy tym trudniej jest nam mu wybaczyć. Kiedy wyjdzie na jaw romans żony sąsiada jesteśmy skłonni pomyśleć wypadek przy życiu, to się czasem zdarza(choć nie powinno), powinni się pogodzić – tak będzie lepiej i dla nich i dla dzieci. Kiedy zawiedzie nasza własna żona, o to błąd i zdrada niewybaczalna. Kiedy skok w bok ma ojciec kolegi możemy nawet zdobyć się na wyrozumiałość, kiedy zawiedzie nasz własny, wybaczyć jakby trudniej. Gdy dowiadujemy się o relacji intymnej jakiegoś Iksińskiego, czujemy może mały niesmak. Kiedy rzecz dotyczy kogoś, kogo uznaliśmy za nam bliższego… Ooo! Wtedy włącza się nam „A myśmy, się spodziewali, że On…” Komentując w skrócie i felieton Pana Redaktora i dzisiejszą perykopę ewangelii aż trudno się powstrzymać przed jednym tylko zdaniem: Uczmy się najpierw kochać i wybaczać wrogom. Może wówczas będzie nam łatwiej kochać i wybaczać bliskim.
    doceń 3
  • wietrzyk11
    24.02.2020 00:47
    Gdy byłam młodsza, niestety wierzyłam w autorytety, / Lecz teraz, kiedy dojrzałam, wreszcie się z nimi rozstałam. / A "kierowników duchowych" wybiłam sobie już z głowy. / Nazwijcie sobie to pychą - a ja wiem, że nie śpi licho.
    doceń 2
  • wietrzyk11
    24.02.2020 00:51
    Autorze, kiedy odeszłam (=uciekłam) ze wspólnoty, PODARŁAM wszystkie książki, które we wspólnocie kupiłam. NA STRZĘPY. Nie żałuję. Żałuję, że czytałam.
    doceń 1
  • wietrzyk11
    24.02.2020 00:55
    Naprawdę ładne zdjęcie.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji