Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kruk karmi, lwy kopią grób

Daktyle, palmy, dwa potężne lwy. „Podobny do aniołów” eremita karmiony przez ptaka. Nie trzeba jechać na pustynię. Wystarczy ruszyć na pawełki do najsłynniejszego polskiego sanktuarium.

Uff, jak gorąco! W połowie stycznia wylądowałem na pustyni. Ponad 90 kilometrów na północ od słynnej Błędowskiej.

Niech was nie mylą pozory: gigantyczny duchowy konglomerat ma więcej wspólnego z tonami piachu, eremicką samotnością i spaloną słońcem pustelnią, niż wam się wydaje.

Nie ten Paweł!

Często się ich myli. Wielokrotnie słyszałem, że patronem zakonu paulinów jest niestrudzony św. Paweł z Tarsu. Zgadza się jedynie imię. Nie chodzi bowiem o Apostoła Narodów, ale o Pierwszego Pustelnika. Pełna nazwa zgromadzenia paulinów brzmi: Zakon Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika (OSPPE).

Co łączyło Pawłów? Pasja i ogień, który trawił ich wnętrza. Paweł z Tarsu był Żydem z krwi i kości. I choć na spotkaniu organizacyjnym apostołów, rozkładając mapę Europy, rzucił: „Panowie, wy zajmijcie się Jerozolimą”, a zaznaczywszy całą południową Europę, dodał: „A ja biorę resztę”, z tęsknotą wołał: „Będąc apostołem pogan, przez cały czas chlubię się posługiwaniem swoim w tej nadziei, że (…) przynajmniej niektórych z nich doprowadzę do zbawienia”.

Paweł z Teb (228–341), opiekun zakonu paulinów, żył w spalonym słońcem Egipcie. W przeciwieństwie do swego słynnego imiennika nie był ewangelizatorem, ale eremitą, który ponad 90 lat spędził w odosobnieniu.

Nie ma wody na pustyni

„Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata”. „Nie bój się” – odparł starzec. „Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie”.

„Rozprzestrzeniła się pustka”– diagnozował Benedykt XVI na rozpoczęcie Roku Wiary. „Ale właśnie wychodząc od doświadczenia tej pustyni, możemy odkryć na nowo radość wiary. Na pustyni odkrywa się wartość tego, co jest niezbędne do życia. Na pustyni trzeba ludzi wiary, którzy swym własnym życiem wskazują drogę ku ziemi obiecanej”.

Na przełomie III i IV wieku pojawił się w egipskim chrześcijaństwie potężny ruch obejmujący dziesiątki tysięcy mężczyzn. Porzucali domy, by na pustyni spędzić resztę życia. Sam na sam z Bogiem.

Jednym z nich był Paweł Pustelnik. Jego żywot spisał św. Hieronim w latach 375–377. Na Wschodzie zasada jest taka: jeśli mnich żyje pobożnie, to na starość „świeci”. Jest, jak głosi wschodnia teologia, przeniknięty światłem Taboru. Jak bardzo świecić musiał patron paulinów!

Pochodził z bogatej rodziny i był właścicielem ogromnego spadku, a jednak jako nastolatek ruszył na pustynię. Gdy miał 16 lat, za panowania Decjusza rozpoczęły się krwawe prześladowania chrześcijan. Choć po dwóch latach nagonka na wyznawców Chrystusa zelżała, uciekinier nie wrócił już z pustyni. Zamieszkał w jaskini, gdzie żywił się owocami, daktylami i połową chleba, który miał mu przynosić kruk. Wedle tradycji został pochowany w pustynnym dole wykopanym przez dwa lwy.

Został świętym Kościołów katolickiego i prawosławnego. „Natchniony Świętym Duchem jako pierwszy zamieszkałeś na pustyni, naśladując gorliwość Eliasza, karmiony przez ptaka, a św. Antoni sprawił, że poznał Cię świat jako istotę podobną do aniołów” – śpiewają o nim pachnące jerozolimskim kadzidłem Kościoły wschodnie.

Sam na sam

– Ooo, znajome kolory, tylko troszkę poprzestawiane – rzucam do fotoreportera. Barwy Gieksy z dodatkiem bieli. Prawie jak na Bukowej.

Żółty kolor paulińskiej flagi symbolizuje pustynię, zielony palmę, czarny kruka, a biały chleb, którym ptak karmił Pawła. We wszystkich paulińskich klasztorach świata w styczniu ruszyła nowenna ku czci tego świętego eremity.

Co zakonników z najsłynniejszego polskiego sanktuarium, w którym trudno znaleźć odrobinę wytchnienia, łączy z pustynnym eremitą? – zapyta ktoś. Przecież ciszę można znaleźć tu jedynie za klauzurą i w bibliotece pośród 13 159 starodruków.

Gdy w połowie XIII wieku wykluwał się nowy zakon, przyciągał właśnie eremitów. Choć największą paulińską wspólnotą jest Jasna Góra, korzenie wspólnoty są na Węgrzech. Rozproszonych po całym kraju pustelników zgromadził Bartłomiej, biskup Peczu. W 1225 r. wybudował dla nich konwent na górze Patacs i nadał pierwszą zakonną regułę. Za założyciela zakonu uważa się bł. Euzebiusza z Ostrzyhomia (węgierski Esztergom). Po duchowej wizji wielu małych płomieni łączących się w jeden wielki ogień wraz z pierwszymi paulinami Stefanem i Benedyktem osiadł w klasztorze Świętego Krzyża na górze Pilis. Dziś paulini modlą się i pracują w 17 krajach, gdzie mają 70 domów zakonnych. – Wizja rozproszonych ogników, które gromadzi w jedno, jest wezwaniem dla nas, byśmy pomimo naszego działania w różnych częściach świata gromadzili się zawsze w jedno, a tym, który nas gromadzi, zawsze jest Jezus Chrystus – podkreśla o. Arnold Chrapkowski, generał zakonu.

Z Węgier zakonnicy powędrowali do słonecznej Chorwacji, gdzie założyli pół setki klasztorów. Do Polski ściągnął ich w 1382 r. książę Władysław Opolczyk i odtąd są nierozerwalnie związani z Częstochową.

Ścierki od Matki Boskiej

„Kto wziął ścierki od Matki Boskiej?” – usłyszałem tu ostatnio, gdy przygotowywałem artykuł o sanktuarium od kuchni. Pisałem o gigantycznym dworze Królowej ze świtą ponad setki mężczyzn w białych habitach.

Pawełki to potoczna nazwa nowenny przed uroczystością odpustową ku czci patrona zakonu. Przez dziewięć dni o 18.00 ojcowie i bracia gromadzą się w kaplicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika.

Paulini wchodzą właśnie długim szpalerem do kaplicy. – Ma ona szczególne znaczenie, bo tu modlimy się nad zmarłymi braćmi – opowiada o. Michał Legan. – Tu nad zmarłym zakonnikiem trwa całodobowa modlitwa. Paulini chowani są w habicie i płaszczu procesyjnym z kapturem na głowie. Bez butów, w białych skarpetkach.

Woda ze skały

Celebrans okadza relikwiarz eremity (podczas wypraw krzyżowych trafił z Konstantynopola do Wenecji, a stąd na Jasną Górę) i intonuje jeden z dwóch XVIII-wiecznych hymnów, opowiadających o prześladowaniu chrześcijan za czasów cesarzy Decjusza i Waleriana. Hymny śpiewają na przemian zakonnicy i wierni. Akompaniuje im ponaddwudziestoosobowa orkiestra dęta. – Kilka miesięcy temu udało mi się pojechać do klasztoru Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika – opowiada o. Michał. – To około 160 kilometrów od Kairu. Niezwykłe miejsce, w którym żyje 120 ortodoksyjnych koptyjskich mnichów. Modlą się już od 3.00. Tu wciąż bije źródło św. Pawła. Wypływa ze skały i płynie przez trzy baseny. Z pierwszego się pije, w drugim się myje, a wodą z trzeciego nawadnia ogród w środku pustyni. Rosną w nim palmy daktylowe. Gdy rozmawiałem z jednym z koptyjskich mnichów, był zdumiony, że gdzieś na północy, w Polsce istnieje zakon, którego patronem jest „ich” Paweł.

Pawełki ściągają co roku młode małżeństwa z dziećmi (pustelnik z Teb czczony jest jako patron matek spodziewających się potomstwa i pragnących je mieć oraz jako opiekun najmłodszych). Dzieciaki dostają w klasztorze daktyle. Mniam!

Do konfesjonałów ustawiają się długie kolejki. Kamienie, które spadają tu ludziom z serc, mogłyby utworzyć ośmiotysięczniki.

Polak, Węgier – dwa bratanki

Euzebiusz, założyciel zakonu, zmarł 20 stycznia 1270 r. we wsi pod Pesztem, której nazwa przypomina językowy lodołamacz: Pilisszentkereszt. A ponieważ od jego śmierci mija 750 lat, we wszystkich paulińskich klasztorach świata rusza rok jubileuszowy. Główne uroczystości odbędą się w kolebce zakonu, w bazylice św. Stefana w Budapeszcie. Paulini przygotowują wystawę o początkach zakonu, którą będzie można oglądać w Sali Rycerskiej. Do tych, którzy nie będą mogli jej zobaczyć, wystawa… dojedzie sama. PALOS-BUS ruszy do paulińskich klasztorów. To pomysł zakonników z Węgier. Poczta Polska wyda znaczek poświęcony Euzebiuszowi, a paulini przygotowali cykl filmów „Promyki w Zakon zebrane”, które publikowane będą 11. dnia każdego miesiąca. Odpowiedzialny za nie jest o. Michał Legan, który przed wstąpieniem do zakonu studiował filmoznawstwo. Jego słowa o pracy na Jasnej Górze zapamiętam do końca życia: „Jak radzimy sobie z czterema milionami pielgrzymów rocznie? Czy ja wiem, czy sobie radzimy? Jesteśmy trochę jak słudzy w Kanie. Dostali bezsensowne zadanie: w środku wesela mieli przynieść wodę. Ich posłuszeństwo zostało nagrodzone. Dzięki nim mógł wydarzyć się cud. My nosimy wodę, wierząc, że Bóg zrobi resztę”.

A zatem wbrew temu, co śpiewał Bajm, jest woda na pustyni. Każdego dnia noszą ją zakonnicy w białych habitach.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także