Nowy numer 32/2020 Archiwum

Prymas Polski: Święta Rodzina nie jest nierealna, jest bliska każdej rodzinie

„Święta Rodzina to nie była jakaś rodzina fałszywa czy nierealna. Żyła na peryferiach. Nie miała specjalnego bonusu za pochodzenie. Nie cieszyła się żadnym uprzywilejowaniem. Była prawdziwa i w swoim codziennym życiu bliska każdej ludzkiej rodzinie” – mówił w Niedzielę Świętej Rodziny abp Wojciech Polak.

Metropolita gnieźnieński odprawił Mszę św. w gnieźnieńskim klasztorze sióstr karmelitanek bosych. W homilii, nawiązując do przypadającego w niedzielę po Bożym Narodzeniu Święta Świętej Rodziny podkreślił, że od samego początku, od betlejemskiego żłóbka, a nawet już wcześniej, jej życie było bliskie i podobne każdemu ludzkiemu życiu.

„Bóg zdecydował, aby urodzić się w rodzinie, którą sam uformował. A utworzył ją w zapomnianej wiosce, gdzieś na peryferiach Imperium Rzymskiego. Nie w stolicy, nie w wielkim mieście, ale na zapomnianych i niewidocznych peryferiach cieszących się złą sławą” – mówił za papieżem Franciszkiem Prymas dodając, że Święta Rodzina, podobnie jak wiele innych rodzin, nie cieszyła się żadnym uprzywilejowaniem, nie miała specjalnego statusu, ani bonusu za pochodzenie, a wręcz przeciwnie, od samego początku musiała pokonać wiele trudności.

„Słuchając dziś Ewangelii o ucieczce Świętej Rodziny do Egiptu warto jeszcze raz zobaczyć, w jaki sposób Bóg wchodzi w nasze ludzkie życie. Wchodzi w całą jego trudną prawdę, w jego ciężar i realizm” – wskazał abp Polak przypominając, że w życiu Świętej Rodziny ciężarem tym były nie tylko wspomniane „złe” peryferie, ale przede wszystkim lęk o życie, ucieczka przed śmiercią, trud i niebezpieczeństwo podjętej drogi.

„Może więc dziś, gdy i my słyszymy historię ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu, warto pomyśleć sobie i wziąć jeszcze raz na modlitwę, wszystkie te współczesne sytuacje i historie tak wielu rodzin, które uciekają z tylu miejsc na świecie, aby po prostu przeżyć” – mówił abp Polak.

„To niesprawiedliwość – cytował dalej słowa papieża Franciszka sprzed błogosławieństwa Urbi et Orbi – zmusza ich do przemierzania pustyń i mórz, przekształconych w cmentarze”.

„To niesprawiedliwość zmusza ich do znoszenia niewypowiedzianego wyzysku, wszelkiego rodzaju niewolnictwa i tortur w nieludzkich obozach, w których są wciąż przetrzymywani”.

„To niesprawiedliwość wypędza ich z miejsc, w których mogliby mieć nadzieję na godne życie, i sprawia, że napotykają mury obojętności”.

„Boże Narodzenie jest i po to, aby o nich wszystkich pamiętać, aby nie przyzwyczaić się do myśli, że to przecież tak daleko od nas, od naszego życia, aby nie zatracić wrażliwości” – mówił na koniec Prymas Polski.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama