Nowy numer 08/2020 Archiwum

Jezus był monogamistą

Łatwo założyć równoległy „Kościół”. Z własnymi pielgrzymkami, wiernymi, obrzędami. Trudniej wytrwać w tym, który jest… jaki jest.

W połowie listopada portale internetowe skupiły się na dwóch wydarzeniach: otwarciu imponującej watykańskiej noclegowni i śmierci abp. Juliusza Paetza.

Wielu moich znajomych wklejało w mediach społecznościowych zdjęcie papieskiego jałmużnika, który oprowadzał dziennikarzy po noclegowni, w której schronienie znajdzie 50 mężczyzn i 15 kobiet. Podpisywali je: „Mój Kościół”. Doskonale rozumiem ten odruch. Ale „mój Kościół” ma też twarz hierarchy uwikłanego w czyny, które o. Joachim Badeni nazywał „grzechami wołającymi o pomstę do nieba”.
Kościół ma nie tylko twarz „umiłowanego ucznia”, który w czasie Ostatniej Wieczerzy opierał swą głowę na piersi Mesjasza, ale również oblicze tego, który zawiódł w kulminacyjnym akcie dramatu, o którego Mistrz walczył do końca i którego nazywał „przyjacielem”. Nie ma innego Kościoła. Dlatego miłość do niego nie jest łatwa.

„Jezus był monogamistą i miał tylko jedną oblubienicę – przypomina Johannes Hartl z Domu Modlitwy w Augsburgu ‒ Prorocy coraz wyraźniej dają do zrozumienia to, co już wcześniej wisiało w powietrzu: Bóg nie jest tylko stroną w zawartym przymierzu. Nie jest tylko Królem. Nie jest nawet tylko Ojcem. Jego uczucia są uczuciami Oblubieńca (por. Ez 16). Ten Oblubieniec kocha zazdrosną miłością, pełną pasji, wierną, nieustannie zabiegającą i walczącą o miłość swojej oblubienicy.

Łatwo założyć równoległy „Kościół”. Z własnymi pielgrzymkami, wiernymi, obrzędami. Trudniej wytrwać w tym, który jest… jaki jest.

– Był czas, gdy byłem bardzo zniechęcony biurokracją i ciągłym oporem niektórych osób – opowiadał w Tyńcu James Murphy, szef Światowej Koordynacji Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. ‒ Zrezygnowany wyszedłem na Plac Świętego Piotra i zacząłem wyrzucać Jezusowi: „To i to w Kościele jest złe”. Wówczas nastała cisza, w której usłyszałem w sercu: „Słuchaj, ty jesteś w Kościele kilkadziesiąt lat, a ja od dwóch tysięcy. Mógłbym ci opowiedzieć co nieco o jego błędach i grzechach. Ale pamiętaj: to jest moja żona, moja Oblubienica. Jak możesz odrzucać to, co pokochałem?”

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • CSOG
    20.12.2019 21:36
    Kościół uwikłany
    Na początku … Wiem co było na początku, tu i teraz w tej wypowiedzi, chodzi mi o początek Kościoła. Dla mnie początek Kościoła który znam i którego jestem częścią miał miejsce w Betlejem. A dokładniej w jakimś pomieszczeniu, grocie, jaskini, żłobie. W każdym razie pomieszczeniu bardziej dla zwierząt niż ludzi. Noc zapewne do upalnych nie należała. I tam narodził się Kościół. Początkowo maleńki. Na samym początku jedno a może trzyosobowy. Jezus, Maryja, Józef - rodzina. Szybko zbiegli się okoliczni, na chwilę, z ciekawości, co to się stało. I z daleka wielcy przybyli, nie rozumiejąc, ale wiedząc, że coś wielkiego i ważnego się wydarzyło. Trzydzieści lat później Kościół nie był dużo większy. Dwunastu miał wiernych. Dlaczego myślę o tym początku i jaki ma związek z tematem? Bo od początku wydaje mi się uwikłany. Uwikłany w czyny tych, którzy zawiedli, odeszli, zaparli się, zdradzili. Kościół nigdy w swojej historii od tych uwikłań nie był wolny, zawsze mu towarzyszyły. Na początku mało było, tej ludzkiej zawodności, odejść, zapierania się, zdrad i innych grzechów. Bo i mniej było wówczas wiernych. Dwa wieki później, nazbierało się tego, nagromadziło i w czasie i w przestrzeni Kościoła. Od samego początku, i warto do tego wracać, fundamentem, ostoją, gwarantem stałości i trwałości Kościoła był Bóg. Nie człowiek. Człowiek od początku błądził i zawodził. Jak Piotr. Jak uczniowie spierający się o pierwszeństwo, jak Judasz. To Jezus zawsze zawracał porządek Kościoła na właściwe tory. Później i teraz, to samo jest w mocy i gestii Ducha Świętego.
    Gdybym trwałości Kościoła chciał upatrywać w ludziach, zapewne do dziś już by go nie było. Jest. I to jest najlepszy dowód na to, że Kościół ma bodyguard’a silniejszego od niemocy i słabości ludzkich.
  • Dremor_
    21.12.2019 10:10
    Dremor_
    O to, to. Nie zastanawiałeś się czasem, czy aby na pewno w Betlejem? I po co w jaskini i źłobie, skoro rzut beretem jest dom Elżbiety? I czy aby na pewno tych dwunastu da się nazwać "wiernymi", skoro co chwilę Jezus im wytyka brak wiary? I w końcu czy ci Żydzi naprawdę byli tak głupi, że postanowili go zabić zaraz po tym, jak wskrzesił z martwych Łazarza? A apostołowie, którzy tydzień z kawałkiem wcześniej widzieli jak Łazarz wyszedł z grobu dlaczego nie dawali wiary w Zmartwychwstanie? Nie zastanawia Cię to?
    doceń 3
  • Henryk
    21.12.2019 19:36
    Panuje powszechna niewiedza co to jest Kościół.
    doceń 1
  • Henryk
    21.12.2019 19:36
    Smutne to.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji