Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ziarno prawdy

Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce. Brzmi egzotycznie, choć obchodzimy go już po raz dwudziesty. Czy wiemy na pewno, co jest jego celem?

Sprawa jest złożona, Polska jest bowiem jedynym krajem na świecie, w którym Kościół taki dzień ma wpisany do oficjalnego kalendarza. Mogłoby to sugerować, że islam jest widoczną częścią życia społecznego nad Wisłą, tymczasem w porównaniu z większością krajów Europy Zachodniej, gdzie Kościół takich dni nie organizuje, liczba muzułmanów w Polsce ginie w statystykach. To około 20–25 tysięcy osób. Dokładna liczba jest trudna do wskazania, bo poza żyjącymi tu od wielu pokoleń Tatarami (ok. 5 tys.) mamy również wielu przyjezdnych, zwłaszcza studentów z krajów arabskich.

Poza pytaniem, co właściwie ma być celem Dnia Islamu i jakie ma on znaczenie dla Kościoła oraz samych zainteresowanych, warto też zastanowić się, o jaki konkretnie islam chodzi – tylko o ten, który reprezentują zintegrowani ze społeczeństwem polskim Tatarzy, czy także inne bardziej lub mniej umiarkowane nurty, czy również ten wojujący? I wreszcie – czy poza wzajemnym poznawaniem się Dzień Islamu jest dla chrześcijan okazją do dania świadectwa, że jedynym Zbawicielem każdego człowieka jest Jezus Chrystus? Czy mamy świadomość, że każdego roku miliony muzułmanów uznają to za prawdę swojego życia?

Duch nieskrępowany

Oficjalnie Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce obchodzony jest od 2001 r. Konferencja Episkopatu Polski zachęca, by traktować go jako „dzień modlitw poświęcony islamowi”.

– Czy fakt, że islam istnieje i że wokół nas, a także teraz tutaj wśród nas, są muzułmanie, ma jakieś znaczenie dla naszego bycia katolikami? Czy nasze przeżywanie i rozumienie wiary bez Dnia Islamu w Kościele katolickim będzie uboższe, czy nie? A jeśli tak, to czego będzie brakować naszej wierze? – pytał abp Grzegorz Ryś w czasie XII Dnia Islamu. Przywołał też encyklikę „Redemptoris missio” św. Jana Pawła II, w której czytamy, że stosunek Kościoła do innych religii określony jest przez podwójny szacunek: „dla człowieka w jego poszukiwaniu odpowiedzi na najgłębsze pytania życia i szacunek dla działania Ducha w człowieku”. Papież dodaje: „Każdą autentyczną modlitwę wzbudza Duch Święty tajemniczo obecny w sercu każdego człowieka. (…) Duch Święty działa w sercach ludzi i w dziejach narodów, i w kulturach, i w religiach (…). Ten sam Duch działa zarówno wtedy, gdy daje życie Kościołowi i pobudza go do głoszenia Chrystusa, jak i wówczas, gdy rozsiewa i rozwija swoje dary we wszystkich ludziach i narodach, prowadząc Kościół do odkrywania ich, rozwijania i przyjmowania przez dialog (…). Jakąkolwiek obecność Ducha należy przyjmować z szacunkiem i wdzięcznością”.

Arcybiskup Grzegorz Ryś, komentując ten fragment w obecności katolików i muzułmanów, powiedział: – Jan Paweł II mocno podkreślał, że Duch Święty nie jest w swoim działaniu związany strukturami Kościoła i prowadzi ludzi do prawdy także poza nimi. To nie znaczy, że działa bez związku z Kościołem, bez związku z wydarzeniem zbawczym, które jest w Chrystusie – ale Duch jest tym, który działa powszechnie. To pokazuje kolejny wymiar szacunku, jaki chrześcijanie powinni mieć dla każdego człowieka innej wiary, dlatego że w nim – tak nas uczy Jan Paweł II – Duch rozsiewa ziarna, Duch prowadzi go do prawdy. Szacunek, szacunek dla Ducha Świętego.

Dzieci Abrahama

Słychać w tych słowach echo soborowej Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich „Nostra aetate”: „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6), w którym ludzie znajdują pełnię życia religijnego i w którym Bóg wszystko z sobą pojednał”. W punkcie poświęconym islamowi czytamy: „Kościół spogląda z szacunkiem również na mahometan, oddających cześć jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Stwórcy nieba i ziemi, Temu, który przemówił do ludzi; Jego nawet zakrytym postanowieniom całym sercem usiłują się podporządkować, tak jak podporządkował się Bogu Abraham, do którego wiara islamu chętnie nawiązuje. Jezusowi, którego nie uznają wprawdzie za Boga, oddają cześć jako prorokowi i czczą dziewiczą Jego Matkę Maryję, a nieraz pobożnie Ją nawet wzywają. Ponadto oczekują dnia sądu, w którym Bóg będzie wymierzał sprawiedliwość wszystkim ludziom wskrzeszonym z martwych. Z tego powodu cenią życie moralne i oddają Bogu cześć głównie przez modlitwę, jałmużny i post”.

Próba bogacza

Odpowiadając częściowo na postawione na początku pytanie o to, czy Dzień Islamu to okazja do głoszenia przez chrześcijan kerygmatu, warto podkreślić, że często potrzebny jest do tego dobry grunt. A ten nie tworzy się inaczej niż przez spotkanie, rozmowę i poznanie, w co i jak wierzy (lub nie wierzy) ten, któremu chcemy głosić Chrystusa. Głoszeniem zresztą może być sam fakt otwarcia się na spotkanie i wysłuchanie drugiego. Niezwykłe jest wspólne odkrycie, że poza oczywistymi różnicami wiele jest płaszczyzn wspólnych, na których można się spotkać. – Mam takie poczucie, że jeśli chodzi o akcentowanie życia „po”, perspektywy wieczności, to islam mówi rzeczy niesłychanie ważne i warte przemyślenia przez chrześcijan – mówi arcybiskup Ryś, przywołując fragment z Koranu poświęcony bogaczowi. – Może nawet niektóre rzeczy stawia ostrzej, konkretniej, mówiąc o tym, że życie ludzkie dzieli się na dwa okresy: na ten „przed” i ten „po” śmierci. Ten „przed” jest czasem próby. Bogacz miał czas próby. To ciekawe, bo nam się zwykle wydaje, że próbą dla człowieka jest krzyż, cierpienie, brak. A dla niego próbą było bogactwo. Nie zdał tej próby. Można powiedzieć, że człowiek dzisiaj ma kłopot z tą właśnie próbą, nie potrafi jej zdać. My możemy dać wspólne świadectwo wiary w to, że człowiek nie jest zredukowany do tego, co doczesne. A nie ma czytelniejszego świadectwa niż jałmużna – słowo ważne i dla chrześcijan, i dla muzułmanów – tłumaczy duchowny.

Smak drugiego

W takich momentach pojawiają się pytania, czy w sytuacji, gdy w imię tej religii giną chrześcijanie, mamy prawo obchodzić Dzień Islamu. Nie ma wątpliwości, że muzułmanów trzeba pytać o rolę przemocy w Koranie i oczekiwać od nich zmierzenia się z tym problemem. Zwłaszcza że część nurtów odrzuca przemoc w imię Boga. Bez jasnego wyartykułowania tej sprawy nie będzie prawdziwego dialogu. Ojciec Thomas Georgeon, postulator procesu beatyfikacyjnego algierskich mnichów z Tibhirine, jest przekonany, że choć dzisiaj pojęcie dialogu międzyreligijnego bywa nadużywane, a przez to jest coraz mniej poważane w Kościele, to właśnie przykład algierskich męczenników przywraca mu właściwe znaczenie i miejsce. – Oni byli świadkami Chrystusa także poprzez głęboką miłość do ziemi, do której Pan ich posłał. Byli świadkami poprzez ewangeliczną delikatność wobec Algierczyków, szanując wiarę drugiego i pragnąc zrozumieć islam – mówił mi dwa lata temu. Na pytanie, jak połączyć dialog z głoszeniem Ewangelii, odpowiedział: – W świecie muzułmańskim jest to głoszenie i świadczenie o Ewangelii pokoju. Nie możemy jednak być pewni reakcji drugiej strony, która może pozostać głucha i ślepa nawet w obliczu takiego świadectwa. Patrząc w perspektywie dialogu międzyreligijnego, mnisi pokazują nam drogę pokory. Kto chce wejść w dialog, musi zarówno poznać „smak drugiego”, jak i mieć wielki szacunek dla własnej wiary. Ojciec Christian de Chergé napisał, że „wiara drugiego jest tajemniczym darem Boga”.

Zapewne to jedna z możliwych dróg prowadzenia dialogu. Ale w ostatnich latach wydarzyło się zbyt wiele między islamem a chrześcijaństwem, by nie zauważyć, że muzułmanie potrzebują również usłyszeć prawdę o Jezusie Chrystusie.

Podatni na prawdę

Jeśli tylko w samej Francji rocznie kilka tysięcy muzułmanów przyjmuje chrzest (w wielu miejscach w Europie są to setki osób rocznie), a na całym świecie robi to parę milionów (zwłaszcza w Afryce), to wiemy, że sam dialog jest wstępem i nie może zastąpić ewangelizacji. Początkowo miałem wątpliwości, czy jest słuszne, by Dzień Islamu obchodzić po zakończeniu Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Na słabość tego rozwiązania wskazywał mi w niedawnej rozmowie prof. Jan Grosfeld: skoro zaczynamy od Dnia Judaizmu, który słusznie poprzedza tydzień ekumeniczny (ostatecznie w żydowskich korzeniach jest źródło naszej jedności), a kończymy Dniem Islamu, powstaje wrażenie, że jest to pewien „program duchowy” – od judaizmu do islamu.

W bardziej optymistycznej – choć też błędnej – wizji można pomyśleć, że islam to po prostu jedna z religii niechrześcijańskich, taka sama jak judaizm (gdy tymczasem judaizm i chrześcijaństwo to sprawa rodzinna). Im jednak bardziej rozmyślam nad tym układem, tym bardziej dochodzę do wniosku, że jest w nim jakaś (może i ukryta) mądrość. Wiele świadectw wskazuje na to, że Bóg bardzo mocno upomina się o muzułmanów, którzy na tle zlaicyzowanych społeczeństw są być może najbardziej „podatni” na prawdę o zbawieniu w Chrystusie.

Zbyt wiele „ziaren prawdy” znajduje się w islamie, by nie można było budować na nich kerygmatu.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także